Historia pewnego zdjęcia – zbożowy wianek

Za każdym razem, gdy przyjeżdżam w wakacje na mój Koniec Świata, wyruszam na łąki i pola w poszukiwaniu idealnych kłosów zbóż i polnych kwiatów. A potem plotę z nich wianek. Na początku moi bliscy i sąsiedzi pukali się w głowę, co ja robię. Teraz specjalnie dzwonią, że pszenica i owies już gotowe. Jak widać, wszyscy się zmieniają…

Było gorące, lipcowe przedpołudnie. Na błękitnym niebie, bez ani jednej chmury, latał gdzieś wysoko skowronek. Śpiewał, lecz nawet on umilkł na chwilę, gdy zobaczył nietypowe zdarzenie. Oto kobieta w kapeluszu, z nożyczkami w jednej i koszykiem w drugiej dłoni. Za nią, dwie roześmiane dziewczynki. Obok czarny pies wesoło merdający ogonem. A w bezpiecznej odległości kot, obserwujący ich bacznie niczym ochroniarz. Wędrowali miedzą przez pola, zatrzymując się raz po raz, z uwagą przyglądając się pojedynczym kłosom zboża. Kobieta ucinała te najładniejsze. Dzieci zrywały kwiaty. Przyglądający się temu z oddali starszy pan przez chwilę wyglądał na zaskoczonego, lecz po chwili mruknął pod nosem „a, to ta Agnieszka ze Śląska przyjechała”.

Nie wiem, czy gdybym żyła na moim Końcu Świata, moje myśli zaprzątałoby robienie czegoś podobnego. Chyba mieszkając w wielkim mieście nabrałam dystansu, oddechu do pewnych spraw i ludzi. Bo po 10 latach, gdy na dobre zadomowiłam się w mieście, przyjeżdżając na Kobiec Świata czuję się w pewnym sensie gościem, turystą. I może właśnie dzięki temu odkrywam piękno moich rodzinnych stron na nowo. Nawet najpiękniejsze widoki, czy najfajniejsze miejsca po pewnym czasie powszednieją. Dlatego chyba tak wielką sztuką jest zobaczenie piękna wokół własnej codzienności…

Wianek powstał, a nawet dwa. Jeden z nich przywiozłam do domu- wisi teraz na drzwiach wejściowych. A gdy ściśnie mróz i śnieg przykryje wszystko, powieszę go na balkonie. Ku uciesze wróbli i sikorek. Niech mają na zdrowie!

 

21 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – zbożowy wianek

  1. Śliczny wianek! Mogłabyś śmiało powiesić na nim bombki przed Bożym Narodzeniem. Już prawie zapomniałam jak to jest pleść własnoręcznie wianki…nie robiłam tego całe wieki. Pozdrawiam 😉

  2. Świetny, podziwiam że potrafisz takie piękne wianki robić. Mieszczuch jestem, praktycznie od zawsze ale wszędzie potrafię znaleźć piękno. Serdecznie pozdrawiam, miłego dnia

  3. Bardzo ładny. 🙂
    Gdybym ja powiesiła go na balkonie po godzinie nie byłoby z niego nic. Mam stadko sześciu wróbelków, dwie sikorki i trzy gołębie. Trzy razy dziennie wrzucam jedzenie do karmnika. 😀

  4. Zawsze chciałam nauczyć się pleść wianki. Może pewnego dnia…
    Masz piękny sposób na zatrzymanie chwili i celebrację rodzinnych stron. Przy okazji możesz zabrać ze sobą ich cząstkę.

Dodaj komentarz