Skąd brać legalne darmowe zdjęcia na bloga?

Każda Blogerka wie, że chociażby nie wiem jak fajny był tekst, bez zdjęcia nawiązującego do wpisu jest delikatnie rzecz ujmując…nagi. A w każdym razie, czegoś mu jednak brak. I dzisiaj o tym, jak te zdjęcia wykorzystać legalnie.

Robisz wpis o jesiennej melancholii otulającej Cię na początku jak ciepły szal, a potem ściskającą coraz mocniej, nie pozostawiając już miejsca na nic innego jak smutne szare myśli. Depresyjnie, co? I chociaż czytając pierwsze zdanie, generalnie wiesz o co mi chodzi, ale gdyby go rozwinąć i dodać jeszcze jakieś smutne jesienne zdjęcie? Przekaz będzie mocniejszy. I o to nam chodzi. Skąd brać legalne darmowe zdjęcia na bloga?

Grafika Google…

to nie jest dobry wybór. Nie idź tą drogą. Zaprowadzi Cię w najlepszym razie na manowce ośmieszenia – w najgorszym, na pozew. Bo gdy przywłaszczasz sobie zdjęcie kogoś innego, bez zgody autora, albo jeszcze gorzej, gdy zabierasz zdjęcie z internetu i podpisujesz jako swoje to jesteś zwyczajną złodziejką. A w internecie nic nie ginie. Raz przypięta łatka oszustki może Cię już długo nie opuścić.

Zdjęcia ze znakiem wodnym…

to kolejne niezbyt dobre wyjście. Przyjmijmy, że wchodzisz na stronę z płatnymi zdjęciami do pobrania. Podoba Ci się jedno, robisz print screena i już masz. W tym sęk, że ten piękny jesienny widoczek którego szukałaś, przysłania lekko mleczny znak wodny Shuterstocka. No i niby niby zdjęcie masz. Ale wstawiając je na swoją stronę komunikujesz odbiorcy, że ukradłeś to zdjęcie ze strony z płatnymi fotkami, lecz tym się kompletnie nie przejmujesz. I że masz fatalny gust.

Co więc robić, gdy nie masz milionów monet na zakup zdjęć, a nie masz w swoich zbiorach takiego? Istnieją darmowe banki zdjęć, takie jak…

Pixabay

Wchodzisz na ich stronę i masz tematycznie całe multum zdjęć. To legalne darmowe zdjęcia na bloga. Od kawy, przez koty, na butach kończąc. Kiedy już znajdziesz określoną fotkę, na prawym pasku będzie jasno określone, czy jest do użytku komercyjnego czy też nie. Czyli kilka słów o licencji. (o licencjach na zdjęcia pisałam w jednym z poprzednich postów : Rodzaje licencji czyli prawy poniedziałek #8) Wszystko jest tak piękne, że aż rzuca się na usta – gdzie przysłowiowy haczyk?

Rozbija się o jakość i powtarzalność. W zdjęciu na górze tego posta jest mitologiczna Temida, bogini prawa, praworządności i sprawiedliwości. To ujęcie widziałam już w kilku zupełnie innych kompozycjach, w zupełnie odbiegających od mojego tematycznie tekstach. Zapomnijmy więc o unikalności zdjęć. To, co u nas jest piękną kwintesencją jesieni, może stanowić również tło dla sex shopu ze Skierniewic. (No dobra, z tym porównaniem trochę przegięłam, ale rozumiesz o co mi chodzi?) I o ile jakość tych darmowych zdjęć jest przyzwoita, to nie oszukujmy się, w płatnych wersjach masz większy wybór. Aha, i jak będziesz przeglądać te banki zdjeć, uważaj by nie kliknąć w te płatne. Bo one również tam występują na pasku górnym w formie reklamy.

Tyle dzisiaj. Korzystasz z takich banków zdjęć? Czy może bazujesz tylko na swoich?

15 thoughts on “Skąd brać legalne darmowe zdjęcia na bloga?

  1. Zdjęcia niestety często są ważniejsze niż tekst, co jest dość przykre. Osobiście nie korzystam z gotowców, sama staram się robić coraz lepsze zdjęcia 😉

  2. Banki zdjęć są nieuniknione w moim przypadku przy prowadzeniu portalu potrzebuje sporo zdjęć ;p przerabiałam już fotolie itp jakiś czas korzystałam z pixabay teraz moim najlepszym i najtańszym rozwiązaniem jest canva 🙂

  3. Fajnie ze sa takie miejsca bo i ja czasami potrzebuje inne niż moje. Zwykle sa to świąteczne tapety ale czasami można sie naciąć i chapnac nie swoje
    Jedna z dziewczyn właśnie tak zdjęła moje zdjęcie ze mną samą w tle 🙂 szukala jednego miejsca w Norwegii i akurat moje zdjęcie jej się spodobało i traf chcial że jestem ma tej grupie takze odpowodzialam jej gdzie jest szukane przez nią miejsce 🙂

Leave a Reply