Droga artysty Jak wyzwolić w sobie twórcę Julia Cameron

Tak jak pisałam wcześniej, styczeń to czas w którym rządzą poradniki wszelkiego rodzaju. Było już o nawykach wartych miliony a także o tym jak znaleźć ten właściwy, jedyny styl w sposobie ubierania się. Dzisiaj zwrot w stronę naszego wnętrza. Dzięki Julii Cameron, wybierzemy się w drogę artysty i spróbujemy wyzwolić w sobie twórcę….

Julia Cameron…

to człowiek orkiestra. Scenarzystka, pisarka, kompozytorka, reżyserka. I również autorka kursu „Droga artysty…” który cieszy się niesłabnącą popularnością na całym świecie. Jak powstała ta książka? Sama autorka wspomina, że metodą prób i błędów. Obserwowała siebie i swoich znajomych, zmagających się z niemocą twórczą na każdym możliwym etapie. Powoli zaczęła spisywać wszystkie wnioski, a na ich podstawie powstał autorski kurs, który stawał się coraz bardziej popularny. Niejako obok tego powstała właśnie ta książka.

Droga artysty to 12-tygodniowy kurs…

i samo przeczytanie książki, bez zastosowania się do rad i ćwiczeń zasugerowanych przez Autorkę nic w sumie nie da. To tak, jak gdyby przeczytać instrukcję obsługi zmywarki marki x, a potem odłożyć tą broszurę na półkę. Owszem, czytało się nieźle tylko…po co? Bez zaangażowania w cały kurs, czytanie tej książki nie ma sensu.

Zaczynamy więc…

od spisania umowy z samą sobą. A potem, każdego kolejnego dnia wstajemy pół godziny wcześniej, aby napisać „poranne strony” – jedną z najlepszych rzeczy, jakie odkryłam w ubiegłym roku. O co chodzi? Wstajesz, bierzesz zeszyt, długopis/pióro/ołówek i piszesz. Trzy strony. Nie na komputerze, a odręcznie. Nawet nie wiecie, jak ciężko było mi się do nich przekonać. A potem zobaczyłam, że dzieje się coś…ciekawego. Poranne strony to nasz niczym nie zmącony strumień świadomości. Spisujemy, wylewamy na papier i nie wracamy już do tego. I z całą pewnością nie czytamy ponownie.

Kurs składa się bowiem…

z 12 rozdziałów, szczegółowo opisanych, gdzie rozprawiamy się sami ze sobą. Dzięki „Drodze artysty” poznajemy siebie głębiej, wsłuchujemy się w to, co nam w duszy gra. Przerobiłam ten kurs na początku ubiegłego roku. Byłam uskrzydlona. A potem przyszły problemy zdrowotne i to wszystko zeszło na drugi plan. Ale…ale chcę przejść ten kurs jeszcze raz. Bardziej i mocniej się przyłożyć. Bo te pozornie błahe i na pierwszy rzut oka dziwne ćwiczenia mają ciekawe konsekwencje. Człowiek inaczej patrzy na swoje priorytety i na to co właściwie chce w życiu robić.

Komu polecam?

Droga artysty … ” to poradnik. Jeżeli poprzednie stwierdzenie Cię nie odstraszyło, to ta książka może być dla Ciebie. Owszem, są akapity, w których autorka lekko „odlatuje”, jednak w ogólnym podsumowaniu, to publikacja jest naprawdę warta uwagi. Są tam pewne chwyty dobrze znane z innych poradników tego typu. Polecam jednak sceptycyzm zminimalizować do pozycji minimum i dać się wciągnąć w całą zabawę. To kurs dla otwartych umysłów, dla tych, którym się chce rozwijać, robić coś nowego, wyjść poza swoją bezpieczną strefę. Czy po skończeniu tego kursu będziesz artystą? Myślę, że nie. Ale nauczysz się wiele o sobie, znajdziesz kierunek w którym chcesz podążyć i…zaczniesz działać. Ot, i to wszystko…aż wszystko!;)

 

