O tym, dlaczego (póki co) nie zostanę działkowcem…

Czasem zastanawiam się poważnie nad posiadaniem ogródka działkowego. Mieszkam w środku wielkiego miasta – fajnie byłoby mieć swoje zielone cztery kąty. Żeby posadzić warzywa, krzewy owocowe, żeby mieć spokojną enklawę – miejsce, gdzie Baby będą mogły się bawić na świeżym powietrzu bez ograniczeń… Zazwyczaj jednak rozsądek bierze górę bo pojawiają się małe „ale…”

Cisza i dzieci…

Cisza to towar deficytowy. Ten deficyt pogłębia się gdy w Twoim otoczeniu pojawiają się dzieci. A sięga dna, gdy są to TWOJE dzieci. Z rozrzewnieniem wspominam, gdy na świecie była tylko Młoda – wtedy wydawało mi się, że robi dużo hałasu. A kiedy urodziła się Mała i zaczęła wchodzić w świat Młodej, zaczął się hardcore. […]