Historia pewnego zdjęcia – o co pani biega…

…czyli przełamuję stereotypy. Generalnie nie mam problemu zrobić coś, czego inni nie robią lub uważają za ekstrawagancję w czystej postaci. O ile oczywiście z całego serducha wierzę, że jest to słuszne. I przyznam, że byłam święcie przekonana, że gdzie jak gdzie, ale w wielkim mieście, to raczej ludzie mają ciekawsze tematy do rozmów niż plotkowanie. Tak…o święta naiwności!

Były ferie. Słoneczne, w miarę ciepłe. Sprawdziłam jakość powietrza – o dziwo bardzo dobra. Trzeba to było jakoś aktywnie wykorzystać. Ubrałam się w strój do biegania, dziewczyny dostały swoje hulajnogi i…zaczęła się zabawa. To znaczy ja biegałam sobie wokół boiska sportowego przed blokiem, a one mnie goniły. (no dobra, częściej było- mamo, co tak wolno!) One miały swoją dawkę ruchu i ja również – boisko dawało poczucie bezpieczeństwa, że nic nagle nie wyskoczy. O ile ze starszą spokojnie mogłabym już potruchtać do parku, o ile z młodszą jeszcze nie. Ale wracając – było fajnie, po godzinie wróciłyśmy do domu. Ot, zwykłe zdarzenie. Jednak…

Na tym boisku zazwyczaj grają dzieci. Nastolatkowie rzadziej, a dorośli…jeżeli się już tam pojawiają, to w postaci opiekunów swoich pociech. Ja wiem, że nie każdy lubi grać w piłkę czy biegać. A jednak… gdy robiłam kolejne kółeczko wokół boiska, usłyszałam jak jeden z przechodniów mówi do drugiego – Heniek, a gdzie ona tak pito?  (czytaj, gdzie tak ucieka, biegnie)

Popołudniu spotkałam sąsiadkę z bloku obok. A to pani tak biegała – zdrowo to tak? Popatrzyłam na nią z lekkim rozbawieniem. Zdrowo, byle z umiarem. Pokiwała głową i zaczęła mi opowiadać o jakimś serialu, w którym ktoś miał kontuzję i że ona to już wie, że bieganie nie dla niej… Kiedy odpowiedziałam, że nie mam telewizora, sąsiadka popatrzyła na mnie podejrzliwie i szybko się pożegnała. Zapewne myśli jeszcze, że jestem weganką i piję sojowe latte ;D

A potem spotkałam znajomą z osiedla. Aga, widziałam cię dzisiaj na boisku. Ty to masz odwagę! Przyznam, że lekko skonsternowana zapytałam o co konkretnie chodzi. Może o to, że biegam w leginsach? Bo wiesz – ciągnęła- ja też bym tak chciała. Ale zobacz! – tu wskazała ręką na bloki dookoła boiska – tak na oczach ludzi będę się męczyć, sapać? Co sobie o mnie pomyślą?! Hmmmm….w życiu bym na to nie wpadła.

Bo tak naprawdę, to ludzie będą gadać. Zawsze. Bez względu na to, czy jest to duże miasto czy mała wieś, gdzieś na końcu świata. Grunt, żeby mieć odwagę robić swoje. Nie zawsze byłam taka odważna, ale udaje mi się to coraz częściej. To chyba przychodzi z wiekiem. Na stwierdzenie- co ludzie powiedzą, włącza się we mnie z trudem hamowany agresor. A niech mówią. Niech każdy ma swoje 5 minut! 😉

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj l jak… luneta swarovski I będzie w błędzie ten, który sądzi, że chodzi o nowy rodzaj biżuterii. To raczej nie lada gratka dla fanów specyficznego sportu, jakim jest… strzelanie. Innowacyjne podejście do obróbki soczewek oraz zaawansowany mechanizm regulacji sprawia, że to, co kiedyś zamazane, będzie widoczne jak na obrazku. Z tak dobrym sprzętem, trafienie w dziesiątkę na tarczy nie będzie już żadnym problemem!

26 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – o co pani biega…

  1. Buhahahahaha Nawet się pośmiałam. Super jesteś! Biegaj, a opinia ludzi, to tylko opinia ludzi i nic więcej. O mnie takie plotki krążą, że tylko i wyłącznie się z nich śmieję. No bo też, co mnie obchodzi opinia tych, co znają mnie tak choćby wcale…nic a nic mnie nie obchodzi. 🙂 Fajny post z ważnym przesłaniem. Pozdrawiam megastycznie serdecznie. :)))

  2. Co ja pacze- w XXI wieku ,wśród ludzi sensację budzą biegacze 😁
    Często ich spotykam (kiedyś jeden z nich ,po zmroku mnie minął o mało nie doprowadzając do zawału 😅),biegają wśród ludzi ale odnoszę wrażenie że nie wzbudzają sensacji ,dlatego w lekkim szoku jestem po przeczytaniu tego postu…
    Biegaj dalej Aga – na zdrowie 😘
    Pozdrawiam
    Lili

