Pitbul Anne Mette Hancock

Ciężko dzisiaj o dobry kryminał. I niby półki w bibliotekach i księgarniach uginają się od tej literatury, ale znaleźć taki, który od razu weźmie Cię w swoje sidła i nie pozwoli zasnąć, póki nie skończysz? To rzadkość. I taka właśnie trafiła w moje ręce. 

zaczytany weekend

Książkę Pitbul Anne Mette Hancock zamówiłam z popularnej księgarni internetowej. Lubię skandynawską literaturę, jednak nie przypominam sobie, abym czytała ją w wydaniu kobiecym. Także do lektury podeszłam nieco podejrzliwie i jak się okazuje, zupełnie nie było to potrzebne.

To część trylogii

Jej trzecia i póki co ostatnia historia o dziennikarce, Heloise Kaldan i policjancie Eriku Schafer. Nie czytałam poprzednich części z cyklu „Mroki Kopenhagi”, jednak one nie są ze sobą jakoś bardzo ściśle połączone, więc spokojnie można czytać każdą z tych historii osobno. A są to: „Ostrze”, „Cięcie” i właśnie „Pitbull”

Sam tytuł skojarzył mi się szybko z filmem Patryka Vegi, jednak nie ma z nim nic wspólnego. To zupełnie inna historia. Czy lepsza, czy gorsza, nie mi porównywać. Filmu nie widziałam. Jednak to nie jest książka, na podstawie której potem powstał wspomniany film. 

Zaczyna się od wyrzutów sumienia

W hospicjum prowadzonym przez Czerwony Krzyż, w ramach wolontariatu pracuje główna bohaterka, Heloise Kaldan. Zaczęło się od zbierania materiałów na reportaż o tym miejscu, a skończyło nowym zajęciem. Poznaje tam Jana Fischhofa, staruszka, który jest już na granicy życia i śmierci. Podczas jednego z ataków, majaczy coś o zabójstwie, którego dokonał w młodości. I o tym, że ogromnie boi się, że nie dostanie się do nieba. 

Dziennikarka, chcąc uspokoić podopiecznego, sprawdza całe zdarzenie w kronikach policyjnych i archiwalnych gazetach. Im bardziej drąży, tym niejasna wydaje się jej cała sprawa. Postanawia wiec pojechać do Jutlandii i tam dowiedzieć się, co się właściwie wydarzyło. Nie spodziewa się, w jakie bagno wpadnie. 

Dziennikarka łapie zew

I już go nie puszcza. Jest jak pies gończy, który czując temat, nie odpuści mimo ostrzeżeń. Będzie walczyć nie tyle o sam dobry temat, ile o sprawiedliwość i ulgę dla starego, schorowanego człowieka. Tylko, czy uda się jej odkryć prawdę przed jego śmiercią?. Tu akurat lekko się zastanowiłam. Autorka niejako tłumaczy zachowanie głównej bohaterki chęcią pomocy staremu nieznajomemu mężczyźnie poznanemu w niesprzyjających okolicznościach. Wydaje mi się jednak, że tu chodziło o dobry temat…

Podsumowując

Czytało się bardzo szybko i sprawnie. To wciągająca lektura na długie, mroźne wieczory. I fajny pomysł na prezent pod choinkę dla każdego wielbiciela kryminałów. 

Książka „Pitbul” Anne Mette Hancock to nowość z księgarni taniaksiazka.pl

*Wpis powstał we współpracy z księgarnią taniaksiążka.pl

 

6 Replies to “Pitbul Anne Mette Hancock”

  1. W podstawówce odkryłem Sherlocka Holmesa – zachwyca mnie do dzisiaj 🙂 Kilka lat temu moja najlepsza przyjaciółka wciągnęła mnie z kolei w świat kryminałów Joanny Chmielewskiej, który nadal bardzo lubię i chętnie do niego wracam 🙂

  2. O skandywaskich kryminałach, słyszałam wiele dobrego (i to niekoniecznie z blogosfery ;))
    Jakoś jednak mi się nie chciało szukać niczego, ale dobrze że napisałaś o tej książce 🙂
    Chętnie przeczytam 🙂
    Pozdrawiam

Leave a Reply