Srebrne skrzydła Camilla Läckberg

Zaczytany weekend odsłona druga. Tym razem to literatura raczej dla dorosłych czytelników. Thriller psychologiczny to nie jest to, po co sięgam często, ale tym razem dałam się skusić. Nazwisko autorki przewijało się na ulubionych blogach z recenzjami, ciekawiło mnie, jak pisze. No i się dowiedziałam…

„Srebrne skrzydła” Camilla Läckberg, to druga część cyklu o Faye. Pierwsza, pt. „Złota klatka” zalega gdzieś na moim czytniku. Ale jakoś nigdy nie miałam okazji w końcu się za nią zabrać. „Srebrne skrzydła” są tak skonstruowane, że przybliżają czytelnikowi mniej więcej co się działo w poprzednio, więc spokojnie można ją czytać jako pojedynczą książkę.

Camila Läckberg

To marka sama w sobie. Szwedzka autorka kryminałów i thrillerów psychologicznych, zyskała wielbicieli na całym świecie. Podbiła serducha również polskich czytelników. Wydaje się, że co nie napisze, trafia od razu na listę bestsellerów nie tylko w jej rodzimym kraju. Spodziewałam się więc solidnego kawałka literatury. Ba, nawet psychicznie nastawiłam się na niezłe nokauty, wszak to thriller psychologiczny!

„Srebrne skrzydła”

To kontynuacja historii Faye, która wyzwoliła się od toksycznego męża, zamieszkała w małej miejscowości we Włoszech i żyła tam razem z matką, córką i przyjaciółką. Niejako z oddali nadzoruje pracę swojej firmy Revenge, dzięki której w bardzo krótkim czasie stała się milionerką. Idylla nie trwa jednak wiecznie. Ktoś podkupuje udziały firmy i chce przejąć dobrze prosperujący interes. Dlatego też Faye zostawia najbliższych i wraz z przyjaciółką wraca do Szwecji, by przeprowadzić małe dochodzenie. 

Brzmi nieźle, prawda?

W praktyce jednak nie było dobrze. Być może po prostu zbyt dużo się spodziewałam. Po przeczytaniu stu stron, czułam jakbym czytała obyczajówkę. Kiedy minęłam dwieście stron, sprawdziłam ze trzy razy, czy to naprawdę thriller psychologiczny, a nie jakaś obyczajówka z mocnymi scenami erotycznymi. Po trzystu miałam ochotę skończyć czytanie. Dobrnęłam do końca i generalnie… otrzymałam nie to czego się spodziewałam.

Bo jeżeli biorę do ręki thriller, to spodziewam się tego rodzaju akcji, która niekoniecznie musi być spektakularna, ale ma w czytelniku wzbudzić niepokój. Jej klimat ma przytłaczać, atmosfera ma gęstnieć. Co tu dużo mówić, jeżeli w książce jest opis zimy, to masz ją poczuć, choćbyś siedziała na plaży w Sopocie w upalny, letni dzień. Taki genialny klimat zrobił chociażby Jakub Żulczyk w Ślepnąc od świateł czy Robert Małecki w Żałobnica. Są podlinkowane, gdy klikniesz w tytuły, przejdziesz do osobnych recenzji. 

Czyli co, nie polecam, czy polecam?

Coś mi podpowiada, że z twórczością tej autorki będę mieć podobny problem, co z książkami Remigiusza Mroza. Twórczość obu autorów czyta się niezwykle szybko, bezrefleksyjnie i zapomina się o tych historiach na drugi dzień. . „Srebrne skrzydła” przeczytałam w dwa wieczory. I odebrałam ją bardziej jako obyczajówkę niż thriller. Jednak jeżeli podobała Ci się pierwsza część tej historii, z pewnością wciągniesz się w drugą odsłonę. To taki thriller w wersji soft, z mocnymi scenami erotycznymi (które nijak nie pasują do opowieści, nie rozumiem, po co, no po co?! No dobra, miałam już nie marudzić;)  Obiektywnie rzecz ujmując, to całkiem dobra książka do poczytania na długie zimowe wieczory. Swój egzemplarz  Srebrne skrzydła Camilla Läckberg otrzymałam z księgarni TaniaKsiazka.pl

Srebrne skrzydla Camilla Lackberg

Srebrne skrzydła Camilla Läckberg to jedna z wielu nowości. Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni!

 

14 Replies to “Srebrne skrzydła Camilla Läckberg”

  1. O autorce słyszałam wiele dobrego, a jej książki mam w planach. Dam szansę pierwszej cześci i zobaczymy, czy mnie wciągnie. 🙂

  2. Przeczytałam kilka książek tej autorki i na razie raczej się nie skuszę, mam podobne odczucia, to powieści pisane raczej na ilość, niż na jakość 🙂 pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Nie znałam te autorki. Na pewno nie sięgnę po tę lekturę. Gatunek nie dla mnie i te mocne sceny erotyczne też mnie zniechęcają. Pozdrawiam. 🙂 .

  4. Ciekawie napisałaś, dzięki Tobie już nieco poznałam autorkę i lubię kryminały a sceny erotyczne czy rzeczywiście muszą być, nie wystarczy sama historia? pozdrawiam

  5. Niektóre obyczajówki nawet lubię ale zgodzę się z Tobą, że gdy sięgam po thriller to chcę mieć thriller. Samej autorce może jeszcze nie mówię „nie” jak będę miała okazję to może dam jej szansę i sama stwierdzę co myślę. Czasem takie książki na chwilę też nie są złe 🙂

  6. „Złota klatka” była dramatycznie zła. Nie czytaj. Nie warto.
    Może dlatego, że pani C. wyrobiła sobie markę w nieco mocniejszym gatunku teraz nawet jej najsłabsze 'utworki-potworki’ będą lansowane jako thrillery? Ale naprawdę nie mogła dobrać sobie pseudonimu? Albo pod nazwiskiem matki kota szwagra pisać?

    1. Srebrne skrzydła skończyły się tak, że z pewnością będzie kolejna część…i pewnie kolejna;) Złoto już było, srebro też, to teraz może Platynowy pocisk;)

Leave a Reply