Powiem Ci, tak między nami…

Tak między nami mówiąc, gdy wczoraj Ulubiona Teściowa zadzwoniła do mnie z emocjonalnym “słyszałaś, że szkoły zamykają?” lekko mi mina zrzedła. A potem, gdy sobie o tym myślałam, uderzyło mnie coś innego. Żyję w stworzonej przez siebie bańce informacyjnej

powiem ci tak miedzy nami

 

Teściowa zadzwoniła nie bez przyczyny. Informowanie mnie o wszystkich najnowszych smaczkach z zakresu polityki, życia gwiazd i COVID-19 to już tradycja. Nie mam telewizora. Częściej niż radia, słucham ostatnio piosenek na Spotify. Nie oglądam wiadomości na żadnym kanale. Jestem ignorantką z wyboru. I wiesz. Dobrze mi z tym. Nie znaczy to jednak, że kompletnie nie wiem co się wokół dzieje. Czytam gazety i portale informacyjne regularnie. Ale to ja decyduję, kiedy zanurzam się w ten informacyjny świat.

Co zyskuję?

Spokój ducha. Naprawdę. Odkąd przestałam na bierząco śledzić rozwój pandemii, poziom stresu opadł. Gdy odpuściłam politykę i denerwowanie się na nepotyzm, mizoginię i kuriozalne decyzje rządzących, zrobiło się spokojniej w mojej głowie. Nie znaczy to, że patrzę na to wszystko biernie. Wiem, że teraz nic nie jestem w stanie zrobić. Jednak, gdy nadejdzie taka możliwość, nie zawaham się. Kiedy emocje biorą górę, powtarzam sobie “nie przejmuj się rzeczami na które nie masz wpływu“.

Co tracę?

Z pewnością nie jestem na bieżąco. Informacji o lockdownie zapewne bym nie przeoczyła. Ale już nie nadążam za kolejnymi wielkimi aferami w polityce i świecie. Mając jednak ten dystans, można widzieć więcej. Intuicyjnie wyczuwasz, co jest prawdziwą aferą a co zwykłą zasłoną dymną, dla innych działań. Ciekawe jest również to, że nie oglądając programów rozrywkowych jakie serwuje telewizja, nie rozpoznaję celebrytów. Portale plotkarskie również stają się dla mnie prawdziwą zagadką.

fot. unsplash.com

Ignorancja szkodzi

To fakt. Żyjąc sobie w takiej bezpiecznej bańce informacyjnej, mogę przeoczyć najważniejsze dla mnie kwestie. A z drugiej strony, czy faktycznie to, co przekazują nam serwisy informacyjne, jest aż tak ważne? Oto nagłówki z popularnej strony internetowej:

  • “skąd się biorą parówki na stacjach Orlenu”
  • “oceany zaczynają emitować freony”
  • “tir przewrócił się na drodze ekspresowej”
  • “lekarz jest zdziwiony że nie zamknięto kościołów”
  • “najnowsze trendy na wiosnę”

Rozumiesz, o co mi chodzi? Generalnie, bez tych informacji mogę dalej żyć. Bezpośrednio mnie nie dotyczą. I wiem co powiesz – machlojki z Orlenu przecież są za twoje podatki. Oceany to nasze wspólne dobro. Biedny kierowca tira, nie współczujesz mu? Kościoły są nie do ruszenia i tak to przyjmujesz? (odpowiadam od razu, nie chodzę od dwóch lat). Nie chcesz być trendy?

Nie chcę. Daleko mi do bycia zwolenniczką teorii spiskowych, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że pewne informacje są tylko po to, by wywołać określone reakcje społeczne. W czasach, gdy jedynym źródłem informacji o koronawirusie jest Ministerstwo Zdrowia, te dane przestały być dla mnie wiarygodne. Chodzę w maseczce, dezynfekuję ręce, unikam dużych skupisk ludzkich a na zakupy jadę w godzinach przedpołudniowych, gdy jest mniejszy ruch. Wielkanoc spędzimy w małym gronie, z Rodzicami i z Teściami spotkamy się przez Skype. Zwyczajnie boję się, że mogę ich zarazić, niewiedząc nawet o tym. To podpowiada mi zdrowy rozsądek. Nie potrzebuję ciągłych zakazów i nakazów.

Żyję w informacyjnej bańce i dobrze mi z tym. A jak jest u Ciebie? 

