O kosmetyku, który uwielbiam i nienawidzę. Jednocześnie.

Mam taki kosmetyk, którego używam właściwie co wieczór. Uwielbiam to, jakie daje efekty, a jednocześnie niezwykle irytuje mnie jego działanie. Tak. Takie rzeczy tylko z kremem do stóp Silcare Nappa Smooth control. 

kosmetyczny wtorek

Kupiłam go w ciemno. Szukałam jakiegoś kremu, który zadba o moje stopy. Było wtedy jeszcze ciepło, sandały i te sprawy. Sama doskonale pewnie to rozumiesz – stopy muszą być zadbane. 

Silcare Smooth Control

To krem z zawartością 30% mocznika. Ma złuszczać, a jednocześnie pilnować, aby nie doszło do nadmiernego przesuszenia skóry. Rekomendowany jest do stóp, kolan, łokci i wszelkich innych miejsc, gdzie mamy problem z suchą skórą. Zapakowany jest w tubkę z pompką o pojemności 250 ml. Ma całkiem fajny, choć nieco drażniący, ziołowy zapach. Dozowanie nie sprawia problemu. 

I wiesz, on działa

Właściwie już po pierwszym użyciu. Nałożyłam sporą ilość na stopy, ubrałam skarpetki i poszłam spać. Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrafię długo leżeć w łóżku w skarpetach, więc siłą rzeczy w końcu je ściągnęłam. Rano moje stopy były nie tylko gładsze, ale jakieś takie…bardziej miękkie. Stosuję ten krem regularnie. Tubka stoi obok łóżka, a że jest sporych rozmiarów, nie sposób o niej zapomnieć. 

Ale za to go nienawidzę

Skoro działa, to o co tyle krzyku? Po pierwsze, okropnie się wchłania. Być może to domena takich kremów, ale nawet minimalna ilość sprawia, że na całkowite wchłanianie czekasz wieki. Po drugie, brudzi, co jest konsekwencją pierwszego punktu. Kiedyś nie chciało mi się już czekać na wchłanianie i nie ubrałam skarpet, tylko poszłam spać. Rano zauważyłam na pościeli ślady z kremu. Na szczęście dało się doprać. I po ostatnie, kosmetyk zostawia na stopach „film”, który trochę mnie drażni.

Nie znam lepszego kremu do stóp i nawet te minusy nie zrażają mnie do niego. Czasem takie zakupy w ciemno, mogą przynieść bardzo pozytywne niespodzianki!

Jestem pewna, że też masz takie kosmetyki, które kochasz i nienawidzisz, opowiesz o nich?

I jeszcze przypominam o konkursie adwentowym, gdzie można wygrać kalendarz adwentowy z 5 książkami. One z pewnością umilą listopadowe i grudniowe wieczory! Kliknij baner po szczegóły!

Na koniec, z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj k jak… klapy dymowe www.gulajski.pl/klapy-dymowe/ Jeżeli właśnie myślisz, że nie wiesz, co to w ogóle jest, nie jesteś sama. Też nie wiedziałam. Okazuje się, że dzięki nim, możesz czuć się bezpieczniej w przypadku pożaru. To jeden z najważniejszych elementów systemu przeciwpożarowego, który w automatyczny sposób zadziała, aby ułatwić pracę strażakom. Do tego, klapy mogą również służyć jako włazy dachowe, dzięki czemu koszty budowy są mniejsze. Czyli nie dość, że zapewniają bezpieczeństwo, to jeszcze obcinają wydatki. Montaż wydaje się dobrym pomysłem, czyż nie? 

9 Replies to “O kosmetyku, który uwielbiam i nienawidzę. Jednocześnie.”

  1. Hehehe  Też pewnie miałabym podobne odczucia. Takie minusy, no zaakceptuję jeśli działa i to tak dobrze. Przyda mi się taki produkt, bo odkąd tyle pracuję, to stopy są, jakie są, także cieszę się, że napisałaś o tym kremie. 🙂 Dobrego dnia. <3

  2. Witam serdecznie ♡
    Interesujący tytuł wpisu 😀 Przyznam, że nie znam tego kosmetyku dlatego niewiele mogę o nim powiedzieć. Ciekawi mnie, jak produkt sprawdziłby się na mojej skórze 🙂 Ja do stóp używam takiego fioletowego kremu z Carrefoura 😀 Szczerze? To chyba nie mam takich produktów które wzbudzają we mnie tyle odczuć. W sumie, to nie wiele miałam okazji przetestować w swoim życiu ^^
    Pozdrawiam cieplutko ♡

  3. Ja w końcu po moich wszystkich kosmetycznych wędrówkach, odkryłam markę Emolium i wreszcie nie mam żadnych sensacji na twarzy. Krem do stóp tez mają świetny. Pozdrawiam

Leave a Reply