Żałobnica Robert Małecki

Kiedy zastanawiałam się, o jakiej książce napisać tym razem, zerknęłam do mojego czytnika. Przeglądając pliki, ze zdziwieniem zauważyłam, że jeszcze nie wspomniałam Ci o jednej z najlepszych powieści, jakie przeczytałam tego lata. Szybciutko nadrabiam!

zaczytany weekend

 

Żałobnica wpadła w moje ręce dosyć spontanicznie. I do tego było to pierwsze spotkanie z twórczością Roberta Małeckiego. Przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrej prozy. Takiej, która wciąga i jednocześnie zostawia czytelnika z niedosytem. Takiej, od której naprawdę trudno się oderwać. Aż do ostatniej strony.

Żałobnica Robert Małecki – o czym to jest?

Anna wiedzie całkiem przyzwoite, lecz w gruncie rzeczy niezbyt szczęśliwe życie. Poznajemy ją w momencie, gdy dowiaduje się, że w wypadku na przejściu kolejowym zginął jej mąż i jego córka. Strona po stronie czytelnik odkrywa, że pozornie sielankowe życie było tylko przykrywką do koszmarnych relacji na linii macocha – pasierbica i mąż- żona. Do tego, ktoś zaczyna szantażować Annę. W grę wchodzą nie tylko sprawy materialne, ale i te nie do końca zamknięte, z odległej przeszłości naszej trzydziestoparoletniej bohaterki. Każda strona przynosi informację, które poskładane razem dają nam pełny obraz sytuacji. I w życiu bym się nie spodziewała, że to się tak wszystko skończy…

Autor zrobił tu po prostu literacki majstersztyk…

który, już zastrzegam, nie wszystkim może przypaść do gustu. Mimo, że czytałam tę książkę bujając się na hamaku w środku lata, gdzieś podskórnie czułam mroczny, ciasny i duszny klimat tej opowieści. Pełno tu niedomówień, tajemnic i szarości. Wspomnienia z dzieciństwa przeplatają się z teraźniejszością. A wszystko to spowite delikatną, lecz coraz bardziej przygnębiającą aurą. Tak, ta książka ma bardzo specyficzny klimat, podobny nieco do „Ślepnąc od świateł” Żulczyka (pełna recenzja: Ślepnąc od świateł Jakub Żulczyk), lecz spokojnie, historia jest zupełnie inna.

I tak sobie myślę, że „Żałobnica” Roberta Małeckiego  jest to idealna książka na jesienne wieczory, gdy chłód wymaga wyciągnięcia koca i ciepłej herbaty do ręki. Gdy deszcz bębni o szyby a wiatr gra sobie tylko znaną jesienną melodię. Tak…to idealne wprowadzenie do tej opowieści…

Zalobnica Robert Malecki

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj k jak… kontener biurowy Rzecz niezwykle przydatna nie tylko na budowie. Taki kontener może mieć przeznaczenie biurowe, sanitarne a nawet mieszkalne. Często spotykane przy budowach nowych osiedli, zapewniają komfort pracownikom każdego rodzaju- od biurowych, na budowlanych kończąc. Najbardziej ekstremalną wersją jaką widziałam, był stworzony z kontenerów domek letniskowy. I wiesz, wyglądał po prostu świetnie!

18 thoughts on “Żałobnica Robert Małecki

  1. Skojarzyło mi się z „Grzesznicą” Petry Hammesfahr – nieoczywiste, drastyczne – ale akurat u Petry jest przebłysk nadziei… Do „Żałobnicy” zajrzę, choć nie jestem pewna kiedy, może, jak znów będzie słońce… 😉

  2. Po przeczytaniu Twojej recenzji myślę, że mogłaby mi się spodobać. Przeczytam ją jednak trochę później, bo jesienią najchętniej sięgam po lżejsze książki, żeby się za bardzo nie przytłoczyć 😉

  3. Nie słyszałam o tej książce ale przyznam, zaciekawiła mnie. Wspaniała recenzja 🙂 Szukam czegoś odpowiedniego na jesienną porę, pod mój gruby koc. Z kotem pod ręką i gorącą herbatą albo kawą. Na pewno będę miała na uwadze ten tytuł i jeżeli nadarzy się okazja, pewnie po niego sięgnę! 🙂
    Pozdrawiam cieplutko !

  4. Autora nie znam i tyłu jakoś mi się ni spodoba ale Twoja recenzja bardzo 🙂 może się skusze na nią… na chwile obecną czekam na inną recenzje u Ciebie 🙂 ps. książkę juz zamówiłam ale dopiero za około 3 tygodnie do mnie dojedzie 🙁

Leave a Reply