Przypadkowy narzeczony D.G.Swank

Kontynuując założenie z poprzedniego tygodnia, zapraszam Cię na kolejną odsłonę książek o miłości. Dzisiaj będzie bardziej romantycznie niż erotycznie. Z dużą dozą przewidywalności. Generalnie, czytając tytuł, wiesz już mniej więcej, jak ta historia się skończy. Ale jest tak sympatycznie napisana, że podążasz za głównymi bohaterami aż do ołtarza…

„Przypadkowy narzeczony D.G.Swank” z popularnej księgarni internetowej zabiera nas do Ameryki lat nam współczesnych. Główna bohaterka, Megan, dorastała w bogatej, ale bardzo apodyktycznej rodzinie. Czarnym charakterem jest tu matka, która przez autorkę jest kreowana jako siedlisko samego zła. I to, co wyczynia, zdaje się to potwierdzać. Wracając jednak, Megan miała narzeczonego- czas przeszły, ze względu na jego zdradę. Nie zmienia to jednak faktu, że półtora miesiąca później, wraca w rodzinne strony na swój własny ślub. Bohaterka nie znalazła w sobie dość odwagi, by poinformować rodzinę, ze ślubu nie będzie. Jedzie więc, by zrobić to osobiście. W terminie najpóźniejszym, jak się da.

W samolocie siada obok niej bardzo przystojny równieśnik Megan, Josh. Jest bardzo zdeterminowany, by uratować rodzinną firmę i zdobyć patent na urządzenie, dzięki któremu zarobi miliony. Sklecony naprędce plan, nie jest już tak oczywisty, kiedy siedzi się w samolocie. Gdyby nie pijana i odurzona aviomarinem Megan, zapewne by uciekł daleko i zrezygnował. Jednak okazuje się, że upierdliwa sąsiadka z fotelu obok, może być remedium na wszystkie bolączki. Jeżeli oczywiście odpowiednio się nią pokieruje.

A potem wszystko idzie nie tak jak powinno. Gdzie wkracza wzajemna fascynacja i głębokie uczucia, tam nie ma miejsca na żadne finansowe szarady i personalne niechęci. Jeżeli powiem, że wszystko skończy się lukrowanym happy endem, nie będę spoilerowała. To romans niewychodzący konwencji. Musi się tak skończyć.

Kiedy na okładce masz szczegółowy opis fabuły

w mojej głowie rozbłyska czerwona lampka ostrzegawcza. Skoro tak dużo zostało napisane już na okładce, to środek zazwyczaj bywa kiepski. W tym przypadku ta reguła nie do końca się sprawdziła. Owszem, mogłabym przyczepić się do linii fabularnej, która mimo moich dobrych chęci, ma oczywiste dziury. Dialogi również nie porywaja, a kreacja postaci jest zero-jedynkowa. Jednak mimo to, czytało się bardzo przyjemnie. Dwa wieczory w towarzystwie tej książki wystarczą, by poznać całą historię. I z pewnością nie będzie to stracony czas.

Czy więc polecam? Każda z nas ma takie chwile, w których każda lektura cięższego kalibru będzie nie do przeskoczenia. Wtedy warto sięgnąć właśnie po takie lekkie i momentami zabawne historie. Nie zawiedziesz się.

Przypadkowy narzeczony D.G.Swank

Przypadkowy narzeczony D.G.Swank to nowość z księgarni Taniaksiazka.pl

 

9 thoughts on “Przypadkowy narzeczony D.G.Swank

  1. No właśnie, ja ostatnio czytałam tę dość ciężką i już chyba się zmęczyłam, pora więc na jakieś lekkie romansidło, póki co mam „Dziewczyny z Dubaju”…miłego tygodnia życzę Agnieszka…

Leave a Reply