Najbardziej aromatyczne chwile 12/2020

Ja wiem. Jest już druga połowa stycznia, a u mnie dopiero najbardziej aromatyczne chwile z poprzedniego miesiąca. Ten pierwszy miesiąc w roku pełen jest zawsze podsumowań. Z lekkim poślizgiem więc prezentuję te najfajniejsze grudniowe chwile. Zapraszam!

 

Już od trzech lat..

biorę udział w akcji „Slow Święta” u Agnieszki ze slowlifestudio.pl Przyznam szczerze, że temat slow life biorę na chłodno, dodając swoje trzy magiczne grosze. Nie czując się specjalistką od slow lajfu, w tym roku nie wyskakiwałam z dobrymi radami dotyczącymi spokojnych przygotowań do Świąt. Zrobiłam to po swojemu. I wyszło…magicznie. Cały tekst możecie przeczytać o tu: Tradycyjnie, postaw na slow, czyli staropolskim obyczajem…

Przygotowania do Świąt…

to druga rzecz, która na stałe wpisuje się w grudzień. Niemniej jednak, jak co roku, nie szalałam. Ani kulinarnie, ani z prezentami, ani…w ogóle. Spędziliśmy je razem, w najbliższym rodzinnym gronie i było cudnie. Ten czas świąteczny był nam bardzo potrzebny, aby trochę się odbić mentalnie od tych wszystkich spraw związanych z COVID-em i nie tylko.

Grudzień to też czas zabawy…

w kalendarz adwentowy. Po 35 latach w końcu mam i ja. I to nie jakiś tam, ale z kosmetykami. Jak się okazało, całkiem fajnymi, które z przyjemnością zużyję. Jeżeli jesteś ciekawa zawartości, zerknij na post Kalendarz adwentowy Douglas – podsumowanie. Co tu dużo mówić, codzienne otwieranie nowych okienek było naprawdę fajne. Miało w sobie nawet jakąś magię, wiesz, znowu poczułam się trochę dzieckiem. Dla porównania, już na noworocznych wyprzedażach kupiłam kalendarz adwentowy z Rossmana, Batch & Body, przeceniony ze 129,99 na 29,99. Sam kalendarz w sumie fajny, zawartość jak na 30 zł ciekawa. Jednak otworzenie wszystkiego „na raz” kompletnie psuje cały urok!

Detox kawowy…

to coś, co zaczęłam w połowie listopada. Tak, musiałam uciąć na raz, bo nie potrafiłam jakoś racjonalnie zredukować ilości wypijanej kawy. I co? kiedy 25 grudnia, w Boże Narodzenie, otworzyłam oczy, zerwałam się jak nigdy z łóżka i popędziłam do kuchni. Wyciągnęłam ulubioną uśmiechniętą filiżankę i… zrobiłam sobie kawę. Czarną, mocną, gorzką. O raju. To było coś…

Cieszę się, że póki co pozostaję przy 1 filiżance dziennie. Celebruję chwilę z kawą i nie zamierzam z tego zrezygnować. Doceniam jakość, nie ilość. I bardzo polubiłam się z zieloną herbatą. A czarna herbata z miodem i pomarańczą albo cytryną, na stałe wpisała się w moje ulubione smaki.

Pod koniec ubiegłego roku…

trochę mentalnie siadłam. Może to fakt, że zwykle po Bożym Narodzeniu rzeczywistość dopada nas niewiadomo kiedy. Może też ze względu na problemy zdrowotne w rodzinie. Generalnie, było średnio wesoło. Nauczyłam się jednak z tego wszystkiego brać naukę, wyciągać wnioski. I odpuszczać to, na co się zwyczajnie po prostu nie ma wpływu.

Na szczęście, wraz z Nowym Rokiem, dobra energia wróciła ze zdwojoną siłą. I robię z niej najlepszy użytek. Taki był mój grudzień. A co ciekawego działo się w tym czasie u Ciebie?