19 Replies to “Powiem Ci, tak między nami…”

  1. To mamy dokładnie tak samo. I też mam teściową, co regularnie donosi mi informacje, dziś wyskoczyła że chyba przedszkola zamkną. Na wszystko co mi mówi patrzę przez palce.

  2. Nie oglądam wiadomości, zupełnie nie interesuje mnie życie sław, nic, a nic. To, co ważne i tak do mnie dochodzi poprzez tatę, który wszystko śledzi, czy poprzez przyjaciółki. To, co istotne i tak się dowiaduję. Nie potrzebuję wiedzieć, kto z kim się kłóci, kto z  kim przespał, nie będę traciła na to swój cenny czas, reszty się regularnie dowiaduję. 🙂 Pozdrawiam droga Agnieszko, lubię Twoje pełne szczerości posty. <3

  3. Ja też mam swoją bańkę informacyjną, dzięki której łatwiej jest mi znosić aktualną sytuację. Kilka lat temu zrezygnowałam z telewizji i nie zamierzam do niej wrócić, teraz moim jedynym źródłem informacji jest internet, gdzie sama sobie wybieram strony, z który czerpię to, co się dzieje na świecie, dzięki czemu mogę ominąć to, co jest dla mnie nieistotne.

  4. i takim sposobem wszyscy mamy swoje bańki: rodzinne, zawodowe, koleżeńskie. A gdzie społeczna wspólnota, wspieranie się, tworzenie kanonu zasad… Nie jestem za nurkowaniem w polityczne i celebryckie kałuże, ale ostentacyjna izolacja? co się stało z nasza klasą?- posłużę się metaforą…

  5. Ja staram się być poinformowana możliwie dokładnie ale nie przejmować się tak bym spać nie mogła.

  6. Też żyję w takiej bańce, nie oglądam wiadomości i nie mam takiej potrzeby, jedynie czasami coś tam usłyszę przypadkiem w radiu o tym co się dzieje na świecie.

  7. Ja przez lata nie miałam telewizora i jakoś nie było mi z tym źle, ale jak już wyszłam za mąż to partner się na niego uparł.:/ Na szczęście nie korzystamy z niego zbyt często (dzięki czemu jestem spokojniejsza), a jeżeli już to używamy go np. do oglądania filmów i seriali np. z Netflixa. 😉

  8. Ja tam staram się zachować balans, choć jak sobie pomyślę, to telewizor też nie byłby mi potrzebny, bo najświeższe info też otrzymuję telefonicznie 😛

  9. U mnie podobnie. Telewizora też nie mamy i mieć nie będziemy. Jedyne radio, którego słucham to albo Radio357, albo Dwójka. Muzyki słucham na Spotify…
    Dla mnie już żadne media nie są wiarygodne. A przegapienia obostrzeń się nie boję. Alerty są 🙂

  10. Sama decyduję co oglądam i czego słucham. Słucham muzyki, szukam ciekawych filmów, oglądam programy przyrodnicze i historyczne, czytam … mam już dość tych wszystkich sensacji choć tak jak Ty niczego nie ignoruję. Ciężko, oj, ciężko… Miłego weekendu życzę, pomimo tej trudnej sytuacji…

  11. My telewizor mamy, ale nie oglądamy żadnych serwisów informacyjnych. Wiadomości z Internetu też czytam wybiórczo. Kiedy wybuchła pandemia byłam przerażona. Nakręcałam się torpedującymi mnie z każdej strony newsami. Teraz jestem spokojniejsza, bo przestałam wkręcać się w medialne sensacje. Chociaż oczywiście ostrożność zachowuję, bo wiem że to nie są żarty…

  12. Ja też odkąd przestałam na bieżąco śledzić rozwój pandemii, to mój poziom stresu znacznie opadł. Przedtem bałam się nawet wyjść na zakupy do sklepu, bo tak mnie telewizja nastraszyła. Teraz wrzuciłam na luz i dobrze mi z tym.

  13. Też odkąd przestałam codziennie, kilka razy dziennie śledzić rozwój pandemii, mniej się stresuję i lepiej mi się żyje. 😉

  14. No. I to jest bardzo zdrowe podejście. Więcej baniek, poproszę… 😀
    P.S. Cóż za nowy dizajn! Fajny, ale trochę mi zabrało ogarnięcie… 😛

Leave a Reply