Powiem ci tak między nami…#15

Powiem ci tak między nami, że ostatnio zrobiłam sobie “dzień zero”. No dobra, może nie cały, ale kilka godzin, w których zwykle pracuję, przeznaczyłam na coś zupełnie innego. Taki reset czasem jest potrzebny każdemu. Tylko skąd brać na to czas?

powiem ci tak miedzy nami

Mam szczęście…

Jak już kiedyś pisałam, mam dwie prace. Przez trzy dni w tygodniu ogarniam sprawy prawno administracyjne w jednej z prywatnych przychodni, a cała reszta to praca copywritera. I tu nie ma odgórnie normowanych godzin pracy. To ja wyznaczam godziny pracy (albo piszę do upadłego jak jest już blisko oddania projektu) Na dodatek mamy wakacje, czyli pozostaje jeszcze kwestia zapewnienia dzieciom opieki. To nie jest łatwy czas.

Ostatnio skończyłam spore zlecenie copy – wiesz, takie z rodzaju “piszesz, piszesz i końca nie widać”. Jestem zwolenniczką planowania, więc każdy dzień był przeznaczony w ścisłych godzinach na pracę. Nie zawsze się udawało, nie obeszło się bez zarwanych nocy. Jak to oddałam, poczułam ulgę i jednocześnie…zero ochoty do pracy na laptopie.

Kawa, czytnik i ja…

Zamiast więc w poniedziałek ruszyć z nowymi projektami, albo nadrobić zaległe lektury, albo chociażby ogarnąć mieszkanie, odprowadziłam Małą do przedszkola (na szczęście już działa!), Młoda była jeszcze na kolonii. Przyszłam do mieszkania, zrobiłam sobie kawę, włączyłam smooth jazz, zapodałam na czytniku jakąś obyczajówkę ulubionej autorki i…przepadłam na kilka godzin. Potrzebowałam takiego odpoczynku. Już chyba zapomniałam, jak to jest!

Odpoczynek, głupcze!

Zapominam o tym, że odpoczynek jest ważny. Bo cóż z tego, że będę planować, pracować i podkręcać śrubę? Bez takiego “dnia zero”, gdzie zajmiesz się chociaż przez kilka godzin sobą, w końcu coś pęknie. I wypalenie zawodowe albo problemy zdrowotne zaatakują ze wzmożoną siłą.

fot. unsplash.com

Znam osoby, które właśnie w ten sposób starają się spędzić cały weekend. Na nicnierobieniu, albo też na wycieczkach czy chociażby spacerach. Aby całkowicie zresetować się przed kolejnym tygodniem. I wiesz, chciałam już napisać, że to moje marzenie, że teraz to niemożliwe i tak dalej…

Szybko jednak dotarło do mnie, że to jest możliwe, jednak wymaga ode mnie zmiany podejścia do kilku kwestii zawodowych. A właściwie pisząc ten tekst, zrozumiałam, w czym może leżeć problem…

Weekendy w dużej mierze były dla mnie czasem, gdy zwyczajnie starałam się nadrobić wszystkie zaległości copywriterskie. Pracuję w domu, zdalnie, więc nie ma z tym najmniejszego problemu. Z lekką zazdrością przysłuchiwałam się opowieściom innych, że jest weekend, że wolne. Ja wtedy widziałam jeszcze ilość tekstów, które muszę popełnić, bo w tygodniu się nie udało. Ale to może być cokolwiek – zaległe raporty do przeczytania, może jakieś wyliczenia w excelu albo też ogromne pranie, prasowanie i sprzątanie?

Czas wolny nam się należy

Nasze ciało nie jest robocikiem, które nakręcone na korbkę albo z bateriami, działa bez wytchnienia. Być może też zaczęłam mocniej reagować na oznaki, jakie mi daje? Łatwo jest powiedzieć – pracuj mniej. Ale w praktyce, to nie jest takie proste, zwłaszcza, że sytuacja ekonomiczna i gospodarcza nie daje nadziei na to, że będzie taniej.

fot. unsplash.com

Z drugiej strony, odpoczynek się nam należy jak przysłowiowemu psu buda.I to bez łańcucha wyrzutów sumienia, że zamiast leżeć i czytać, można zrobić to i tamto i jeszcze jedno. mam wrażenie, że dzisiejsi dwudziestoparolatkowie zaczynają to już rozumieć. Ja byłam jeszcze wychowana w innych realiach, kiedy wmawiano nam, że pracując dużo, zarobisz dużo. Tak, widzę jak wzdychasz i smutno się uśmiechasz…

Postanowienie!

Nadchodzi weekend. Uroczyście postanawiam jeden dzień spędzić na nicnierobieniu. Albo inaczej – na przyjemnościach. Ugotuję coś pysznego i popełnię ciasto. Pojadę w jakieś ładne miejsce. A co najważniejsze, nie tknę laptopa. Tak jak w jeden dzień nie odeśpisz całego tygodnia, tak i nie odpoczniesz na zapas. Jednak czuję, że takie chwile mogą zmienić moje podejście do nadchodzącego, pełnego wyzwań tygodnia.

A czy ty w weekendy stawiasz na pełny luz, czy może wręcz przeciwnie, nadrabiasz to, co nie udało się w tygodniu?

12 Replies to “Powiem ci tak między nami…#15”

    1. Zgadzam się z tobą! Gdybym tylko i wyłącznie odpoczywała, takie chwile nie miałyby tego wyjątkowego smaku. Ale tak chyba jest ze wszystkim w życiu…

  1. Napisałam i sie nie wrzuciło…
    Pisałam, że fajnie, że możesz sobie ragulować, bo w mojej pracy to niemozliwe. A ja miewam bardzo trudne dni, że ani reka ani nogą. I zaczynam coraz częściej mysleć o rencie.

  2. Ja właśnie wróciłam z 3 dni nicnierobienia 🙂 Mało tego to jeszcze napełniona w gratisie dobrymi chwilami , które mi dosłownie spadły z nieba 🙂 I to jest piękne

Leave a Reply