O tym, dlaczego nie będę brylować na Instagramie

Wczoraj, gdy późnym wieczorem podlewałam kwiaty, dotarło do mnie, dlaczego nie za bardzo lubię Instagrama. Nie czuję tego flow i niespecjalnie realizuję się na tej platformie. Nie potrafiłam sprecyzować, co jest nie tak. Aż w końcu zrozumiałam…

blogowe know how

Nic nie sprzedaję

Instagram to platforma sprzedażowa. Podobnie jak facebook, z niepozornej aplikacji urósł do rangi niezłego rekina biznesu. Jeżeli sprzedajesz wyroby albo chcesz czegoś uczyć innych, nie ma lepszej strategii niż ta, aby kontem na instagramie zająć się na poważnie. Z racji tego, że nie mam produktów do sprzedaży, a i lokowanie produktów już mnie nie kręci, to nie mam tam za bardzo parcia na szkło. 

Jedyne co sprzedaję to słowa ubrane w ramy sztywno narzucone przez zlecającego. Gdzieś po głowie chodzą mi pomysły o tym, aby stworzyć krótkie e-booki o pisaniu dobrych tekstów na bloga w konkretnych specjalizacjach: recenzja książkowa, kosmetyczna, podróże… Ale to jeszcze w fazie planów. 

fot. unsplash.com

Chronię swoją prywatność

Pierwsza zasada: nie pokazuję swojej rodziny, a przede wszystkim dzieci. Nie to, że się ich wstydzę, ale instagram czy nawet blog to medium publiczne. Jeżeli dzieciaki kiedyś będą chciały założyć swoje własne konta, nie ma problemu. Szanuję ich prywatność. Druga zasada: jeżeli publikujesz w internecie, budujesz swoją markę. Twoje konto na insta czy blogowe to znak rozpoznawczy. Warto z rozwagą dobierać sobie swoje pole działania. Trzecia zasada: zastanów się, czy faktycznie chcesz to pokazać całemu światu. Nawet jak masz małe konto, to obserwować cię może każdy. Czy faktycznie jest to potrzebne? 

Prywatność, trochę już pozorna, ale jednak to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. Owszem, Google wie o nas sporo, banki też, ale nie musimy sprzedawać wszystkiego za bezcen. Dlatego właśnie jestem nieco wycofana i zdystansowana do pokazywania swojej prywatności na Insta. Bo to medium bywa zdradliwe – można niezwykle szybko zyskać nowych followersów a wraz z nimi niebotyczne kontrakty reklamowe. Tylko, gdy przestaniesz intrygować i ciekawić, wracasz do punktu wyjścia. I nie zostaje już wiele. 

Nie lubię gadać do kamerki

Nie kręci mnie gadanie do telefonu i opowiadanie o niczym. No i przyznaję, trochę się peszę z tym wszystkim. /Może warto więc wyjść ze strefy komfortu?! Na próbę? hmmmm…./ Powiedzmy sobie szczerze, że jeżeli nie gadasz na stories to profil jest o wiele mniej ciekawy niż kiedy to robisz. 

fot. unsplash.com

Cieszę się chwilą

Podziwiam osoby, które każdą chwilę dokumentują na instagramie, z podpisem „zobacz jak tu ładnie”, „idę do pracy”, „jem śniadanie” czy każde inne. No dobra, czasem uda mi się wrzucić jak piję kawę, ale to są wyjątki. Mój M… jest fotografem i gdy zwiedzamy jakieś miejsce, on szaleje z aparatem, a ja się wycofuję i chłonę wszystkimi zmysłami. Zdjęcia mają lepszą pamięć niż ludzie, jednak nic nie zabierze mi tej chwili, kiedy jestem tam i widzę coś zachwycającego, ciekawego. I dlatego też nie spamuje zdjęciami z wycieczek. 

Szkoda mi czasu

Może to zabrzmi trochę niesprawiedliwie wobec twórców, których obserwuję na insta, jednak tak chyba jest naprawdę. Szkoda mi czasu na siedzenie z nosem w telefonie, gdy prawdziwe życie tak bardzo mnie pochłania. Praca copywritera i jeszcze jedna na pół etatu skutecznie determinują moje życie zawodowe. Zdecydowanie wolę porozmawiać z bliskimi, niż scrollować tablicę. Wybieram spacer i każdą inną aktywność, czasem zwyczajnie zapominając o telefonie. 

I dlatego właśnie nie zostanę gwiazdą Instagrama;) A jak jest u Ciebie? Przekonałaś się do tego medium? 

23 Replies to “O tym, dlaczego nie będę brylować na Instagramie”

  1. To prawda że Instagram zabiera zbyt wiele czasu. A stories przestałam nagrywać bo wlaśnie ten czas mi zabierało. No i prywatność, zgadzam się z Tobą całkowicie. Wolę wrzucać jakieś migawki, a nie całe moje życie, po co to komu wiedzieć co ja jem, albo gdzie byłam.

