Dlaczego warto zainwestować w presety?

Dzisiaj, we wpisie z cyklu „blogowe know how”, będę Cię namawiać do zainstalowania presetów w swoim programie do obróbki graficznej zdjęć. Brzmi to bardzo „kosmicznie”, ale one w praktyce niezwykle skracają czas przygotowania zdjęć na bloga. Jeżeli więc ich jeszcze nie masz, to pora to zmienić!

blogowe know how

Czym są presety?

Zacznijmy od teorii. Robisz zdjęcie produktu albo chociażby widoczku. Przyjmijmy, że relacjonujesz swój spacer po parku wspominając o uważności. Mimo że szara zima nie jest wymarzoną scenerią, udaje Ci się uchwycić fajne kadry aparatem z telefonu. Jednak, kiedy przeglądasz je później, już w domu, czujesz że czegoś im brak. Gdyby tak dać trochę inne światło, a może podkręcić jedne kolory, to wyglądałoby o wiele lepiej?

Albo robisz zdjęcie kolczyków. Ostre i wyraźne – prawdziwa „żyleta”. Jednak temu zdjęciu brakuje klimatu. I spójności z pozostałymi zdjęciami. Miło ogląda się foty, które są spójne nie tyle tematycznie, chociaż to również, ale też mające pewne charakterystyczne cechy wspólne. I za to właśnie odpowiadają presety.

Mówiąc prosto: prestety są to wcześniej skalibrowane ustawienia dotyczące paramentrów zdjęcia, które nakładają się na każde wskazane zdjęcie. To trochę tak jak filtr w instagramie- klik i gotowe. Fajne. Ale i łatwo można wpaść w pułapkę.

Pułapka nr 1 – nic samo się nie zrobi

Preset nie sprawi, że każde zdjęcie będzie nagle super. Jeżeli jest dobrze dobrany, możesz mieć pewność, że uwydatni dobre punkty każdej foty. Ale jej za Ciebie nie zrobi.

Pułapka nr 2 – wybieraj z rozmysłem

Kiedy sama szukałam presetów dla siebie, na początku nie rozumiałam, w czym problem. Przecież na podglądzie, efekt był super, to dlaczego u mnie nie? Z pomocą przyszła mi Dominika z kobiecej_fotoszkoły, która mnie oświeciła — presety są ustalane pod konkretne, kolorystyczne zdjęcia.

Zastanów się więc, jaka gama kolorystyczna dominuje na Twoich i dopiero wtedy poszukaj odpowiednich presetów. Tu również możesz poczuć się na początku zagubiona. No bo gdzie tego szukać?

Płatne, czy nie?

Kiedy w wyszukiwarkę google wpiszesz „free presets” z pewnością znajdziesz sporo odnośników do konkretnych stron. Część z nich jest całkiem darmowa, a część płatna. Jeżeli rozpoczynasz swoją przygodę z presetami, warto rozejrzeć się za płatnym z tej prostej przyczyny, że są one o wiele lepiej dopracowane. No i masz wsparcie w postaci instrukcji, jak je zainstalować oraz co dokładnie możesz z nimi zrobić. A można wiele…

Jaki program do presetów?

Celowo mówię o zdjęciach z telefonu, bo będę Cię również namawiać do używania programu Lightroom na telefon. To prawdziwy kombajn do obsługi zdjęć, a w wersji na smartfona jest bezpłatny. Jeżeli jednak chcesz pracować na plikach raw oraz mieć większą pojemność w chmurze, to musisz zapłacić.

Niemniej, jednak gdy chcesz korzystać z presetów, używasz podstawowej wersji. I dosłownie jednym kliknięciem zmieniasz klimat na zdjęciu.

I tu przykład – proste selfie w koszmarnej nawiasem mówiąc, maseczce z Niqui, (absolutnie jej nie kupuj, u mnie podrażniła skórę) Po lewej oryginał a po prawej po użyciu presetu:

 

Jak widzisz, same presety bawią się tylko kolorami i światłem. Sprawiają, że pewne barwy są bardziej wyraziste albo wręcz przeciwnie, lekko zmatowione. Nie poprawią mi włosów ani nie zredukują zmarszczek mimicznych. Ale samo to faje już naprawdę sporo!

Jeżeli chociaż trochę zainteresowałam Cię tematem, to pobaw się presetami, bo to może być fajny krok podniesieniu jakości zdjęć na Twoim blogu. Z chęcią również odpowiem na Twoje pytania. Zostaw je koniecznie w komentarzu!

8 Replies to “Dlaczego warto zainwestować w presety?”

  1. Szczerze ? to nie chce mi się bawić w takie rzeczy. Uważam też, że właśnie przez takie udoskonalanie chociażby światłem traci się prawdziwość i realność zdjęcia ;/ A co do maseczki to miałam i może niczego nie urwała, ale mojej skórze kuku nie zrobiła.

  2. O, też trafiłaś do Dominiki? Wszystkie drogi, najwyraźniej. Ale obróbka zdjęć przyprawia mnie o palpitacje i histerie. Z przyczyn oczywistych. Zaciskam zęby i próbuję, efektów na ten moment brak.

  3. O presetach słyszałam, ale podchodziłam do tego, jak do gotowych filtrów, które się nakłada na zdjęcia. Jeszcze nie jestem do nich przekonana. Za to o aplikacji na telefon słyszałam i naprawdę wiele osób ją poleca, więc moim pierwszym krokiem na pewno byłaby aplikacja do zainstalowania. Później zastanawiałabym się co dalej. 😉

Leave a Reply