Noir Zofia Markowska

Dzisiaj będzie o książce, która uwiodła mnie swoją okładką. Tak, przyznaję, czasem po prostu lecę na okładki. Niebanalne, skrywające tajemnicę i obiecujące ciekawe chwile spędzone nad zawartą w niej historią. To, że jest to literacki debiut, powinno lekko dać mi do myślenia. Ale to, że kryminał napisała 17-latka, winno zapalić mi czerwoną lampkę. Niestety, mój wewnętrzny system ostrzegania w tym wypadku zawiódł. Co z tego wyszło? Już opowiadam…

zaczytany weekend

 

Autorka…

jest siedemnastoletnią (!) mieszkanką Sopotu. Na codzień uczęszcza do IV LO, do klasy z międzynarodową maturą. Uwielbia sztukę i kinematografię. W wolnych chwilach pisze zarówno wierszem jak i prozą. Recenzowany „Noir” to jej debiut literacki. I jak to w przypadku debiutów mam w zwyczaju, będę oceniać nieco mniej surowo. Bo nie chodzi o to, by wytknąć błędy, a jedynie wskazać, dlaczego pewne rzeczy po prostu się nie udają. Ta książka z piękną okładką skrywa bowiem historię, która chyba nie do końca została przemyślana. Nie za bardzo dopracowana i odrobinę za mało kryminalna. O co chodzi dokładnie w Noir Zofia Markowska- już tłumaczę.

Mamy tu historię Michaela Todda…

prywatnego detektywa, który zostaje wynajęty do sprawy morderstwa męża Rity Maroni. Kobieta fascynuje Todda, a każda napotkana sytuacja przybliża go do rozwiązania sprawy. Lecz jej wynik może nie być do końca taki, jaki zakładał na samym początku. Miasteczko, w którym rozgrywa się historia, o wiele mówiącej nazwie Mindath nie jest miejscem, w którym chce się żyć. Raczej biernie egzystować z dnia na dzień, bez cienia nadziei na lepsze jutro. Sprawa, której podejmuje się Todd jest tym delikatniejsza, że martwy mąż to szycha we włoskiej mafii.

Brzmi tajemniczo? Pewnie, że tak. Sam zarys fabuły jest ciekawy, lecz mam wrażenie, że autorka nie do końca wykorzystała potencjał tej historii. Gdy w ostatnich rozdziałach zaczyna się coś dziać i akcja nabiera tempa, opowieść się kończy.  „Noir” rozmiarowo przypomina bardziej opowiadanie niż przyzwoity kryminał. Szkoda, bo wymyślone postaci aż proszą się o rozwinięcie. Podobnie jak opisy scen. Autorka chciała stworzyć ciężki klimat, lecz niestety nie wyszło to najlepiej. Zresztą, trudno jest zrobić coś takiego w książce liczącej niewiele ponad 200 stron.

Nie sposób przemilczeć tu najsłabszej części tej opowieści, czyli drewnianych dialogów. W  tej opowieści rozmowy między bohaterami są pozbawione realizmu. Zupełnie bez polotu, bez uczucia. Każdy z bohaterów wyraża się podobnie, co sprawia, że przyjemność z czytania jest jeszcze mniejsza.

Czy tak młoda osoba może wydać książkę?

Owszem, i chwała jej za to, bo zrobiła więcej niż tysiące innych piszących do szuflady i nie mających odwagi, by pokazać to światu. Czy „Noir” powinno być wydane w tej formie? W moim osobistym odczuciu ta opowieść ma potencjał, lecz aż prosi się o rozwinięcie w bardziej przemyślanej i dojrzalszej formie. Napisać dobry kryminał, połączyć wątki tak, by wodzić czytelnika za nos, zmierzyć się z opisami zbrodni, to naprawdę wielka sztuka. Wymaga doświadczenia, pewnego oczytania i dobrze przemyślanego scenariusza. W przypadku „Noir” niestety nie znalazłam nic z wymienionych rzeczy.

Osobiście – nie polecam. Jednak z uwagą będę obserwować twórczość młodej autorki. Dziewczyno, daj sobie czas. Masz talent, naucz się warsztatu. Coś czuję, że będzie z Ciebie ciekawa pisarka!

Noir Zofia Markowska

za egzemplarz recenzencki Noir Zofia Markowska dziękuję portalowi sztukater.pl

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj s jak… stal https://www.stalimpex.eu/. Bez niej, nawet najmniejsza konstrukcja może się zawalić. Nie mówiąc już o tych największych budowlach świata. To szkielety, rury, profile i konstrukcje, które są fasadą każdej przemyślanej architektury biurowej czy mieszkaniowej. Stal jest dla nas tym, czym Cambellowska przemiana bohatera w literaturze. Gdy jej nie ma, nawet najpiękniejsze ozdobniki jej nie uratują. I runie, niczym domek z kart.

 

8 Replies to “Noir Zofia Markowska”

  1. Zawsze myślałam, że książka nabiera odpowiedniego szlifu w wydawnictwie, które fachowo ocenia daną powieść i ewentualnie cofa ją do drobnych poprawek. Wiesz, jak ja pisałam w podobnym wieku swoje małe powiastki, to one też po latach nie miały ładu i składu, ale od czegoś się zaczyna. Już samo napisanie książki w tak młodym wieku i jej wydanie, jest sporym sukcesem dla tej dziewczyny. Może mamy tutaj diament, który trzeba odpowiednio oszlifować? Kto wie….

  2. Faktycznie okładka przyciaga uwagę i chyba też bym po nią sięgnęła, ale ze to kryminał to pewnie bym się zastanawiala…
    Z mojej strony to wielkie gratulacje dla tak mojego pisarza… Od czegoś trzeba zacząć… książka została wydana…pierwszy krok zrobiony…

    1. Tak, napisanie książki to ogromny kawałek pracy. Wydawnictwo z którego pochodzi ta książka specjalizuje się w publikacji płatnej – czyli autor daje kasę, oni redaktora i jakąś promocję a potem dzielą się zyskami. Ale pierwszy krok zrobiony:)

Leave a Reply