Postanowienia na 2019 rok… sprawdzam!

To było 2 stycznia. Wtedy to na blogu pojawił się wpis z moją listą postanowień noworocznych na 2019 rok. A dzisiaj, rok później, pora na wielkie…SPRAWDZAM!  I o tym będzie dzisiaj. Jedno jest pewne – z perspektywy czasu widzę, że wspomniane postanowienia były kamyczkami, które uruchomiły lawinę…mniejszych i większych zmian w moim życiu. Koniec zagajania, czas na fakty!

1 Wypić kawę z górą – czyli…chociaż raz wybrać się w góry!

Pamiętam – mieliśmy za sobą trudny czas w pracy. Stres się skumulował i wyjazd na weekend był jedynym słusznym wyjściem. Pojechaliśmy do Ustronia. I kawa z górą wypita…

 

2 Wypić kawę z morzem – jeżeli będzie to ocean, też się nie obrażę;) Generalnie – wybrać się na plażę i…odpocząć.

Wakacje 2019 spędziliśmy w malowniczej Łebie. Mieliśmy niesamowite szczęście jeżeli chodzi o pogodę – prawie nie padało i mimo przełomu czerwiec/lipiec spokojnie mogliśmy się opalać na plaży i nawet popluskać w Bałtyku. Wypiłam więc i kawę z morzem. W doborowym towarzystwie! Poranne spacery z moją Przyjaciółką były jednymi z najprzyjemniejszych chwil na wakacjach! Oczywiście towarzyszyła nam ulubiona kawa…

3 Chociaż raz pojechać na spotkanie blogerskie – przyznam się, tak między nami, że trochę z zazdrością czytam o tych spotkaniach w mniejszym lub większym gronie blogerskim. Co innego zaglądać na blogi, a co innego spotkać się i pogadać…

Jedno postanowienie, a tyle zmieniło w moim życiu! W czerwcu pojechałam na spotkanie do RybnikaAnia, jeszcze raz dziękuję za zaproszenie, ruszyłaś lawinę! Niedługo potem niespodziewanie dla mnie dostałam zaproszenie na SeeBloggers do Łodzi, gdzie oczywiście z ciekawością się wybrałam. Następnie…pojechałam na Spotkania Świadomych Blogerek do Bydgoszczy a następnie na Festiwal Kobiet Internetu do Gdańska. Rok zamknęłam spotkaniem #blogerkipogodzinach w Rybniku. Sporo tego jak na jeden rok i….jak na pierwszy raz! Po głowie chodzi mi już post podsumowujący wszystkie te spotkania. Bo działo się sporo i nie ukrywam, że niesamowicie pozytywnie wpłynęło to na mnie i moje poczynania w sieci. Co tu dużo mówić – spotkania blogerskie mają moc!

4 Przebiec 333 km – oczywiście nie na raz;) W skali roku taka odległość nie wydaje się jakimś wielkim osiągnięciem – wszak to 365 dni! Jednak…życie jest nieprzewidywalne i zaskakuje nas nie zawsze pozytywnie. Ubiegły rok pokazał mi, że mogę planować, ale…pewnych rzeczy nie przewidzę…

cytując klasyka, no i skończyło się rumakowanie… Rok 2019 był pod względem zdrowotnym niezłym wyzwaniem. Kilka inwazyjnych zabiegów i kontuzja. No i jak tu biegać regularnie, no jak? Generalnie idąc za endomondo przebiegłam  241 km. Czy czuję się zawiedziona? Skłamałabym pisząc, że nie. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności zdrowotne, to i tak całkiem niezły wynik. Czy muszę dodawać, że w tym roku też obieram podobny cel? Tak, bieganie to coś, co po prostu uwielbiam i jeżeli tylko zdrowie pozwala, zakładam buty do biegania i już mnie nie ma ;D

5 Przebiec półmaraton – na zawodach – w październiku. Mam sporo czasu aby się do tego przygotować…

….taaak. To moja największa porażka tego roku. Ale i niebywała lekcja, z której wyciągnęłam już wnioski. Trenowałam od marca. Październikowy Silesia Półmaraton był moim priorytetem. Rozpisany plan treningowy razem z siłowym. Co mogło pójść nie tak? Przetrenowałam się. Kolano zaczęło szwankować na miesiąc przed startem w zawodach. Musiałam zawiesić treningi. Przed zawodami było już OK. Pomyślałam, że dam radę, najwyżej przejdę, ale wystartuję. I się rozchorowałam. Gorączka, katar, kaszel. Zamiast brać udział w zawodach, wylądowałam w łóżku z lekami i herbatą z miodem. Uch… porażkę biorę na klatę i nie wykluczam, że w 2020 spróbuję jeszcze raz. Z bardziej dopracowanym planem treningowym i równie dużą determinacją. Trzymajcie kciuki!

