Autorskie prawa osobiste i majątkowe czyli…prawy poniedziałek #2

Aga, czy jak napiszę tekst, a potem go sprzedam, to już nie jestem autorem tego tekstu? Albo jak zrobię zdjęcie, a potem je sprzedam, to czy ja jestem jeszcze autorem tego zdjęcia, czy już osoba, która je ode mnie kupiła? – ostatnio dostałam od Was takie pytania. Odpowiedź jest prosta – autorskie prawa osobiste zostają, autorskie prawa majątkowe już nie. Eeeee….że co?

Autorskie prawa osobiste i majątkowe…

mają swoje źródło w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 pamiętajcie, aby zawsze zerkać na tekst ujednolicony). Już kiedyś uzgodniliśmy, że bloger jest twórcą, a więc jest niejako podmiotem zakresu prawa autorskiego. (zobacz: Bloger twórca czyli…) O tym więc, jakie przysługują mu prawa, mówi wyżej wspomniana ustawa w rozdziale 3. Wyróżnia ona autorskie prawa osobiste, zaliczając je do kategorii praw niezbywalnych oraz autorskie prawa majątkowe, które mają charakter zbywalny, ograniczony również czasowo…

wróć. czuję prawniczy bełkot. a miało być prosto. jeszcze raz…

Każdy z nas, blogerów, jest twórcą. A to co umieszczamy na swoich blogach, to efekt naszej twórczej pracy. I bez względu na to, czy są to nasze przemyślenia w formie tekstu, zdjęcia czy określone produkty, np makatki czy biżuteria, to wszystko jest czymś, pod czym możemy się podpisać, że to nasze. I basta. W ustawie jest takie ładne określenie, dbałości o więź twórcy z utworem. To Ty decydujesz, kiedy dany tekst pojawi się na blogu, tylko Ty masz prawo się pod nim podpisać. Bo jesteś jego autorem. I to są właśnie autorskie prawa osobiste. Tak w skrócie;)

A co, gdy dajmy na to…

gdy komuś spodobał się nasz tekst i chciałby go od nas kupić. Albo zdjęcie. Co w tedy z naszą więzią z utworem? Czy wynagrodzenie może przeciąć pępowinę łączącą autora z jego utworem? Nie do końca. Najczęściej na podstawie umowy, autor niejako przekazuje tekst w zamian za określone wynagrodzenie. Czyli – piszę na zamówienie i potem sprzedaję. Kupujący ma prawo dysponować tym tekstem według ustalonego w umowie zakresu, czyli przenoszę autorskie prawa majątkowe na zamawiającego. Lecz nadal jestem faktycznym autorem. Tylko…nie ingeruję już w jego treść. 

Pamiętacie serial „Klan”?

nie wiem, czy jeszcze leci w TV, ale piosenką początkową był utwór autorstwa Jacka Cygana,  śpiewany przez R. Rynkowskiego. Pamiętam, jak w którymś wywiadzie ten ostatni żalił się, że za wykonanie wziął za nią jakieś małe pieniądze, myśląc, że będzie jedną z wielu szybko zapomnianych. A jednak, swego czasu była hitem. A Jacek Cygan wciąż jest autorem tej piosenki, lecz…nie pobiera za nią żadnych korzyści materialnych prócz tych określonych w umowie. No ale, „życie, życie jest nowelą…”

Blogerko, jesteś twórcą…

i zgodnie z prawem, autorskiego osobistego prawa majątkowego nikt Ci nie zabierze…ani ty nie oddasz, chociażbyś chciała. „Lalka” zawsze będzie Prusa a „Dziady” Mickiewicza. Za to możesz swobodnie dysponować autorskim prawem majątkowym. (oczywiście w granicach określonych w ustawie) A za tydzień będzie o tym, jak to jest z tym cytowaniem. Bo o to również często pytacie!

 

Każdy wpis z cyklu „prawy poniedziałek” nie stanowi porady prawnej, ma na celu nakreślić jedynie zakres pewnych aspektów blogowania. O pewnych rzeczach po prostu dobrze wiedzieć, w myśl zasady „ignorantia iuris nocet”…

20 thoughts on “Autorskie prawa osobiste i majątkowe czyli…prawy poniedziałek #2

  1. Wyjaśniłaś to jasno i czytelnie, chyba już nikt nie będzie miał wątpliwości.

  2. Niewiele z tego rozumiem ,nie mniej kwestia ta akurat nie interesowała mnie zbytnio 😊
    O tym cytowaniu ,bardzo chętnie poczytam 🙂
    Pozdrawiam
    Lili

    1. Ja też czekam na kolejny wpis dotyczący wykorzystania cytatów w poście. Tak zaglądam i zaglądam do Ciebie Agnieszko z myślą, że może będzie już kolejny bardzo mądry wpis i ja będę mogła się czegoś mądrego dowiedzieć. Pozdrawiam Was obie. 🙂

  3. uczyłam się o tym na podyplomóce 😉 w sumie miałam mega mało zajęc z prawa,a le zawsze mieliśmy takie smaczki prawne coś co powinniśmy wiedzieć przy online marketingu 😉

  4. Jak słusznie piszesz, gdy przenoszę autorskie prawa majątkowe tracę prawo decydowania o swoim utworze – nie mam wpływu na to, gdzie ten który kupi go umieści, w jakim kontekście i towarzystwie. On na nim zarabia, ja dostałam raz i na tym koniec. To jest mało przyjemna opcja lecz w przypadku np. wydawców nagminnie stosowana,bo… korzystna dla nich finansowo. Tworzą sobie tzw. content i mogą np. mój tekst co jakiś czas publikować

  5. A wiesz, że jakoś nigdy o tym nie myślałam. Natomiast przed laty, trafiła mi się taka sytuacja, że jakaś dziewczyna zamieszczała moje teksty, zamieszczając je na swoim blogu. Nie wiem co nią kierowało…
    Pisałam wtedy zupełnie o czymś innym i moje teksy były czasem zamieszczane na pierwszej stronie Onetu. Pewnie stamtąd mnie wychwyciła.

    Serdeczności zostawiam 🙂

  6. Super post i ważne informacje! Nie mogę się doczekać kolejnego o tym cytowaniu. Cieszę się, że dodajesz takie rzeczy, dzięki temu więcej osób będzie swiadomowa w kwestiach prawnych w tym i ja. 🙂

  7. Są firmy, osoby które grzecznie pytają się o wykorzystanie jakiegoś naszego zdjęcia, tesktu lub proponują za to drobne wynagrodzenie. Większość jednak bierze, korzysta i nie pyta.

  8. Bardzo jasno wyjaśniłaś sprawę, czyli autorem jest się do końca życia, ale gdy sprzedamy komuś nasz tekst, to zrzekamy się roszczeń majątkowych i ta osoba może wtedy robić sobie z tym tekstem co chce (znaczy to, co wchodziło w zakres umowy). Dzięki za wyjaśnienie. 😉
    Przesyłam Ci serdeczne pozdrowienia! 😉

Leave a Reply