Historia pewnego zdjęcia – przekroczenie strefy komfortu…

Dzisiaj w historii pewnego zdjęcia będzie osobiście. W sumie myślałam o sobie, że jestem ogólnie gruboskórna. Wiesz, że pewne rzeczy po prostu mnie nie ruszają. (to, że potrafię popłakać się na bajkach, niczego nie zmienia;) Jednak… ostatnio pod wpływem impulsu właściwie, wzięłam udział w pewnym wakacyjnym kursie. I doznałam wszystkich opisywanych w podręcznikach przejawów świadczących,…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – przekroczenie strefy komfortu…

Historia pewnego zdjęcia – ślimak ślimak czyli…

czasem przyroda mnie totalnie zaskakuje. Stoję i zastanawiam się…jak to jest zrobione! Za oknem deszcz bębnił rytmicznie o szyby, wygrywając sobie tylko znaną melodię. Dodam, że melodię coraz bardziej irytującą. No bo ileż może padać?! Nadrabiając blogowe zaległości kompletnie straciłam poczucie czasu. Lecz gdy słońce nieśmiało wyjrzało zza chmur, wyrwałam się z letargu i…podreptałam do…Continue reading Historia pewnego zdjęcia – ślimak ślimak czyli…