Najbardziej aromatyczne chwile… ostatniego czasu

Nawet nie przyznam się, kiedy ostatnio robiłam takie podsumowanie. To było…dawno. Wakacje i czas przed to dla mnie mocno angażujące chwile, gdy na pisanie brakuje zwyczajnie czasu. Przyszedł jednak wrzesień. I pora w końcu na podsumowanie najbardziej aromatycznych chwil z ostatnich letnich miesięcy.

I co, wypoczęłaś?

Kiedy usłyszałam to pytanie po powrocie z wyjazdu wakacyjnego z dziećmi, wybuchłam ogromnym śmiechem. Ba, ja się prawie popłakałam ze śmiechu! Odkąd jestem mamą, wakacje zostały brutalnie obdarte ze swobody i luzu. Uwielbiam jednak spędzać czas z moją Rodzinką i nie zamieniłabym tych chwil na nic innego. 

Urlop zaczęliśmy od Zakopanego, gdzie na Cyrhli spędziliśmy rewelacyjny weekend z przyjaciółmi w sielskim gronie. Mężczyźni poszli w Tatry, a kobiety z dziećmi…na polanę.

 

Potem prosto pojechaliśmy nad Bałtyk. Gdynia oczarowała mnie malowniczymi zakątkami i plażami bez tłumów turystów. Słońce nas kochało, przez tydzień padało tylko raz. 

 

Po powrocie, wyruszyliśmy na mój Koniec Świata i rozpoczęły się wielkie wiejskie wakacje. Kalosze, sztormiak i nawet ulewy niestraszne. Dużo wspólnych spacerów, rozmów na kocu i plażowania w ogródku. Cieszę się, że moje dziewczyny mogły na własne oczy zobaczyć, jak wyglądają żniwa, jak się kopie ziemniaki czy zaprawia ogórki.

 

Pod sam koniec pojechaliśmy z M… na weekend tylko we dwoje. Wybór padł na Poznań i przyznam, że to były najbardziej relaksujące chwile w tym roku. Luz i pełen chill. I wiesz co, mam to niesamowite szczęście, że po 12 latach małżeństwa, wciąż uwielbiamy z M… spędzać razem czas. Nadajemy na tych samych falach i mamy świetny komfort w byciu razem. Wbrew pozorom, to nie takie oczywiste. 

Zawodowo na pełnym gazie

Wakacje to u mnie w tym roku też niezwykle pracowity czas. Zlecenia sypały się gęsto, a co za tym idzie, pracy było sporo. I być może jakoś to by było, gdyby nie fakt, że jeszcze miałam w domu dwójkę dzieci. M… również pracował zdalnie z domu. Był meksyk, ale szybko wypracowaliśmy rutynę. Jak się nie ma ciszy i spokoju, to się kocha, co się ma.

Cieszę się również, że zakończyłam pewną współpracę. Długo się wahałam, w obawie, że nie znajdę nic innego. Z perspektywy widzę, że tam tkwiłam w ślepym zaułku, a kolejne zlecenia znalazłam bardzo szybko. Warto było zaryzykować. 

Blogowo nie zaszalałam

Ile to ja nie pisałam o tym, że warto planować i pisać z wyprzedzeniem. A potem sama padłam ofiarą prozy życia. Gdy stawałam przed wyborem: sen albo blogowanie, wybierałam to pierwsze. Ale ja sobie to wszystko przemyślałam i do wpisów we wrześniu podchodzę optymistycznie. Chcę w praktyce sprawdzić pewne polecane techniki organizacji czasu. Opowiem Ci o nich, jeżeli się sprawdzą!

Oto moje aromatyczne chwile ostatniego czasu. A co u Ciebie działo się dobrego? 

 

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj d jak… diolut.pl O tym, jak ważny jest dobrej jakości sprzęt na warsztacie, wie każdy, kto chociaż raz musiał zrobić coś bardziej skomplikowanego. Wszystkie osoby zajmujące się rękodziełem powiedzą, że to i dobry pomysł to naprawdę połowa sukcesu. Sprzęt lutowniczy, armatura pomiarowa czy urządzenia serwisowe to absolutne “must have”, bez którego działanie na szeroką skalę po prostu się nie udaje. Wybierając, zwróć uwagę nie tylko na cenę, ale przede wszystkim na najwyższą jakość. I nie bój się zamawiać w sklepach internetowych. Tam możesz znaleźć prawdziwe warsztatowe perełki! 

11 Replies to “Najbardziej aromatyczne chwile… ostatniego czasu”

  1. Wbrew pozorom nad Bałtykiem można znaleźć miejsce bez przerażających tłumów turystów nawet w sezonie 🙂 My najczęściej jeździmy do Mikoszewa, a tym roku odkryliśmy i Świbno 🙂

  2. Czyli generalnie było dobrze, a nawet lepiej. 🙂 12 lat na tych samych falach… to prawdopodobnie zapowiedź dalszych kilkudziesięciu. Z doświadczenia wiem, że to możliwe. 🙂

  3. Bardzo lubię czytać tego typu wpisy. Widzę, że wakacje miałaś bardzo udane i spędzone w przeróżnych sceneriach. Ja niestety ze względu na pracę nie mogę sobie pozwolić na takie długie wakacje ;( A szkoda! Chociaż mam nadzieję, że moje 2-tygodniowe wakacje w październiku wypalą ;p

  4. Ja w tym roku w połowie lipca zaczęłam pracę, więc lato mi szybko zleciało. Dodatkowo też mam zaległości blogowe i nie tylko, bo z roczniakiem przy boku trudno jest cokolwiek ogarnąć. Dopiero zamierzamy pojechać na kilka jednodniowych wypadów z córką, aby wykorzystać bona.

  5. Widzę, że wakacje minęły Ci aktywnie. Fajnie. W sierpniu miałam urlop i udało mi się odwiedzić kilka ciekawych miejsc, m.in. Zamek Moszna. Ależ tam było pięknie. <3

    Życzę i wspaniałego września! 😉

  6. Na początku piszesz, że luz masz ograniczony na wakacjach, a potem takie podróże, opisy i zdjęcia… No nie, nie wydaję mi się żeby brakowało Ci luzu na wakacjach jednak 😉 Pięknie spędzony czas, naprawdę…

  7. Razem wypracowaliście rutynę? Ale, że RAZEM? RUTYNĘ? No, kochana, to wielki szacun. Ja wypracowałam rutynę dopiero gdy mój Tomasz wyjechał na 2 tygodnie 😀
    Piękne zdjęcia i piękne wakacje.
    Ściskam znad drinka whisky, gdyż urodziny mam, to se mogę!

Leave a Reply