Zestaw do pielegnacji ciała na miesiac z BeBio

Dlaczego już nie subskrybuję pudełek z kosmetykami z Bebio?

Pochwaliłam się, że zaczęłam subskrybować pierwsze w swoim życiu pudełko z kosmetykami. Wypada więc powiedzieć, że przestałam. Opowiem Ci dlaczego, jednak już na wstępie zaznaczam, że z samych kosmetyków nie zrezygnowałam. Bo wciąż są świetne!

kosmetyczny wtorek

Minął prawie rok, odkąd przeszłam na pielęgnacyjną naturalną stronę mocy. I właściwie rok, gdy używam szamponów i odżywek BeBio. To marka sygnowana przez znaną wszystkim Ewę Chodakowską. W ubiegłym roku firma zaczęła sprzedawać zestawy kosmetyków w subskrypcji:żel pod prysznic, szampon, odżywka, balsam, krem do rąk oraz dezodorant z serii siemię lniane. Zresztą, pisałam o tym w osobnym poście: Moja pierwsza subskrypcja kosmetyczna!

Żółta kartka

I relacja była fajna – co miesiąc dostaję zapas kosmetyków na cały miesiąc. Gdybym chciała to wszystko kupić w sklepie, zapłaciłabym około 15% drożej. No i przesyłka za darmo. Raz zdarzyło się jednak, że pobrali mi z konta nie raz a dwa razy za jedną paczkę. Gdyby nie fakt, że sprawdzam sobie salda, mógłby mi ten fakt umknąć. Zgłosiłam, pieniądze zwrócono i przeproszono. Ok, luz.

Czerwona kartka

Nie ma przebacz. Są takie rzeczy, które mnie irytują już od pierwszego maila. Gdy dostałam informację o tym, że styczniowa paczka została wysłana niezgodnie z moimi preferencjami, zaczęłam się wkurzać. Zwykle to był inpost, a tu…kurier poczty polskiej. Nie muszę oczywiście dodawać, że kurier mimo informacji sms nie dostarczył przesyłki, tylko dostałam info o awizo. I to jeszcze w placówce na drugim końcu miasta.

I wiesz, wtedy pierwszy raz zdarzyło mi się publicznie zrobić awanturę na Poczcie. Poszłam następnego dnia, przed pracą. Kiedy po 15 minutach stania w kolejce podeszłam do okienka, kobieta sprawdza moje dane i mówi „Ale to nieeeeeee, to ma pani w placówce na ulicy X” „To, po jaką cholerę dostaję smsa, że paczka jest tutaj?” – spytałam podniesionym głosem „Błąd systemu, wie pani” – usłyszałam w odpowiedzi. 

Tu miarka się przebrała. Wkurzyłam się. Ja wiem, że ta pani w okienku mało ma do powiedzenia w kwestii działania tej chorej instytucji. Robi to, co musi. Ale i tak warknęłam do niej, że sobie chyba jaja sobie robicie i coś tam jeszcze dopowiedziałam. No i wyszłam z Poczty. Po pracy podjechałam do urzędu pocztowego przy ulicy X a tam…

Pani kazała mi wyjść, bo limity.

Nosz kurna. 

Poczekałam. Miałam ochotę już tylko zabrać tę cholerną paczkę. A tu uszkodzona. Kolejna pani w okienku powiedziała, że ona nie przyjmuje zwrotów, tylko mam pisać do firmy, która mi tę paczkę przysłała. Mój błąd, bo powinnam po prostu nie przyjąć uszkodzonej paczki. Jednak byłam zmęczona. Wkurzona. Zrezygnowana.

fot. unsplash.com

I zaczęły się cyrki

Bardzo lubię kupować przez Internet. I kupuję tego całkiem sporo. Jeżeli już się zdarzyło, że przesyłka przychodziła uszkodzona, to zwykle jedno zgłoszenie skutkowało od razu dosłaniem pełnowartościowego produktu. Bo tak jest w normalnych sklepach.

Ale nie w BeBio.