6 Nauczyć się  dobrze pływać kraulem i żabką – jak wiecie, uczę się pływać – chociaż mam 33 lata, dopiero teraz przełamuję swoje lęki i próbuję swoich sił w wodzie. Grzbiet opanowany – nad kraulem i żabą jeszcze sporo pracy. Spokojnie, mam cały rok:D

Podsumowując, kraul oswojony, żaba nie do końca. Rok to wystarczający czas aby nauczyć się dwóch stylów, jednak tak jak wspomniałam wyżej, zdrowie lekko się posypało, a co za tym idzie, nie mogłam liczyć na regularne wizyty w szkole pływania. Nic to, pod tym względem jestem mega zdeterminowana. No ja się nie nauczę?!;)

7. 2 litry wody dziennie – kiedyś pisałam, o moim 30 dniowym wyzwaniu – w wodzie jest jednak siła- jednak gdy przyszły chłody, wodę zamieniłam na herbatę i…piję coraz mniej. Czas to jednak zmienić i na nowo wrócić do nawyku picia wody.

Tu muszę się pochwalić – picie wody weszło mi w nawyk. 2 litry to taki standard każdego dnia. Nie mówię, że było łatwo, co to to nie. Generalnie próbowałam różnych sposobów, łącznie z testowaniem aplikacji na telefon przypominających o szklance wody. Nawadnianie ma moc. Naprawdę! Zresztą, planuję jeszcze o tym szerszy wpis:)

8 Przeczytać 52 książki – i tu również w skali roku nie wydaje się to być jakieś wielkie wyzwanie. Jednak…czasem inne, wciąż absorbujące nas sprawy nie pozostawiają już sił na czytanie. Odkąd mam jednak kundelka, z książkami jakoś mi bardziej po drodze

w sumie nie wiem ile przeczytałam książek, ale z pewnością więcej niż te 52. To co prezentuję Wam w #zaczytanyweekend to tylko najlepsze lub najgorsze smaczki jakie trafiły w moje czytelnicze łapki. Chciałam podziękować autorce bloga miros-de-carti.blogspot.com za zaproponowanie niezwykłego wyzwania czytelniczego. Dzięki niemu bowiem podązyłam w takie meandry czytelnicze o jakich mi się nie śniło! Zaprzyjaźniona Pani z Biblioteki zawsze ma dla mnie jakieś książkowe rarytasy, a i abonament w legimi pomaga w kwestiach czytelniczych nowości. Uwielbiam czytać. Książki towarzyszą mi wszędzie. Cieszę się, że moją miłość do nich przekazuję również moim Dziewczynom, które równie chętnie sięgają po książki!

9 Pisać posty z wyprzedzeniem – listopad był takim miesiącem w którym pisałam „na zapas” – przydało się to gdy proza życia zaczęła mnie pochłaniać na tyle, że nie starczało czasu na aktywne blogowanie. Z doświadczenia wiem, że to nie łatwe zadanie ale…warto. I tego postaram się trzymać.

Oj różnie z tym bywało. Nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że udało mi się to bez problemu. To jest mega, mega trudne! Chyba że…ma się racjonalny pomysł na bloga, a co za tym idzie, na charakter postów na nich pojawiających się. Myślę, że w ciągu tego roku sporo udało mi się zaobserwować. Wyciągnęłam wnioski i…w tym roku planowanie postów to podstawa. Nie tylko postów na blogu, ale i na social media:)

Powiedziałam – SPRAWDZAM! I wiecie, jestem żywym dowodem na to, że postanowienia noworoczne mają moc! Kilka słów spisanych na papierze czy blogu staje się małym kamyczkiem, który w efekcie powoduje ogromną lawinę! Nie wszystko się udało tak, jakbym chciała. Jednak, takie porażki działają na mnie jeszcze bardziej motywująco!

Co z postanowieniami na 2020? Muszę je bardziej przemyśleć. W głowie kiełkuje się kilka projektów, które z dzisiejszej perspektywy wydają się niemożliwe. Ale jeżeli je spiszę w formie postanowień, to już nie będę miała wyjścia, pozostanie mi tylko działać… dajcie mi więc chwilę!

81 thoughts on “Postanowienia na 2019 rok… sprawdzam!