  2. Z racji tworzenia czegoś tam jestem na Insta, ale nie zabiera mi to wiele czasu, bo rzadko przewijam i przewijam. 🙂 Gadanie do kamerki na nie, a już kwestia zdjęć dzieci… zdecydowanie nie! Czasem mnie kusi, żeby całkiem zwiać z tych społecznościowek, pewnie kiedyś tak zrobię.

  3. A ja bardzo lubię instagram, i to o wiele bardziej niż blogi. Wolę też oglądać zdjęcia „nic nie wnoszące” niż marnować czas na wpisy o niczym, a tych na blogach ostatnio cała masa 😉

  4. Ja również, nie specjalnie bryluje na Insta…
    Głównym powodem jest zachowanie prywatnośći- mam wrażenie że na blogu, jest z tym o wiele lepiej.
    Instagram jest dla mnie, takim „dodatkiem do bloga”
    Pozdrawiam

  5. Mam podobne przemyślenia do CIebie. Co prawda dzieci czasem pokazuje, ale staram się jak najmniej prywaty pokazywać. No i nie lubię gadać do kamerki, nie będę na siłę tego robiła. Ogólnie myślę, że tutaj już tylko kasa pomoże się wybić. Bo jak widzę wiele wartościowych profili z małą liczbą obserwatorów to się dziwię jak takie puste i nijakie wielkie konta mają racje bytu. Ta platforma zarabia najwięcej na nas niestety. Reklamy nas bombardują a niektórzy jeszcze wykupują je i dopłacają tym z góry. Teraz mam zupełny luz. Nic na siłę, nie zbieram obserwatorów. Szkoda czasu

  6. A ja bardzo lubię Instagram – chyba najbardziej ze wszystkich social mediów, choć świetnie też się ostatnio bawię na TikToku. Myślałam na początku, że to medium dla nastolatków, ale można tam też znaleźć sporo eksperckiej wiedzy.

  7. Czesc Aga 😉
    Ja lubię IG ale gwiazda nie jestem i nie będę. Nie gadam do kamery bo nie lubię i wstydzę się, ale pokazuje piekno Norwegii
    Tez cenie sobie prywatność i pokazuje tylko tyle ile trzeba. Nie jest za tym żeby pokazywać co jadłam na śniadanie, albo w jakich garnkach gotuję. Moze to jest fajne, potrzebne ale nie dla mnie.
    Każdy z nas jest inny i każdy ma inne potrzeby 🙂

  8. Ja niby mam konto na instagramie, ale bardzo rzadko coś dodaję. Zwyczajnie uważam, że mam za nudne życie i jak mam fajną kawę to mam ochotę ją wypić, a nie fotografować 😀 Nie wiem, może kiedyś zmienię zdanie, ale tak na dzień dzisiejszy to nie dla mnie.

  9. Ostatnio mniej udzielam się na Instagramie. Staram się wrzucać codziennie coś na Story, ale dawno już nie opublikowałam postu. Też podziwiam ludzi, którzy dokumentują każdą chwilę swojego życia. Ja zrobię zdjęcie, jak mi się przypomni. Raczej skupiam się na przeżywaniu danej chwili. 😉

  10. Aguś, ty wiesz, że ja nie insta i nie fejsa. Ja nic. Ale fotki kocham. Uwielbiam uwieczniać to, co ty chłoniesz, bo ja też chłonę, ale od razu chcę żeby choć trochę poczuli to inni. Nie obserwujący na jakimś tam czymś, ale moja mama, moi przyjaciele. Im to wysyłam. Z drugiej strony kiepska ze mnie dziennikarka, bo gdy jestem świadkiem jakiegoś przykrego wydarzenia, zamiast zrobić to co nakazuje mi instynkt dziennikarski, czyli wyjąć telefon i uwiecznić albo nagrać – ja nawet nie myślę o wyjęciu telefonu, tylko ruszam na pomoc.

  11. Ja Instagram traktuję tylko jako miejsce, w którym dzielę się pasją, ale na pewno nie chcę dzielić się rodziną, bo ta jest tylko moja;) i nie chcę pokazywać nic ponadto co łączy się z kosmetykami i perfumami. To mi wystarcza. Również cenię sobie prywatność, ale też nie mam potrzeby pokazywania całemu światu jak żyję i na co dzień. Za to bardzo lubię oglądać na Instagramie piękne zdjęcia, są bardzo inspirujące.

  12. Bardzo dużo rzeczy się zgadza z moją sytuacją. Próbowałam nawet coś tam tworzyć więcej na Instagramie, ale szybko odpuściłam 😀

Leave a Reply