25 gramów szczęścia Massimo Vacchetta, Antonella Tomaselli

Kończy się luty, a wraz z nim recenzje książek o miłości. Ostatnia będzie opowiadać o uczuciu, jakie wybuchło w sercu Massimo. Dodam tylko, że nie chodzi o tego bohatera z największej kinowej i literackiej szmiry jaką żyje cała Polska. W „25 gramach szczęścia” On jest weterynarzem, który czując coraz większe zmęczenie i traci radość życia. Przywraca je ktoś zupełnie niespodziewany…

 

Główny bohater…

a zarazem narrator całej opowieści, Massimo, po ukończeniu studiów rozpoczyna samodzielną pracę. Jest weterynarzem, specjalizującym się w opiece nad bydłem hodowlanym. Lata spędzone w tej pracy działają jednak na niego na tyle destrukcyjnie, że jedyne co czuje, to rozczarowanie sobą samym i życiem ogólnie. Ucieka z niego zarówno radość z życia, jak i wcześniej tak silnie obecna a teraz prawie niewidoczna, radość z wykonywanej pracy. Postanawia więc ją zmienić…

Zmiana miejsca pracy Massimo…

wiąże się z wieloma wyzwaniami. Przyjdzie mu bowiem ratować i leczyć nie tylko duże zwierzęta, ale i te mniejsze, a nawet całkiem malutkie. Kiedy do kliniki weterynaryjnej trafia mały, 25 gramowy jeż, wszystko staje na głowie. A nasz bohater musi zrobić wszystko, by uratować to maleństwo. Koniec końców, to ono uratowało Massimo.

Bo wraz z upływem czasu…

Między weterynarzem a małym jeżem o imieniu Nina nawiązuje się niezwykła więź. Zaabsorbowany ratowaniem życia jeża, Massimo całkowicie zapomina o swojej melancholii i smutku, który wcześniej zajmował jego umysł i serce. W zamian, odnajduje nową misję – pomoc i ratowanie jeży.

Ups…czyżbym opowiedziała całą książkę?

W sumie trochę tak. Jednak tu ta pobieżnie streszczona historia jest tylko tłem dla czegoś ważniejszego – pomniejszych historii, czasem smutnych, czasem radosnych, które wpisują się w zawód kogoś, kto ratuje życie zwierzętom. To książka o miłości i poświęceniu dla naszych braci mniejszych. Jest to również opowieść o oswajaniu i przywiązaniu.

Dla kogo 25 gramów szczęścia?

zdecydowanie dla wszystkich wielbicieli zwierząt. Co wrażliwsi, niech przygotują chusteczki, bo są tam bardzo wzruszające momenty. Jeżeli poszukujesz szczęścia czy sensu życia – ta książka też się spodoba. Pokaże, jak niewiele trzeba, by wrócić w życiu na właściwe tory. Spędziłam nad nią kilka miłych chwil, czego i Wam życzę!

25 gramow szczescia

p.s. nie usłyszałabym o tej książce, gdyby nie ubiegłoroczna wygrana u domatores i przesyłka od wydawnictwa Quello, za którą jeszcze raz bardzo jestem wdzięczna! 

51 thoughts on “25 gramów szczęścia Massimo Vacchetta, Antonella Tomaselli

    1. Ale dlaczego wstyd? Każda z nas ma swoje ulubione książki i gatunki literackie. A kiedy proza życia przytłacza, to faktycznie może zabraknąć czasu na czytanie… mam nadzieję, że kiedy przyjdzie czas na odpoczynek, wróci u Ciebie również ochota na dobre książki!

  1. Tytuł już zapisany. I zachęcająca recenzja, i opinia pana Dorocińskiego wyrażona w jednym pięknym zdaniu świadczą o tym, że warto po nią sięgnąć 🙂

  2. No rzeczywiście imię, niepokojąco znajome…😂
    Już się bałam że to jakieś romansidło ,a tu miła niespodzianka w postaci sympatycznej książki o jeżu- bardzo chetnie przeczytam 🙂
    Pozdrawiam
    Lili

  3. Trochę się waham, czy się za nią zabrać, czy też nie. Ta historia wydaje mi się bardzo urocza, ale też i intrygująca.
    Pozdrawiam 😉

    1. A wiesz, że nie od razu zauważyłam tam jeża? To znaczy, widziałam jakąś kulkę, ale dopiero po chwili zorientowałam się, że to jeż;))) dzięki za miłe słowa!

  4. Ja z kolei nie lubię i nie czytam (ani nie oglądam) książek (i filmów) ze zwierzakami w tle, chociaż w rzeczywistości kocham i szanuje zwierzęta, dla mnie to moi mniejsi bracia, nie mogłabym im wyrządzić krzywdy. Tak więc sama nie rozumiem skąd u mnie ta awersja do zwierzęcych bohaterów w książkach i filmach. Zresztą jest więcej tematów, których nie trawię w twórczości: sport, polityka, biznes, mafia i… dzieci 🙂

  5. Jezu… Uff, dzięki za wyjaśnienie, bo przeczytałam Massimo i rzeczywiście od razu skojarzył mi się z… wiadomo jakim tytułem.
    Pięknie to opisałaś, a temat jest bliski mojemu sercu, bo uwielbiam zwierzęta. Obawiam się tylko, że historie mogą być dla mnie za mocne i pudło chusteczek nie wystarczy.

  6. Nie jestem jakąś wielką miłośniczką zwierząt więc raczej po nią nie sięgnę 🙂 Chociaż okładka bardzo ładna 🙂

Dodaj komentarz