  1. Patrząc na Twoją listę, to zdecydowanie odniosłaś sukces :)) Większość postanowień pięknie zaliczona :)) Gratuluję 🙂 Niesamowicie spodobały mi się te punkty – wypić kawę z… <3
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

  2. Choć od dobrych paru lat nie stawiam przed sobą żadnych zadań do wykonania w nowym roku, to Twoje zrobiły na mnie wrażenie i wydały mi się bardzo ambitne (te sportowe) i pomysłowe (choćby kawa z górką i morzem). Jest i coś dla ciała, i coś dla ducha. Uwielbiam czytać, więc punkt 8 jest wg mnie wspaniały. Dla niektórych przeczytanie jednej książki jest wyzwaniem, z którym nie potrafią sobie poradzić, a co dopiero 52! Super! Bardzo jestem ciekawa postanowień na 2020.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    1. Postanowienia na 2020 dopiero się klarują;) Sportowo lekko mi nie wyszło, ale wcale nie czuję się bardzo przygnębiona z tego powodu – wręcz cieszę się, że przebiegłam aż tyle:D Nie wierzę, że przeczytanie jednej książki może być wyzwaniem…no chyba, że są to Księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk…sama się z nimi zmagam, a jestem dopiero w 1/3 😉

  3. Niezły wynik, pogratulować 🙂 Ja w tym roku na pierwszym miejscu mam picie wody, bo piję mało, a odwodnienie organizmu, jakie sobie przez to funduję, ma wpływ na moje zdrowie. Na razie się pilnuję, ale do końca roku daleko… 🙂 Książkowym wynikiem na Twoim poziomie się nie pochwalę, ale zdecydowanie czytam więcej, niż wcześniej, z czego jestem dumna.

    1. Ajjjj bo w czytaniu nie chodzi o wyniki, o liczby, ale o…samą przyjemność z czytania, czyż nie? Co do wody, nie było to łatwe, ale naprawdę warto- trzymam kciuki!

    1. Dzięki:) Oj tam, wymagać od siebie nie przestanę, bo to jest coś, co motywuje mnie do działania. No i stawia do pionu, gdy za bardzo spocznę na laurach;)))))

  4. No gratulacje i to wielkie. Większość postanowień noworocznych jest na chwilę, Ty pokazałaś, że jak się chce to można góry przenosić (albo chociaż wypić z nimi kawę). Nie przejmuj się zupełnie tym co Ci nie wyszło, bo dobrze wiesz, że nie z Twojej winy. Wszystkiego nie można przewidzieć a zdrowie jest najważniejsze. Grunt, że tam gdzie mogłaś tam zaszalałaś i sprawiłaś, że rok był wyjątkowy :). Powodzenia życzę i w tym roku 🙂

    1. Ślicznie dziękuję! Postanowienia noworoczne naprawdę mają moc…ale tylko wtedy, gdy weźmie się je na poważnie;) Co się nie udało w tym roku, może uda się w przyszłym… faktycznie, pewnych rzeczy nie da się przewidzieć i pozostaje tylko pogodzić się z nimi. I robić swoje;]

  5. Kochana – wspaniały wpis! Aż zaczęłam się uśmiechać do monitora. Bardzo sympatycznie się czyta. Masz lekkie pióro. Oby więcej takich opisów oraz oczywiście życzę za rok tak samo świetnego podsumowania 🙂

    1. Dziękuję za miłe słowa, one niesamowicie motywują mnie do działania 😀 Wiesz, póki co, piszę post o postanowieniach na 2020, i zapewne za rok też powiem „sprawdzam!”

  6. Gratulacje ! Cieszę się, że udało Ci się spełnić trochę Twoich postanowień z 2019 roku, teraz 2020, więc mam nadzieję, że i w tym roku uda Ci się spełnić swoje postanowienia. 😀
    Pozdrawiam

    1. No właśnie, pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Jednak postanowienia to w gruncie rzeczy fajna sprawa- jeżeli bierze się je na serio, potrafią nieźle zmotywować do działania:D

  7. Pięknie 🙂 i to się nazywa być konsekwentnym.
    Agnieszko życzę Ci w Nowym Roku wszystkiego dobrego i oby kolejne nowe postanowienia również się spełniły 🙂

  8. Podoba mi się ten Twój sprawdzian Agnieszko. Wypróbuję może u siebie. Ja w tym roku też mam postanowienie, ale zostawiam go w tajemnicy do póki nie zacznę realizować.
    Pozdrawiam noworocznie i życzę dalszych konsekwentnych działań:))

  9. Wspaniale Ci poszło! Gratuluję tak dobrej realizacji noworocznych postanowień 🙂 Ja również pisałam postanowienia w zeszłym roku, pora je podsumować bo przyznam, że jeszcze tego nie robiłam 🙂 W tym roku również będę pisać postanowienia noworoczne, chodź wiele osób uważa je za bezsensowne. Ja myślę, że dobrze zaplanowane, dobrze przemyślane i dobrze skonstruowane, mogą się przyczynić do naszego rozwoju i stawiania kroków w dobrym kierunku 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

