Jak poprawnie cytować? czyli… prawy poniedziałek #3

Pora na obiecane prawo cytatu. Kiedy na samym początku wspomniałam o cyklu z prawnymi aspektami blogowania, jednym z najczęściej przewijanych się pytań było właśnie- jak poprawnie cytować? Oraz, jak długi cytat mogę faktycznie umieścić? Odpowiedź jest tak jednoznaczna jak przepisy o tym stanowiące. Czyli…wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Jednak nie wyprzedzając…

Zacznijmy od źródła…

czyli od ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 , zawsze zerkajcie na tekst ujednolicony, chyba, że chcecie zobaczyć co zostało w konkretnym czasie znowelizowane).

„Art. 29. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”

Bo droga Blogerko, jesteś twórcą i to brzmi dumnie. I to głównie wspomniana ustawa będzie nadawać sztywne prawne ramy blogerskiej twórczości (zobacz: Bloger czyli twórca prawy poniedziałek #1) Wracając do tematu wpisu -cytować możemy jedynie utwory raz już opublikowane, czyli takie, które ujrzały światło dzienne. Przykład? Gdy czytacie mój tekst na blogu, jest on już opublikowany i zgodnie z prawem można go cytować. Z zachowaniem oczywiście wszystkich niżej wymienionych reguł…

Jak poprawnie cytować

na blogu? Pierwsza i najważniejsza kwestia to – cytat nie powinien być całym Waszym wpisem. Owszem, możecie wykorzystywać cytaty, jednak one mają być tylko uzupełnieniem myśli autora. Czyli…cytat nie załatwia sprawy, on ją może jedynie dopełniać. (z rozpędu chciałam Was skierować do ciekawego orzeczenia Sądu Najwyższego, ale…chyba jednak to nie jest konieczne;))

Druga kwestia, wskazana jasno w ustawie – cytat ma pełnić określoną funkcję i występować w konkretnej sytuacji. Powyżej zacytowałam Wam ustawę, aby przybliżyć działanie prawa cytatu. Było to więc cytowanie w celach wyjaśniających. Prócz tego niejako bezkarnie możemy korzystać z cudzych myśli w sytuacjach takich jak rozprawka naukowa, analiza krytyczna, polemika, czy szeroko pojęte nauczanie.

Trzecią kwestią jest wyraźne podpisanie autora słów które cytujemy wraz z podaniem źródła z którego braliśmy dane słowa. Czyli, przykładowo, przytaczając jedną z ulubionych książkowych scen…

„Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor!”

Dopisuję, że to „Mistrz i Małgorzata” Michaił Bułhakow

Zauważcie jeszcze jedną kwestię – cytat musi być graficznie wyróżniony, by na pierwszy rzut oka było wiadomo, że to co czytamy nie jest częścią przemyśleń autora, a jedynie dodatkiem. Bo cytat zawsze jest dodatkiem.

Jak długi powinien być cytat?

I tu pojawiają się schody albo jak kto woli, zaczyna się lekka prawna demagogia. Wspomniana wyżej ustawa nie mówi nic o proporcjach i dlatego też, temat ten wzbudza ogromnie dużo kontrowersji. Osobiście jestem zdania, że przytaczanie zdań z innych utworów literackich powinno być uzupełnieniem danego utworu a nie jego kwintesencją.

Podsumowując…

tak sobie teraz pomyślałam, że każdy, kto napisał w swoim życiu chociaż jedną pracę licencjacką lub magisterską, o cytowaniu wie wszystko. Doskonale pamiętam, gdy oddawałam już prawie skończoną pierwszą magisterkę, a tam mój promotor zaczął się czepiać prawie każdego znaczenia cytatu. I do poprawy…

Jak poprawnie cytować? Pisząc swoje blogi macie pełne prawo do cytowania. Pamiętajcie tylko, aby cytat był wyróżniony i opisany autorem oraz źródłem. Wydawać by się mogło, że to naturalna rzecz – cytujesz kogoś, więc go podpisujesz. A jednak nie do końca jest to powszechnie jasne i stosowane.

