Dama z wahadełkiem – Paulina Kuzawińska

O tej opowieści było swego czasu bardzo głośno w książkowej części blogosfery. Wiktoriańska Anglia, wrzosowiska, mgła, stara posiadłość i…seans spirytystyczny. Główna bohaterka przyjeżdża do swojej ciotki, aby leczyć złamane serce. I od pierwszych stron wpada w oko przystojnemu hrabiemu. A potem pojawia się zbrodnia. Dzisiaj druga odsłona lutowych książek o miłości…

Kiedy czytałam recenzje tej książki w internecie…

przed oczami miałam całkiem spory kawał fajnej, klimatycznej i wciągającej lektury. Uwielbiam takie! Mgliste, nieprzyjazne wzgórza, stare, oddzielone od siebie posiadłości i wiktoriańska Anglia. No i miłość! Nie zapominajmy o niej. Historia rozpoczyna się w momencie, gdy na stację kolejową w jednym z małych nadmorskich miasteczek przyjeżdża pociąg z Londynu. Wysiada z niego Madeline Hyde, młoda kobieta o złamanym sercu. Postanowiła je wyleczyć u swojej ukochanej ciotki Hortense.

Nieoczekiwanie dla głównej bohaterki, wspomniana ciotka ma dosyć ekstrawaganckie plany na wieczór. Nie będzie czytania przy kominku, czy też nudnego wyszywania. Za to odbędzie się seans spirytystyczny, z udziałem jednej z największych spirytystek ówczesnego świata. Dodajmy jeszcze, że trochę podupadającej na zdrowiu. Na seans przyjeżdżają zaproszeni goście, w tym jeden bardzo przystojny hrabia, któremu panna Hyde od razu wpada w oko. Później pojawia się jeszcze tajemniczy Gabriel Ackroyd, który również żywi niezwykłe uczucia do naszej bohaterki. Gdy dochodzi do zbrodni, zaczyna się zabawa w detektywa. Bo tylko Madeline Hyde może rozwikłać tą tajemnicę…

Dama z wahadełkiem” miała potencjał…

naprawdę! Tyle że… dostałam nie do końca to, czego się spodziewałam. Nie będę się czepiała płytkiej charakterystyki postaci. Trudno, ten rodzaj literatury nie wymaga przesadnej dbałości o szczegóły. Jednak co tu dużo mówić, bohaterowie są jednowymiarowi. Główna bohaterka to piękność łamiąca serca, choć nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody, a mężczyźni albo piją whisky, albo też są nieziemsko przystojni. (albo jedno i drugie) Słowo nieziemsko nabiera pod koniec specyficznego znaczenia…

Także, osobiście książką lekko się zawiodłam. Miałam może zbyt wygórowane oczekiwania. Zamiast powieści z kryminalnym dreszczykiem miałam…hmmm…obyczajowe rozterki młodej damy z towarzystwa osnute spirytystyczną mgłą… zdecydowanie nie dla mnie. A zakończenie tej historii mnie w tym utwierdziło.

Dla kogo więc ta książka?

„Dama z wahadełkiem” z pewnością spodoba się wielbicielkom obyczajówek wszelkiego rodzaju. Może nie jest to książka z gatunku tych życiowych, ale wpisuje się w kanon. Napisana prostym językiem, nie wymaga jakiejś specjalistycznej wiedzy. No i te wrzosowiska… Nie spodziewajcie się jednak po niej za wiele. Ot, kolejna książka na jeden wieczór, o której można spokojnie zapomnieć. A takie również są potrzebne, szczególnie po ciężkim, stresującym dniu…

dama z wahadelkiem

33 thoughts on “Dama z wahadełkiem – Paulina Kuzawińska

  1. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad lekturą tej książki, jednak ostatecznie mnie nie przekonała i dotychczas po nią nie sięgnęłam. 😊

  2. A dlaczego tylko ona może rozwikłać tę zagadkę? No, dlaczego? I po co jej wahadełko?
    Kiedyś miałam taką sąsiadkę nieco…hmm…walniętą. Dzwonek do drzwi, w progu ona z… wahadełkiem. Wparowuje mi bezceremonialnie do chaty i kieruje się do pokoju. Wyciągając oskarżycielsko wahadełko w kierunku akwarium z rybkami, rzecze: „TO musi stąd zniknąć. TO mi zaburza fale. Ja mam z tamtej strony ściany łóżko z masażem!”
    Także, kurde, tego…

    1. Nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytania bo…zdradzę całą fabułę! Choć ona sama w sobie była lekko naciągana. Romantyczki z krwi i kości będą zapewne jednak zadowolone. Co do sąsiadki z wahadełkiem – weź, może ona była jakimś niespełnionym projektantem wnętrz nielubiącym akwarium w każdej przestrzeni…;))))

  3. Od czasu do czasu lubię sięgać po takie książkowe klimaty . Choć ostatnio sięgałam wyłacznie po thrillery 🙂

    pozdrawiam

  4. Pierwszy raz widzę tą książkę, ale nie wiem czy będę mieć okazję ją przeczytać, bo moja lista do przeczytania robi się coraz dłuższa.

Leave a Reply