Poradniki o których wspomniałam we wstępie to Nawyki warte miliony Brian Tracy (zobacz recenzję) oraz Znajdź swój styl Aleksandra Frątkczak- Biś (zobacz recenzję)

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj p jak… prawnik . Nie jest łatwo znaleźć takiego z powołaniem, z czystą chęcią niesienia pomocy, jednak jest to możliwe. Tak, już widzę Wasze uśmieszki, ale to prawda! Prawnik i radca prawny jest po to właśnie, aby pomagać w newralgicznych dla nas sytuacjach. Bo choć stara rzymska maksyma mówi jasno, że nieznajomość prawa szkodzi, to zwykły obywatel nie ma obowiązku orientować się we wszystkich niuansach prawnych. Od tego właśnie są prawnicy i radcowie prawni….czyż nie?

28 thoughts on “Droga artysty Jak wyzwolić w sobie twórcę Julia Cameron

  1. Ojjj to tak jakby znaleźć nawyk kreatywności, która powinna być spontaniczna 😉 Jakoś nie lubię poradników. Takie zachowania automatyczne kojarzą mi się z behawioryzmem, który wykreował w człowieku mechanizmy postępowania, nie dając miejsca na własne inspiracje.

  2. Hmmm powiem tak – książkę posiadam i podchodziłam do niej dwa razy. Za drugim razem poszło znacznie lepiej , z tym że ja mam ciągle problem z „porannymi stronami” . Jakoś wieczorem pisanie idzie mi znacznie lepiej, chociaż muszę przyznać, że kilka dni te poranne strony ” pociągnęłam” i zawsze z tego urodził się jakiś niebanalny wiersz, który mnie samą zaskoczył. Coś w tym jest – tylko mobilizacji do wcześniejszego wstawania – brak niestety. Tak samo jak z poranną medytacją… no… kurka wodna – nie wychodzi :)))

  3. Muszę koniecznie sięgnąć po tę książkę ☺
    Ostatni poradnik który przeczytałam był o wychowywaniu psa i mi bardzo pomógł ,więc i tym razem spróbuję ☺
    Pozdrawiam
    Lili

  4. Nie jestem osobą poradnikową, poza tym zawodowo zajmowałam się redagowaniem kilku i co nieco wiem, jak one powstają. Odpuszczam więc tę lekturę.

  5. A ja czytam „SPA dla umysłu” i cieszę się, bo widzę, że dużo z polecanych rzeczy robiłam/robię instynktownie. Człowiek to jednak wie, co dla niego dobre, tylko trzeba słuchac wewnętrznego głosu. 😉

  6. Pewnie cię zaskoczę, ale właśnie takie pozycje lubię! Zwłaszcza te ćwiczenia. 🙂
    Co do prawników, to zgadzam się z opinią, że każdy człowiek (nie-prawnik) powinien mieć swojego prawnika (pełnomocnika/doradcę). Bez względu na to, czy ma na pieńku z prawem, czy nie. Ja mam takiego, do którego mogę zadzwonić w razie… czego, a ty? 😛

  7. Prawnika mam akurat w domu, więc pod tym względem jestem zabezpieczona.
    Co zaś do kursu – na artystę zadatków nie mam i zapędów także, ale twórca to już brzmi zachęcająco 🙂

  8. Hmm, łacińska sentencja „Mora trahit periculum” (Zwłoka pociąga za sobą ryzyko). Rzeczywiście, prawnicy to taki zawód, który kojarzy się wielu ludziom raczej z osobami bezwzględnymi.
    Poradnik wydaje się całkiem ciekawy, więc zapisuję sobie na listę 😀
    Pozdrawiam

  9. Książki jeszcze nie kupiłam, ale jest od dawna na mojej liście. Nie wiem czy przejdę cały kurs… prawdopodobnie przeczytam i jak zwykle zobaczę, co mogą stamtąd wziąć dla siebie – nie jestem artystą i pewnie artysta już ze mnie nie powstanie, podejrzewam, że z tym trzeba się urodzić i taki poradnik zadziała, jeśli ktoś ma w sobie jeszcze nieodkrytą „iskrę” 🙂

Leave a Reply