16 thoughts on “Najbardziej aromatyczne chwile 12/2020

  1. Witaj Aga. cieszę się że trafiłam na ten wpis, szczególnie, że to podsumowanie a to z kolei pozwoliło mi dowiedzieć się, co działo się u Ciebie, kiedy ja z przyczyn osobistych w ostatnim czasie zamilkłam w blogowej przestrzeni zarówno u siebie jak i u innych. Lubię czytać podsumowania, nie tyle te roczne co takie miesięczne, zwykłe, codzienne. Jest w nich taka esencja życia, prawdziwość, autentyczność. Wiele się u Ciebie działo. Przeplatane emocje, sytuacje.. U mnie za długo by pisać, więc napiszę tylko, że podobnie ja Ty, ograniczam od kilku miesięcy delektowanie się kawą do jednej, dwóch filiżanek dziennie – i to mi wystarcza aby czuć się dopieszczona smakiem i aromatem kawy o poranku 😉 Ściskam i Dobrego Nowego Roku 2021.

  2. Super, że wracasz z Nowym Rokiem, z nową energią. Muszę Tobie powiedzieć, że natchnęłaś mnie z tymi kalendarzami adwentowymi. W sumie to całkiem fajny czas, by poszperać w drogeriach i kupić te przecenione. 🙂 A mój grudzień? Hmmmm…. upłynął głównie na przygotowaniach do świąt. Nie zabrakło też celebrowania smaków: herbata z pomarańczą i imbirem należy teraz do tych najbardziej ulubionych. 🙂

    1. Niestety na te przecenione jest już chyba za późno. Ale, jedna z blogerek kupiła w we wrześniu tamtego roku przeceniony kalendarz adwentowy z jeszcze poprzedniego roku w Douglasie. Widziałam zawartość, niewiele w sumie różniła się od tej tegorocznej. Także trzymaj rękę na pulsie!;)

  3. Taki zjazd nastroju po swiętach to coś dość normalnego. Każdego dopada, tylko w innym stopniu. No chyba że ktoś nie znosi świąt, to odwrotnie – ma wtedy przypływ dobrego humoru.

  4. Fajnie tak cofnąć się w czasie i poczytać o Twoim grudniu. Ja jeszcze kalendarza adwentowego nie miałam. Też siadłam pod koniec roku, ale się zbieram i motywuje.

  5. Ja jeszcze nigdy nie miałam kalendarza adwentowego, ale strasznie mi się marzy. Może następnym razem się uda.

  6. Jakoś za kalendarzami nie przepadam dlatego nie kupuję, za detox kawowy podziwiam…stary rok już za nami, podsumowany, teraz wkraczamy w nowy z nową dawką pozytywnej energii. Serdecznie pozdrawiam…

  7. Czuję, że czasami też by mi się przydał detoks kawowy, bo jak kiedyś piłam jedną tak teraz ciągnie mnie i do czwartej. Ale na szczęście jakoś się powstrzymuję 🙂

  8. Grudzień to ciekawy miesiąc i dużo się dzieje chyba u każdego. Twój kawowy detoks był dużym wyzwaniem i za to Cie podziwiam 🙂
    U nas też było intensywnie w miarę rodzinnie i naftowo w górach. Jedyny smutek jaki nas dopadł i trzymał dość długo to to że nie byliśmy w kraju na święta i że nie spędziliśmy tego czasu z rodzicami. Wigilia przez telefon doprowadziła nas wszystkich do płaczu, a potem bólu głowy… takie sytuacje nie powinny mieć miejsca… to juz szósty miesiąc jak nie widziałam swoich rodziców…

  9. Bardzo dobry wniosek : odpuszczać to, na co się nie ma wpływu. My – kobiety często tak mamy, że wszystko chcemy załatwić, naprawić, ulepszyć. Koleżanka kiedyś mi powiedziała: ” Ula ! Nie zbawisz całego świata ! Skup się na sobie, na tym co dla Ciebie ważne – teraz i tu”. Dziś wiem, że miała rację. Nie trzeba się angażować w wiele spraw, choć przyznam, że ciągle jest to dla mnie trudne. Pozdrawiam ciepło Agnieszko :))

Leave a Reply