Obsesja piękna Renee Engeln

Ta książka jest przerażająca. A niby tak niewinnie się zapowiadała. Oj tam, wynurzenia jakiejś pani psycholog na temat postrzegania piękna przez dziewczynki i kobiety.  Nie dajcie się zwieść. Opisy, historie i dane zawarte w książce „Obsesja piękna” Renee Engeln dają do myślenia. Prognozy na przyszłość wcale nie są optymistyczne…

„Obsesja piękna ” Renee Engeln

To już ostatnia z książek z cyklu „pielęgnacyjny maj”. Poleciła mi ją Gabrysia z bloga kosmetykinakozetce.pl , za co jeszcze raz wielkie dzięki! Było bowiem już o pielęgnacji w polskim wydaniu (zobacz: Polish Beauty), o kosmetykach naturalnych (zobacz: Kosmetyki naturalne dla ciebie) i o  jodze twarzy (zobacz: Rytuały piękna…). Dzisiejsza pozycja porusza nieco inny, lecz równie ważny aspekt naszej codziennej pielęgnacji. Mianowicie, czy podobamy się sobie? Czy lubimy i akceptujemy siebie? Aż w końcu, jak postrzegamy inne kobiety?

Książka rozpoczyna się mocnym akcentem. Autorka przytacza historię młodej nastolatki, która generalnie uważa, że jest za gruba. Z punktu widzenia osób postronnych wygląda bardzo dobrze, lecz…ona sama stwierdza, że nie jest tak szczupła jak obserwowane przez nią profile na instagramie. Zakłada dodatkowo, że jeżeli nie będzie dobrze wyglądać, to nie ma szans na lepszą pracę, uczelnię i dostatnie życie.

Idąc za książką…

„Obsesja piękna” Renee Engeln, już pięciolatki przyznają z rozbrajającą dziecięcą szczerością, że nie chcą być grube i brzydkie, bo wtedy będą miały smutne życie. A ja z każdą chwilą spędzoną z tą książką zadawałam sobie coraz głośniej pytanie- kto tym dziewczynom i kobietom tak mocno zrył czachę?! I chyba wiem. Presja społeczna. Wzorce z instagrama czy facebooka. Czasem jednak, same sobie to robimy.

Kobieta kobiecie…

wilkiem? Mamy w sobie niesamowitą moc wspierania się. Potrafimy dać sobie siłę i energię, która przenosi góry. Lecz jednocześnie, my, kobiety, mamy wręcz intuicyjną zdolność do wbicia szpili tam, gdzie najbardziej zaboli. Potrafimy bez skrupułów wytknąć wady, uwydatnić wszystkie potknięcia. I niejednokrotnie czynimy to z uśmiechem przyklejonym do twarzy.

Odczułam to na własnej skórze. Zazdrość, zawiść…teoretycznie niczym nie uzasadniona. Poparta tylko subiektywną oceną drugiej kobiety. Za co? Za to, że robiłam swoje. Że nie dawałam się wciągać w bezsensowne gierki. Ech…stare dzieje, które wiele mnie nauczyły. Tytułowa „Obsesja piękna” Renee Engeln jest również właśnie o tym jaką ogromną szkodę robimy sobie nawzajem – wciąż się komentując, oceniając… A nawet najmniej konstruktywna krytyka, gdy wpadnie na podatny grunt, potrafi zrobić czasem więcej złego niż dobrego…

Ta książka…

jest jak kubeł zimnej wody. Bądź też, jako przestroga. Ale również, jako potwierdzenie tego, że każda z nas jest piękna na swój indywidualny sposób. I nikt, absolutnie nikt nie powinien tego kwestionować. Nawet, a może przede wszystkim my same.

Chyba nie muszę dodawać, że absolutnie polecam?;)

(źródło grafiki)

21 thoughts on “Obsesja piękna Renee Engeln

  1. Tak było od zawsze. To matki i babki krępowały nogi malutkim Chinkom, obracając je w kaleki. To matki, babki i znachorki dokonują obrzezania malutkich Somalijek. Gdyby nie było mężczyzn świat niekoniecznie byłby lepszy. Żebyśmy z takim uporem dążyły do piękna wewnętrznego – …ale nie dążymy.

