Uśpione niebo Gabriela Kotas

Pierwsza recenzja w Nowym Roku to książka autorki, która w literackim świecie zasłynęła jako wrażliwa i trafiająca swymi wierszami w sedno poetka. Tym razem wzięła na warsztat prozę i historię, która zapewne wciąż się wydarza. Kiedy kobieta rozstaje się z mężczyzną, jest dramat. Ale, gdy tym facetem jest ksiądz? 

zaczytany weekend

Wyobraź sobie…

że siedzisz na ławce w parku, w piękny, jesienny dzień. Promienie słońca tańczą na poruszanych lekkim wiatrem kolorowych liściach. Dzieci bawią się gdzieś na placu zabaw, śmiejąc się radośnie. Twoją uwagę przyciąga jednak nowo przybyła kobieta. Masz wrażenie, że zaraz się przewróci — siada ciężko na ławce i głośno szlocha. Jej idealnie dopracowany makijaż spływa właśnie po policzkach a fryzura, kiedyś zapewne misternie ułożona, jest o ogromnym nieładzie. Oto główna bohaterka  książki „Uśpione niebo” – Anna.

Przed chwilą dowiedziała się, że cały jej stabilny świat, który z takim pietyzmem sobie układała przez lata, runął jak domek z kart. Na stronach powieści będziemy obserwatorami niezwykłej przemiany. Takiej, która nie tylko sprawi, że ona sama stanie się szczęśliwa. Dzięki niej, zmieni się życie wielu osób. I to na lepsze. 

Czytając tę książkę…

Miałam podobne wrażenia jak przy „Ukochane równanie profesora” Yoko Ogawa. Tak jak i tam, tak i w „Uśpionym niebie”, akcja dzieje się sielankowo. Strona za stroną, nie opuszczało mnie przeczucie, że kiedyś to w końcu musi runąć i na bohaterkę spadną gromy. Takie, z których naprawdę ciężko się jej będzie podnieść. Podobny schemat mamy przecież w większości opowieści. Tu jednak jest inaczej.

Nie znaczy to jednak, że w życiu głównej bohaterki nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, powoli, krok po kroku opadają wszystkie złudzenia, jakimi żyła przez kilkanaście lat. Jedne spadają cicho, w akompaniamencie szlochu, inne, z głośnym hukiem. Jednak autorka zastosowała tu swego rodzaju bufor, dzięki któremu wiesz, że wszystko skończy się dobrze. 

To powieść obyczajowa

Wszystkie moje „czepiactwa” które mogłabym tu napisać, opadają w momencie, gdy uświadomiłam sobie, że to literatura obyczajowa. A ta, jak wiemy, musi kończyć się dobrze i z przepięknym happy endem. Jedyne, co mnie uwierało, to zero- jedynkowe podejście do postaci z tej opowieści. Ksiądz jest zły, cała reszta właściwie dobra. Szczęśliwe zakończenie to tylko kwestia czasu. 

„Uśpione niebo” Gabrieli Kotas to książka, która uwiedzie cię swoją prostotą i harmonią. Napisana przyjemnym językiem, umili Ci długie, zimowe wieczory. Z pewnością tak jak ja, będziesz kibicować Annie, w jej powrocie do dbania o własne szczęście. 

Książkę otrzymałam od Autorki, za co bardzo dziękuję! 

6 Replies to “Uśpione niebo Gabriela Kotas”

  1. Dziękuję za taką piękną recenzję , no i dała mi do myślenia. Napewno uwzględnię Twoje uwagi podczas pisania drugiej części. Może takie jest moje marzenie, żeby ludzie z gruntu dobrzy, dobrymi byli ? A może to Anna miała szczęście i akurat na takie osoby trafiła:) A może i to i to… Myślę, że zła w koło mamy dosyć, ktoś ostatnio mi powiedział, że musi wrócić do książki, by znowu tam pobyć – z tymi ludźmi. Chyba jesteśmy jednak spragnieni dobra… Ściskam Aguniu

  2. Wspaniale piszesz Agnieszko i tak to napisałaś, że mam ochotę tę książkę kupić i przeczytać, a dobre zakończenie jest też potrzebne w tych czasach…. w a Nowym Roku życzę Agnieszce aby zachowała ciekawość świata, ludzi, aby było zdrowie i dobrzy ludzie i dużo radości…

Leave a Reply