Pierwszego maila wysłałam ze zdjęciami i opisem zdarzenia. Odpisano mi, że bardzo im przykro. I w ramach rekompensaty, dają mi 15% na kolejne zakupy. Problem w tym, że nie mogę tego rabatu wykorzystać na subskrypcje. 

„Czyli wysyłacie mi źle zapakowane pudełko, z którego wylewa się produkt, który zamówiłam i za niego zapłaciłam. Do tego zmieniacie sposób wysyłki bez mojej zgody, który utrudnia mi życie, bo musiałam jeździć po całym mieście w poszukiwaniu paczki. W efekcie, aby skorzystać z przyznanego rabatu, muszę jeszcze coś od was dodatkowo kupić?! 
Serio? „
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że oni dopiero kiedy zrobiłam aferę o ten rabat, zaproponowali dodatkowo dosłanie mi szamponu. Czujesz? Gdybym się nie wkurzyła, zostałabym z tym cholernym rabatem. I bez towaru, za który zapłaciłam. 

Dlatego anulowałam subskrypcję

Maile przychodziły niepodpisane, więc nawet nie wiem, z kim wymieniałam wiadomości. Do tego nie mam pewności, że takie sytuacje się nie powtórzą. Kosmetyki, które mnie interesują, są często na fajnej promocji, chociażby w Rossmanie albo Hebe. I to tam chodzę na zakupy. Kosmetyki z BeBio są w moim osobistym odczuciu najlepsze składowo na rynku. No i sprawdzają się u mnie super. Ale sklep internetowy omijam z daleka! 

 

12 Replies to “Dlaczego już nie subskrybuję pudełek z kosmetykami z Bebio?”

  1. Skandal.
    A mnie w ogóle nie podeszły te kosmetyki. Dostałam od kolezanki pudło na gwiazdkę. Najbardziej się przejechałam na dezodorancie. No w ogóle jakbym niczego nie zaaplikowała.
    Sorry BeBio, ale więcej was nie tknę nawet kijem.

  2. Jeszcze nigdy nie subskrybowałam żadnego pudełka. Wolę pójść do drogerii i tam zrobić zakupy.

  3. Bardzo niefajnie.
    Wszyscy wiemy, jak to z tą naszą Pocztą Polską bywa, zamawiasz InPost, to ma być InPost, a nie że musisz biegać za paczką, po całym mieście.
    Nic dziwnego że zrezygnowałaś z subskrypcji.
    Pozdrawiam

  4. Ja dlatego właśnie boję się no cokolwiek ustawiać by pobierało automatycznie z konta. Przypuszczam że nie jednej osobie tak dodatkowo ukradli z kąta. A za uszkodzoną przesyłkę powinni albo wysłać nową albo oddać całą kwotę. Takie podejście do klienta to naprawdę wielka przesada i brak profesjonalizmu

  5. O kurde. No to naprawdę miałaś nie miłą przygodę z nimi. Szkoda, ale jeżeli masz tracić nerwy to lepiej sobie odpuścić.

  6. No tak, Twoje wkurzenie dało się odczuć 🙂 Ja z Pocztą też mam niefajne doświadczenia, kiedy mogę – korzystam z kuriera, ale firma swoją drogą nie wykazała klasy. Pozdrawiam 🙂

  7. Witaj Agnieszko, ciekawy wpis, szkoda bo te kosmetyki są dobre ale ktoś nie włożył serca do Twojego zamówienia, teraz w czasach gdy można wysłać wiele emaili za pomocą automatu, cenne jest podejście do klientki Agnieszki indywidualne . 15 % na następne zakupy jeśli klientka jest niezadowolona z 1 zamówienia jest nielogiczne. Prezent był ale powinien być od razu. pozdrawiam ciepło i pięknie dziękuję za komentarz

  8. O kurde! To faktycznie. Szlag by mnie trafił! Dobrze, że to ucięłaś.
    Ale wstęp trochę mnie przeraził, bo już myślałam, że chodzi o sam produkt, ja byłam zachwycona tym kremem (jeszcze raz dzięki 😘)
    P.S. Zwróć szczególną uwagę na słówko „byłam” 😂

Leave a Reply