Prezent na ostatnią chwilę…

21 grudnia to taki czas, w którym przygotowania przedświąteczne wychodzą na ostatnią prostą. I chociaż Święta Bożego Narodzenia będą w tym roku zdecydowanie inaczej wyglądały, to pewne rzeczy jednak się nie zmieniają. Prezenty pod choinką. Dzisiaj zaproponuję Ci pomysł prezentowy dla kobiety. Pewnej siebie, żyjącej z pasją…albo dla takiej, która chciałaby taka być;)

Są takie klasyki…

które w okresie gorączki przedświątecznych zakupów schodzą z półek jako pierwsze. Jednym z nich jest właśnie Black Opium. Przyznam szczerze, że jeszcze kilka lat temu, powiedziałabym, że te perfumy to kompletnie nie moja bajka. Wtedy wolałam lżejsze, kwiatowe zapachy. A teraz? Przepadłam od pierwszego niuchnięcia.

Jak pachną?

Producent określa to tak:

Nuta glowy: Pieprz,Mandarynka,Gruszka,Pomarańczowy
Nuta serca: Kwiat pomarańczy,Jaśmin,Kwiaty
Nuta bazy: Wanilia,Kawa
Tak, jak zapewne się domyślasz, głównie skusiła mnie tu kawowa nuta bazy. Ale od początku. Te perfumy są wymagające. Cięższe, słodkie, z lekko cytrusową cierpką nutą. Wywarzone, lecz dominujące. Nie otulają tak jak w przypadku Si Armaniego. W przypadku Black Opium mamy zapach, który dyktuje warunki. Podobnie jak osoba, która je nosi.
Zamknięte w szklanym, misternie zdobionym flakoniku, kuszą swoją bursztynową barwą. Samo czarno-brokatowe, ciężkie i tajemnicze opakowanie podpowiada już, co znajdziemy w środku.

Przyznam, że…

podobnie jak czerwona szminka na ustach, tak dobre perfumy zwykle dodają mi mentalnej odwagi. I owszem, to zwykła gra psychologiczna, ale działa- więc korzystam. Dlaczego polecam więc ten zapach w ramach prezentu pod choinkę? Bo każdej z nas czasem przydaje się taki właśnie motywator. Niby to tylko zapach, ale jaką ma moc!

Komu polecam?

Tobie. Serio. Ten zapach to moje odkrycie tego roku. Oczarował mnie całkowicie. Dał poczucie, że zrobiłam coś tylko dla siebie. Bo w życiu często jest tak, że dla naszych bliskich szukamy wymyślnych prezentów, siebie zostawiając na sam koniec. Black Opium przypomniało mi, że ja również jestem…ważna. Że bywam pewna siebie, przebojowa. Że jestem sobą.
Jeżeli wiesz szukasz prezentu na ostatnią chwilę, to będzie naprawdę dobry pomysł. Swój kupiłam w perfumerii Douglas, gdzie przy zamówieniu dzisiaj, gwarantują darmową dostawę przed Świętami… nie, żebym kusiła;)

8 Replies to “Prezent na ostatnią chwilę…”

  1. Przepadam za ciezkimi, orientalnymi zapachami. Niestety klasyczny Opium nie jest dla mnie, nie spodobal mi sie ten zapach. Ciekawe jak bedzie z Black Opium, wyglada bardzo elegancko!

  2. Mam najwyraźniej zbyt słabe powonienie jak na takie ekskluzywne… Wanilią mi zapodają, a że jej nie znoszę – ale tak, prezent dla siebie to bardzo dobry pomysł. Przynajmniej jeden będzie 100% trafiony 😉

  3. A ja się zakochałam w Jimmy Choo Floral. Narazie mnie nie stać z przyczyn remontowych. No i jak ja mam kupić coś dla siebie??? Chociaż Tomek twierdzi, że nowy zlewozmywak jest jak najbardziej prezentem dla mnie. Pozwolę sobie nie skomentować. 😀

Leave a Reply