Powiem Ci, tak między nami…#9

Powiem Ci tak między nami, że ostatnio źle mi było ze samą sobą. Wściekałam się na siebie, że nie daję rady z tym i z tamtym, że wystarczy przecież wstać wcześniej, zrobić szybciej, być bardziej asertywnym…(lista jest długa). I dopiero na rowerze treningowym dotarło do mnie coś bardzo ważnego…

powiem ci tak miedzy nami

Wieczne “muszę”

Wskoczyłam na ten rower już wieczorem. Mimo głośnej muzyki w słuchawkach jakoś tak bez energii. Zamknęłam drzwi, aby mieć, chociaż chwilę dla siebie. Tylko dla mnie. Jechałam tak i zastanawiałam się, co mnie tak wewnętrznie uwiera. Miałam wrażenie, że to ja siebie uwierałam. Szaleństwo?

Irytowało mnie, że nie potrafię podjąć decyzji w pewnych prostych kwestiach. Że zabranie się za inne, ważne sprawy zajmuje u mnie tyle czasu. Bo na zdrowy rozsądek powinnam robić to i to, a w praktyce wszędzie kłody pod nogi. Dodaj jeszcze odkładanie pewnych spraw i życie. Codzienne życie. 

Kiedyś byłam inna. Mniej strachliwa. Bardziej pozytywnie nastawiona do wszystkiego. Dzisiaj…mam wrażenie, że jest trochę inaczej. Doszło do tego, że byłam wkurzona na to, jaka jestem. Jak przyjmuję świat i wszystko wokół. 

Jestem, jaka jestem

Kiedy jechałam pod tę górkę na rowerze treningowym, największą w drugiej 20-minutowej sesji, w końcu zrozumiałam coś ważnego. Cholera – to jestem ja. Popełniam błędy i nie zawsze się na nich uczę. Jeżeli nie zaakceptuję tego, nie ruszę dalej. Akceptacja nie oznacza biernego zgadzania się na wszystko. Akceptacja to bezpieczny start do małych zmian, dzięki którym będę…hmmm…będę się mniej na siebie wkurzała;) 

I pomyślałam, że o tym właśnie chciałabym Ci napisać. Że jeżeli irytujesz się na siebie, po prostu to zaakceptuj. Pewne rzeczy są…trudne do zmiany. Nie oznacza to jednak, że masz nie pracować nad sobą. Robię to każdego dnia i Tobie również tego życzę. Ale rób to jak przyjaciółka, a nie jak musztrujący kapitan. 

Rany, to chyba jeden z najbardziej osobistych wpisów.

Ale nie skasuję.

Podzielisz się swoimi przemyśleniami?

13 Replies to “Powiem Ci, tak między nami…#9”

  1. Zgadzam się z tym. Często sami sobie komplikujemy życie zbędnymi obawami, zamartwianiem się, szukaniem dziury w całym albo po porostu w sobie. Zrozumiałam to, gdy życie doświadczyło mnie nieco mocniej i zaczęłam doceniać wszystko to, co mam, desperacko pragnąc powrotu do “zwyczajnego” życia, w którym najważniejsze było to, że wszyscy jesteśmy zdrowi. Każdy z nas jest inny i właśnie to jest piękne. Akceptacja to pierwszy krok ku szczęściu i życia w zgodzie ze sobą – chyba nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, jakie to ważne.. Cieszę się, że już czujesz się lepiej sama ze sobą. Oby tak zostało.

  2. Pięknie napisane “rób to jak przyjaciółka” – dodałabym jeszcze – zgodnie z sobą, a nie pod dyktando innych. Bardzo piękny i mądry wpis – dziękuję.

  3. Coś mi chyba uciekło – i nie wiem, czy się pokaże 🙂 Więc jeszcze raz – Bardzo piękny i mądry wpis , a ja dodałabym jeszcze , do tego “rób to jak przyjaciółka” – nie pod dyktando innych , tylko w zgodzie z samą sobą .

  4. Chyba również za dużo od siebie wymagam i potzrebuję trochę zwolnić, bo mam trochę tak jak Ty.

  5. Oczywiście! Zgadzam się! Trzeba się sobą zaopiekować, zmiana bedzie duzo łatwiejsza w komfortowych warunkach.

  6. I ja mniej więcej tego nauczyłam się gdy chodziłam do psychologa. Teraz zmieniać się na siłę, staram się po prostu poprawić lub zrobić coś inaczej 😀 Bez MUSZĘ

  7. Staram się nie dopuszczac do takich sytuacji, wiem że i tak na pewne rzeczy nie mam wpływu, nie przeskoczę ich, a wsciekanie sie na siebie sama tylko pogarsza stan w którym się znajduje w danej chwili…wystarczy popatrzeć dookoła siebie i człowiek szybko się nawraca…

Leave a Reply