Ciekawy aspekt stanowią zdjęcia w kontekście prawa cytatu. Ale, to już temat na kolejny wpis. W kolejnym wpisie z cyklu #prawyponiedziałek chciałam pogadać o plagiacie… temat elektryzujący, nie tylko w blogosferze. Także, do następnego! Aaaa… i jak przyjdą Wam do głowy jakieś pytania związane z prawną stroną blogowania, piszcie w komentarzach lub na maila – te pytania są dla mnie prawdziwą inspiracją!

 

Każdy wpis z cyklu „prawy poniedziałek” nie stanowi porady prawnej, ma na celu nakreślić jedynie zakres pewnych aspektów blogowania. O pewnych rzeczach po prostu dobrze wiedzieć, w myśl zasady „ignorantia iuris nocet”…

21 thoughts on “Jak poprawnie cytować? czyli… prawy poniedziałek #3

  1. Hmm… Ale mam pytanie – jeżeli post jest recenzją danej książki, niechaj to będzie na przykład „Arystokratka w ukropie”. To każdy cytat w tym poście (załóżmy, że są 2) mam opisywać jako „Arystokratka w ukropie, Evžen Boček”? Czy to niejako nie wynika z faktu, że tę książkę recenzuję?

    1. Myślę że w tym przypadku wystarczy adnotacja na końcu wpisu, że wszystkie cytaty pochodzą z omawianej książki. Bo faktycznie, logika wskazuje na to, że skoro piszesz recenzję danej książki to z niej są cytaty. Ale… może wprowadzasz inny cytat w celu kontrastu, uwypuklenia pewnych aspektów lub porównania? Może szukam dziury w całym jednak warto się ubezpieczyć na każdą ewentualność;)
      Druga sprawa – w jakim celu dajesz te cytaty – jeżeli na poparcie swoich słów lub polemikę z nimi, to OK. Jednak jeżeli będą to tylko cytaty z tej książki, to tak już średnio…;)

      1. Zwykle daję je by pokazać próbkę klimatu, języka, poczucia humoru i wplatam to w tekst recenzji, ale niekoniecznie jest to bezpośrednia kontynuacja jakiejś mojej myśli. To ciekawe co mówisz…
        Dzięki. 🙂

  2. To może jeszcze napisz jak to wygląda w kwestii, nazwijmy to, udostepniania. Bardzo podoba mi się czyjś wpis i chcę go pokazac u siebie na blogu. W całości. Czy oprócz podania autora i źródła jeszcze o czymś trzeba pamiętac? Jesli w ogóle można to zrobic.

    1. Dałaś mi do myślenia. W moim subiektywnym przekonaniu, opublikowanie czyjegoś całego postu na Twoim blogu to już przekroczenie zasad cytowania. Chyba, że tym cytowanym wpisem chcesz coś dowieść czegoś i popierasz go jeszcze dodatkowo swoim komentarzem. Jednak wydaje się, że nawet wtedy, można zacytować kawałek, tą najważniejszą, najbardziej chwytliwą kwestię a resztę opisać czymś w stylu „pełny wpis pod adresem…i tu adres cytowanego bloga”. O to, jak duży kawałek może być cytowany, toczą się spory nie od dziś…także to tylko moje subiektywne zdanie. 🙂

  3. Bardzo ciekawy wpis Kochana! Cenne wskazówki, zwłaszcza dla blogerów którzy dosyć często cytują czy to książkę, czy film czy inne źródła 🙂 Trzeba wiedzieć, że cytując, czy robiąc cokolwiek „pożyczając” twórczość innych i wklejając ją do siebie, trzeba pamiętać i udostępniać źródło twórczości 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

  4. ojej, pamiętam jak pisałam swoje prace na uczlenie i zawsze szczegóły dotyczące cytowania 😉 tym bardziej, że pisałam prace po angielsku i polsko i cała etyka cytowania się różni co mnie strasznie myliło haha

  5. to prawda. Warto znać zasady korzystania z cudzej własności, a taką jest cudzy tekst:)) Bardzo użyteczny post. Gratuluję:))

  6. Aj doczekałam się! I już czekam na kolejny wpis, ha, ha 😀 Poniedziałkowa kawa z Tobą przesunęła się na czwartek, ale to nic. I tak chętnie ją wypiłam, czytając jak zawsze mądry wpis: „z cyklu #prawnyponiedziałek”. 🙂

Leave a Reply