Historia pewnego zdjęcia – emocjonalny flow

Każdy z nas ma w sobie taki wentyl bezpieczeństwa. Gdy coś nas przerasta, musimy niejako zrzucić to z siebie. Ten ciężar czasem wkładamy sobie sami, częściej jednak jesteśmy nim obarczeni przez innych. Potężne ładunki emocjonalne to nie jest coś, co nasz organizm lubi najbardziej. I dzisiaj w historii pewnego zdjęcia trochę o moich sposobach na…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – emocjonalny flow

Historia pewnego zdjęcia – mroźna jesień 2019

Ile razy widzieliście fajny kadr, ale głupio wam było wyciągnąć aparat aby zrobić zdjęcie? Albo coś przykuło waszą uwagę, lecz z obawy przed innymi spojrzeniami, minęliście to lekko niezdecydowanym krokiem? Każdy z nas ma gdzieś „z tyłu głowy” takie uprzedzenia. Że nie wypada, że nie warto, że… no właśnie. Gdybym słuchała tego głosu, zdjęcie będące…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – mroźna jesień 2019

Historia pewnego zdjęcia – młynek do kawy, czyli rzecz o dążeniu do perfekcji

Wszystko zaczęło się od mojej ciekawości. Albo inaczej – od spontanicznego reagowania na pewne sytuacje. Co robicie, gdy pierwszy raz jesteście u kogoś w mieszkaniu? Mówicie dzień dobry, taaaak. A potem? Potem, to ja się rzucam na regały z książkami aby następnie wypatrywać skarbów osoby u której jestem. No i tak trafił w moje ręce…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – młynek do kawy, czyli rzecz o dążeniu do perfekcji

Historia pewnego zdjęcia – zbożowy wianek

Za każdym razem, gdy przyjeżdżam w wakacje na mój Koniec Świata, wyruszam na łąki i pola w poszukiwaniu idealnych kłosów zbóż i polnych kwiatów. A potem plotę z nich wianek. Na początku moi bliscy i sąsiedzi pukali się w głowę, co ja robię. Teraz specjalnie dzwonią, że pszenica i owies już gotowe. Jak widać, wszyscy…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – zbożowy wianek