  3. Nie cierpię, kiedy ktoś mnie moralizuje, a jako swój główny argument podaje „a wiesz, co ludzie powiedzą?” Grrr..! Mam dokładnie takie samo podejście, jak Ty. Jeśli wiem, że nie robię nic złego, mam głęboko w poważaniu, co o mnie gadają 🙂 I Tobie brawa za odwagę! Oby tak dalej 🙂

  4. Kiedyś strasznie mnie to denerwowało, że ludzie wszystko czego nie rozumieją muszą komentować głupi sposób, ale faktycznie im jestem starsza, to mam to coraz bardziej w nosie;)
    U mnie na osiedlu bieganie nie budzi takich emocji, ale za to niektóre z moich okularów przeciwsłonecznych już tak, ale co mi tam;)

  5. No tak… bo w serialu… czasami zastanawiam się – jak się żyje i czy w ogóle się żyje – oglądając po 5 seriali dziennie, to już potem nie wiadomo gdzie kończy i zaczyna się prawdziwe życie. Ja już dawno przestałam się przejmować tym, co inni sądzą i mówią o mnie. To właściwie ich problem

  6. Masz całkowitą rację. Ludzie i tak będą gadać, więc „róbmy swoje”. Nawet mozna sie ucieszyć, że sie spełnia dobry uczynek, poddając im temat do gadania. Tak to by znowu o pogodzie musieli… ;p

  7. Współczuję tym komentującym 😜😜, może by chcieli ale… ręce opadają, ja się nie przejmuje, chodzę z kijami, chodzę na siłownię na powietrzu, jak chcą niech mówią, robię to co uważam za właściwe i dobre dla mnie, Ty też się tym nie przejmuj, ludzka głupota…

  8. Rozumiem Twoje zdziwienie komentarzami – przecież po to jest boisko, żeby po nim biegać 😉 na oczach wszystkich 😉
    Co ludzie powiedzą? to dla mnie głównie tytuł serialu, który bardzo lubię 😀

  9. Ludzie, to tylko ludzie . Chodź powszechnie uważani za najinteligentniejszy gatunek wśród zwierząt, to nie zawsze tak jest 😀 Naszą domeną jest to, że musimy gadać. Nie warto się tym przejmować bo ta paplanina to naturalny ludzki odruch na np. zazdrość. Nie każdy przecież potrafi ruszyć się, wstać, zrobić coś dla siebie, prawda? 😀 To już powód do zazdrości!
    Mój tata zawsze mówił: jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził 😀
    Pozdrawiam ciepło ♡

  10. Kocham biżuterię Svarowskiego! Ale ja właściwie nie o tym…
    Taka prawda, że ludzie się wstydzą. Nie tylko dookoła bloku, ale i na siłowni, basenie i tak dalej… Nie ubierają się w to, w czym im wygodnie, ale w to, co zakryje to i tamto, i można się pokazać. Niestety.

  11. Nieprzejmowania się tym co ludzie gadają, że patrzą trzeba się nauczyć. Mi do dzisiaj w pełni się to nie udało, ale jest zdecydowanie lepiej niż było kiedyś. Masz rację, że bez względu na wzgląd ludzie będą gadać zawsze i wszędzie.

  12. Ojejku, ci ludzie to chyba cierpią na nadmiar wolnego czasu, że tak się skupiają na życiu innych. Ja też bym nie wpadła na to żeby się przejmować co będą gadać 😉

  13. jednym słowem byłaś osiedlową atrakcją dnia. to niesamowite jak ludzie lubią wtykać nos w czyjeś życie i czepiać się takich rzeczy 😛 a co im do tego? ale najbardziej mnie zdumiała reakcja Twojej znajomej… odwagę? Gdybyś zaczęła na tym boisku tańczyć czy śpiewać to ok, tez bym powiedziała że masz odwagę ale biegać? Ludzie tak się przejmują opinią innych i tracą na tym bezsensownie swoją okazję do bycia zdrowszym

  14. Gdyby tak ci gadający zajęli się czymś to … nie mieli by czasu na wieczne obserwacje i konwersacje. Od zawsze wychodzę z założenia, że najbardziej gadają ci, którzy nic nie robią…

  15. Moja siostra jest typową biegaczką 😀 Ja niestety próbowałam ale to nie dla mnie, po tym jak kiedyś mnie kolana strasznie bolały, podziękuję

  16. No to jesteś ciekawym tematem u swoich sąsiadów 🙂 nigdy nie mieszkałam na osiedlu z czego się dziś cieszę 🙂 ale mieszkając w małym bloku z jednym piętrem pomiędzy do kali też wzudzalismy ciekawość i stare babki to dosłownie nam do auta wchodziły z ciekawości co my tam mamy 🙂 ubaw po pachy

  17. Ja byłam wychowywana w duchu „co ludzie powiedzą” i dopiero mąż zaczął mnie „uczyć” tego by być sobą i robić swoje. Bo tak jak piszesz, ludzie będą gadać zawsze. „Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził” 😉

Dodaj komentarz