  2. Cieszę się, że takie książki powstają i mam nadzieję, że dzięki nim wreszcie się opamiętamy w pogoni za czymś, co przecież tkwi w naszym wnętrzu i tak naprawdę jest nieuchwytne.

  3. Czytałam, a właściwie słuchałam tej książki, ale nie porwała mnie. Nie było tam nic odkrywczego, nic czego wcześniej już ktoś by nie powiedział. Od lat się powtarza to samo ( każda jest piękna, każda jest akurat, nie powinno się podchodzić do siebie i do innych tak krytycznie), a problem dalej jest. Dlatego też jakoś w połowie przerwałam słuchanie i włączyłam coś zdecydowanie ciekawszego 😉

  4. No tak, lubimy się krytykować i wbijać szpilę. W większości takie jesteśmy /a może jednak w mniejszości?/. Jestem w takim wieku, że już nie zwracam na to uwagi, akceptuje się i tyle. Książka mnie zaciekawiła, myślę, że warto przeczytać.

  5. Nie słyszałam o tej książce, może po nią sięgnę i z ciekawości przeczytam. Piękno może być różnie postrzegane, dla jednych to wyłącznie wygląd zewnętrzny (niestety), a dla innych to piękne wnętrze. Myślę, że każda z nas ma w sobie coś wyjątkowego, nie ma sensu się zmieniać, kombinować z wyglądem i upodabniać do kogoś (chyba, że kompleks naprawdę utrudnia życie). Zauważyłam, że teraz wiele kobiet zmienia swój wygląd, przez co wiele z nich wygląda podobnie… myślę, że traci się wtedy tą swoją indywidualność. 🙂

  6. Z tą książką skojarzyła mi się jedna sytuacja z jednej ze szkolnych wycieczek z najmłodszymi dzieciaczkami ze szkoły na, której byłam opiekunem. Jedna z matek żaliła się drugiej, że córka dużo je, a ona chciałaby, żeby była taka szczupła jak jest…to co, że dziecko się wybiega i wszystko spali, ale już matce pojawiła się czerwona lampka i to było straszne.

  7. Kobiety chyba od zawsze były dla siebie nieco krytyczne ale teraz w epoce instagrama ten kult bycia idealnym jest straszny. Najgorzej ze coraz młodsze dziewczyny maja z tym problemy:(

  8. Nie czytam tego typu publikacji, ale książka wydaje się niesamowicie wartościowa. Obecnie bardzo wiele kobiet ma kompleksy z powodu swojego wyglądu, a wzorem piękna staje się IG lub FB, a przecież 90% kobiecego piękna na zdjęciach to robota Photoshopa, ustawienia i odpowiedniego oświetlenia. Zawsze warto chcieć się doskonalić i mieć jakieś wzorce, ale ważne jest to, by nie uczynić z tego obsesji. Otyłość wcale nie jest fajna, nie tylko jeśli chodzi o piękno, ale przede wszystkim o zdrowie, ale bycie kosciotrupem też nie wygląda ładnie. Poza tym wszystkie kobiety są piękne, wystarczy tylko umieć uwydatnić swoje zalety i zatuszować wady.

  9. „Zazdrość, zawiść…teoretycznie niczym nie uzasadniona. Poparta tylko subiektywną oceną drugiej kobiety. Za co? Za to, że robiłam swoje. Że nie dawałam się wciągać w bezsensowne gierki.” Jakbym sama to napisała 😛

  10. Coś w tym jest, teraz szybko dzieci orientują się z pomocą mediów, że trzeba być niemalże anorektycznym, chociaż niektóre gwiazdy już mówią głośno o tym, że jest to drastyczny wymóg projektantów mody, nie ich osobista decyzja bycia chudym.

Dodaj komentarz