Dziki łubin Charlotte Link

Dzisiejszy zaczytany weekend przeniesie nas w niespokojne czasy tuż przed i w trakcie II Wojny Światowej. Będzie więc dużo nadziei i strachu. Śmiechu i łez. Bo gdy wojna zbierała swoje krwawe żniwo, ludzie starali się wieść pozornie normalne życie. Zakochiwali się i zdradzali. Zakładali rodziny, opłakiwali stratę bliskich. Właśnie tak było z bohaterami związanymi z majątkiem w Lulinnie. 

zaczytany weekend

Zamawiając książkę Dziki łubin Charlotte Link z księgarni TaniaKsiazka.pl nie byłam do końca świadoma jej rozmiarów. To bowiem powieść całkiem solidna- nieco ponad 600 stron. Uspokajam jednak, książka wciąga od pierwszej strony. Wielbicielki prozy obyczajowej będą po prostu zachwycone.

To moje pierwsze spotkanie z Charlotte Link

I muszę przyznać, że to autorka z gatunku tych, które zwyczajnie dobrze się czyta. Ta niemiecka pisarka w drugiej odsłonie sagi Czas Burz, przenosi nas w niespokojne czasy tuż przed II Wojną Światową. Mimo, że jest to druga książka z cyklu, spokojnie można czytać ją jako osobną opowieść. Autorka bardzo jasno opisuje lekko zawiłe losy poszczególnych postaci. Bo “Dziki łubin” to bezpośrednia kontynuacja książki “Czas Burz“.

“Dziki łubin” Charlotte Link

rozpoczyna się radośnie. Oto młoda Belle Lombard wraca z Berlina do rodzinnego domu, majątku Lulinn, położonego w Prusach Wschodnich. Mimo wielu obaw, jest szczęśliwa. Za kilka dni wychodzi za mąż. Ma również przed sobą wspaniałą perspektywę kariery aktorskiej. Wszystko wydaje się układać po jej myśli. I tak zapewne by się stało, gdyby nie czasy w której przyszło jej żyć. Był maj 1938 roku. Czy muszę przypominać, co się w tym czasie działo w III Rzeszy, a potem w całej Europie i świecie?

Do Lulinna zjeżdża również Felicja, mama Belli, bohaterka pierwszego tomu. Jest pewną siebie, na pozór zimną i wyrachowaną kobietą, która za bardzo nie interesuje się swoją córką. Zbyt mocno pochłania ją prowadzenie fabryki i związane z nią polityczne zawirowania. Jednak prawda jest taka, że gdy przychodzą naprawdę trudne czasy, robi wszystko by uchronić swoich najbliższych.

Jak potoczą się losy tych dwóch kobiet i pozostałej rodziny? Czy poradzą sobie w tych niespokojnych, wojennych czasach? O tym właśnie jest ta książka.

Czytało się pysznie!

Choć literatura wojenna to raczej nie moja czytelnicza bajka. Ale podobnie jak wciągnęły mnie losy Dziewczyn ocalałych Anny Herbich, tak i tu nie mogłam po prostu odłożyć tej książki spokojnie na półkę. Wciągnęłam się w tą zawiłą opowieść, pełną bólu, poczucia straty, ale i szczęścia przeplatanego łzami. To opowieść o tym, że nawet w najgorszych czasach, ludzie jakoś sobie radzą. I tworzą życie na swoich własnych zasadach.

Nie byłabym sobą, gdybym nie doczepiła się jednej kwestii. Być może to po prostu schematy myślowe, albo pranie mózgu ze szkoły. Jednak autorka wspomina o Francuzach czy Czechach, którzy swoje przeszli pod okupacją niemiecką, nic nie wspominając o Polakach. Do tego scena, gdy w rodzinnym Lulinnie polska gosposia wygania Sowietów, a oni jej usłużnie słuchają. Hmmm… wiem, że są różne spojrzenia na historię. Ale przemilczenie sprawy okupacji Polski, to lekkie niedomówienie. Ktoś nieznający historii mógłby wyciągnąć błędne wnioski. Ogólnie jednak, książkę polecam. Najbardziej wielbicielkom powieści obyczajowych, które nie zawsze kończą się happy endem.

Dziki lubin Charlotte Link

Dziki łubin Charlotte Link to nowość z księgarni Taniaksiazka.pl

 

12 Replies to “Dziki łubin Charlotte Link”

  1. Może książka jest ciekawa, nie można się od niej oderwać, ale… Przemilczanie pewnych kwestii w przypadku, kiedy akcja osadzona jest w konkretnym czasie bywa bardzo szkodliwe…

  2. Moja mama uwielbia tę autorkę i ma wiele pozycji od niej, jednak nie kojarzę, aby miała na swojej półce tę cegiełkę. Oj, literatura wojenna również nie jest dla mnie, prędzej właśnie literatura obyczajowa, dlatego byłabym skłonna sięgnąć po nią. Jednak ostatnia kwestia poruszona przez Ciebie troszkę mnie od niej odstraszyła. Zobaczymy! Pozdrawiam Cię ciepło 😉

  3. A wiesz, że coraz więcej książek mnie uwiera na okoliczność – a to poglądów, a to stereotypów? Kiedyś jakby większą tolerancję miałam, niby każdy może pisać, co chce…. a teraz chciałabym, aby autor jednak bardziej się zastanowił, zanim napisze i wyda, co złego czy smutnego jego słowa mogą przynieść… to chyba starość mi puka do drzwi!

  4. Wiedzialam że u Ciebie znajde dobrą pozycje 🙂 od jakiegoś czasu nie mogę skupić się nad czytaniem i odkładam wszystko co biore w rękę , ale chyba najwyższy czas wrócić 🙂 ciekawie brzmi Twoja recenzja i już dopisuje ją do listy, którą mam zamiar zamknąć w tym tygodniu 🙂
    Dzięki Aga 🙂

Leave a Reply