  10. podsumowanie mega kzoackie! i jeszcze bardziej mi się poodbają te postanowienia 😉 bardzo fajne !
    a i żadna porażka nie jest porażką, to szansa na inny sukces 😉 nic nie ucieknie <3

  11. Kurczę przyznam, że jesteś dla mnie motywacją abym i ja wytrwała w postanowieniach noworocznych 😀 Jestem pod wrażeniem książek jakie przeczytałaś. No i fajnie było by wypić kawę w Twoim towarzystwie 😀

  12. No niezłe podsumowanie tego jak się z tych postanowień wywiązałas. Ja postanowień nie robię i czekam na to co przyniesie los oraz zyci- Tam mi jakoś łatwiej się żyje. Obiecałam sobie tylko żyć spokojniej i bardziej doceniać to co sie ma 🙂

  13. Podziwiam Cię Aguś – za ilość postanowień i konsekwencję w ich wypełnianiu 😀 U mnie żadne tego rodzaju rzeczy nie zdają egzaminu, bo Życie prędzej czy później i tak krzyżuje mi szyki :/

    Książkowego wyzwania jako takiego nigdy nie podjąłem, ale czasem liczę sobie tak dla własnej ciekawości, ile książek czytam w roku : W trakcie ostatniej takiej wyliczanki straciłem rachubę jakoś po 30-paru książkach 😀

    Co do planowania postów, jest to bardzo przydatna zwłaszcza na social mediach. Chociaż na blogu również zdarza mi sie pisać posty na kilka miesięcy, czy nawet na rok do przodu, albo pod konkretną datę. A w międzyczasie pojawiają się też nowe wiadomości, których nie miałaś w chwili pisania oryginału i można post uzupełnić, czyniąc go jeszcze bogatszym 🙂

      1. Nie wiem, czy to takie doskonałe, ale chyba działa 😉 A historycznych notek możesz się w tym roku trochę spodziewać, bo i kontynuujemy cykl o irlandzkiej Wojnie o Niepodległość, jedna nowość będzie też z naszego polskiego podwórka i jeszcze inne rzeczy poza tym 🙂 Także zapraszam!

  14. Gratuluje!!! 🙂 Mam tak samo z wodą do picia 😀 Posty nawet napisałam ale stwierdziłam, że skoro pisałam je w 2019 roku to muszę je wrzucić do końca 2019 roku i znowu pustki na dysku 😀

  15. Dużo zrealizowałas więc biję brawo 👍👍. Osobiści nie robię postanowień, coś tam świtą mi w głowie co bym chciała ale…nic na siłę, żeby nie było stresu i rozczarowania. Serdecznie pozdrawiam i jeśli masz postanowienia na ten rok to życzę, żeby udało się je zrealizować.

  16. Z przyjemnością przeczytałam Twój post. Bardzo się cieszę, że tyle Ci się udało, naprawdę podziwiam determinację i konsekwencję 🙂 Życzę, aby 2020 był rokiem udanego biegania i startowania oraz spełnienia tego wszystkiego, co sobie zaplanowałaś na ten rok 🙂

  17. Gratulacje ! Dużo obranych celów spełniłaś 🙂 Życzę Ci przebiegnięcia półmaratonu w 2020 roku i spełnienia kolejnych planów noworocznych 🙂 <3

    1. Nie jestem pewna, czy mam taką ogromnie silną wolę. Jednak faktycznie, jak sobie coś postanowię, to robię wszystko, żeby to doprowadzić do skutku… no chyba że klauzula siły wyższej;)))

  18. Gratuluję 🙂 Ja co prawda nie piszę postanowień, tylko raczej marzenia – ale bilans spełnienia tychże , też wypadł nie najgorzej.

  19. Bardzo interesujące podsumowanie. Ja żadnych postanowień nie robię. Jednak jednego Ci zazdroszczę tego spotkania blogerów. 😉

  20. Naprawdę mnie zadziwiasz! Tyle postanowień i w dodatku zrealizowanych. Kurczę, aż mam ochotę uderzyć się w czoło tłuczkiem do mięsa, bo ostatni rok to była u mnie kicha. Próbuje się rozgrzeszać, bo to, co się u mnie działo… :-/ Ale wiesz jak jest, niesmak pozostaje.

    1. Nowy Rok to czysta, niezapisana jeszcze karta. Więc odłóż wspomniany tłuczek, weź długopis i pisz. 3 cele które chcesz osiągnąć, trzy postanowienia, które będziesz mieć cały czas przed oczami.To nic nie kosztuje. A zmotywuje Cię do działania:) I nawet, nawet jak się nie uda, to wyjdzie coś innego i też będzie dobrze!

Dodaj komentarz