Wypocznij i zgiń Marta Matyszczak

Czerwiec w recenzjach książkowych na blogu będzie…kryminalny. Tak, kryminały to ten gatunek literacki, po który sięgam z prawdziwą ciekawością. Na pierwszy ogień idzie „Wypocznij i zgiń” Marta Matyszczak. To ponoć królowa polskiego czarnego humoru i kryminału. Jak wyszło w praktyce?

Seria „kryminał pod psem” już na dobre…

zagościła wśród wielbicieli gatunku. Jednak „Wypocznij i zgiń” Marta Matyszczak było moim pierwszym spotkaniem z detektywem Szymonem Solańskim i dziennikarką Różą Kwiatkowską. Smaczku dodaje fakt, że mieszkam w tym samym mieście z którego pochodzą literaccy bohaterowie.

Marta Matyszczak to chorzowianka, dziennikarka, prowadząca portal poświęcony literaturze kryminalnej. Laureatka wielu konkursów literackich, w tym na opowiadania kryminalne. Jej książki z cyklu „kryminał pod psem” zdobyły serca wielu czytelników. A „Wypocznij i zgiń”, to siódma z kolei opowieść o Solańskim, Kwiatkowskiej i…o kundelku Guciu naturalnie.

Tym razem akcja powieści…

rozgrywa się w malowniczej, pokrytej grubą warstwą śniegu Szczawnicy. Pod wyciągiem narciarskim zostaje znalezione ciało Mateusza Słowika, lokalnego biznesmena. Wspomniany wyżej detektyw został wynajęty, aby rozwikłać tą niewygodną dla wszystkich sprawę. Nikt bowiem nie chce, aby zła sława odpędziła turystów. Zatem Solański wraz z narzeczoną i psem rusza pod Palenicę.

Oglądamy więc współczesną Szczawnicę, z jej wszystkimi urokami i walorami, ale również, dzięki dwutorowej narracji, mamy okazję przekonać się, co działo się w tym miejscu na początku XX wieku. Bo jak się okazuje, klucz do rozwiązania całej historii przynoszą wydarzenia sprzed wielu, wielu lat.

Czytanie tej książki…

przypominało spacer na świeżym śniegu. I tak, jak każdy krok wymaga sporo wysiłku, tak i kontynuowanie lektury tej opowieści było niezwykłym wyzwaniem. Mimo, że nie zabrakło w niej humoru, to jednak sytuacje zostały tak opisane, że właściwie nie bawiły a nużyły. Główni bohaterowie, choć bardzo wyraziści, irytowali swoim zachowaniem już od pierwszych stron. Mowa potoczna i ogrom kolokwializmów miały zapewne uczynić tekst książki bardziej przystępnym, jednak w moim odczuciu sprawił jedynie, że brakowało mu literackiej klasy.

Autorka pokusiła się o ciekawy zabieg literacki, który zwykle się udaje i skrada serca czytelników, a mianowicie świat widziany oczami zwierzaka. W tym przypadku psa głównego bohatera o wdzięcznym imieniu Gucio. Polubiłam go i ja, był chyba najbardziej rozumny i najlepiej obeznany we wszystkim w całej tej historii.

Liczyłam na lekki, zabawny kryminał…

Otrzymałam toporną, momentami irytującą w odbiorze opowieść, gdzie najprzyjemniejszą postacią był najbardziej rozumny z nich wszystkich pies. Mimo, iż powieść ta jest wysoko oceniana w różnych rankingach i serwisach literackich, ja nie podzielam tego entuzjazmu. To zdecydowanie nie moje czytelnicze klimaty i nie zamierzam do nich wracać. Widzę jednak, że książka może się podobać, więc nie spisujcie jej na straty mimo mojej krytyki. Czasem warto przekonać się na własne oczy;)

 

(źródło grafiki)

za egzemplarz recenzencki dziękuję serwisowi Sztukater

29 thoughts on “Wypocznij i zgiń Marta Matyszczak

  1. Kompletnie nie znam tej autorki, tej serii ani tej książki. Ale nie wykluczam, może akurat będzie okazja, by ją przeczytać i na własne oczy przekonać się, czy bardziej zbliżę się do zadowolonych czytelników, czy do Twojej opinii 🙂

  2. Kiedyś chętnie czytałam kryminały- przede wszystkim polskich autorów. Potem przerzuciłam się na książki Joanny Chmielewskiej, a wreszcie na kryminały Agaty Christie.
    Teraz mam problemy ze wzrokiem, więc rzadko cokolwiek czytam.
    Pozdrawiam.

  3. Szczawnicę kocham miłością wielką i nostalgiczną, ale to za mało, by walczyć z toporną lekturą. A świat widziany oczami zwierzaka czy dziecka – nie, dziękuję. To zbyt sztuczny zabieg i mało kto potrafi sensownie to dźwignąć.

  4. Przyznam szczerze, wstrzymywałam się z tą lekturą, bo niestety ja słyszałam o niej głównie niepochlebne opinie. Twoja też mnie zdecydowanie nie zachęca, więc ja chyba powoli jednak spisuję na straty.
    Chociaż bardzo lubię kiedy narrator jest nieoczywisty, to toporne lektury, które miały być lekkie, to dla mnie pomyłka i strata czasu.

  5. Czytalam jedna powiesc z tej serii ”kryminal pod psem”. Podobno miala to byc kryminalna komedia. Duzo humoru. Niestety nic takiego nie zaobserwowalam. Fakt, ze zagadka kryminalna zbudowana swietnie i rozwiazanie na koncu zaskakiwalo ale nie podobalo mi sie. Dla mnie zabraklo iskry. Dlatego nie siegne juz po zadna inna powiesc z tej serii. 😉 NIe moj styl. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Napewno jej dam szansę- oczywiście ze względu na psa 😉
    Tak to już bywa i z książkami i z filmami i z innymi rzeczami – nie każda zachwalana podoba się ale warto sprawdzić 🙂
    Pozdrawiam
    Lili

  7. Książkę kojarze, ale jeszcze jej nie czytałam. Ja za kryminałami nie przepadam, więc nie ciągnie mnie do przeczytania tej książki.

  8. Teraz odsłuchuję audiobooki dotyczące Pani Zofii (Kratki się pani odbiły). Tez uważam, że to toporne książki i zupełnie mnie nie bawią.

  9. Nie znam, nie czytałam, gdzieś wpadła mi w oko, oczekiwania miałabym podobne do Twoich, ale chyba i mnie by rozczarowała 😛 Choć póki nie przeczytam … 😛

  10. Martę poznałem zupełnym przypadkiem, kiedy na Facebooku polubiłem jej zdjęcie z pieskiem 😀 <3 Nie czytałem jeszcze żadnej jej książki, ale po recenzjach i tytułach wnioskuję, że jej styl może być podobny do Joanny Chmielewskiej, którą bardzo lubię 🙂

Leave a Reply