Najbardziej aromatyczne chwile 11/2019

Listopad to nie jest miesiąc, którego zwykle wyczekuję z utęsknieniem. Jednak w tym roku było inaczej – a to za sprawą prawdziwej kumulacji spotkań blogerskich i perspektywy spełnienia jednego ze swoich marzeń. Ale zabrzmiało, co?

To miesiąc inspiracji…

w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie zdawałam sobie sprawy, jaką my, Kobiety mamy moc. Jakie potrafimy dać sobie wsparcie, zaoferować pomoc czy wesprzeć dobrym słowem lub pomysłem. Zarówno listopadowe Spotkanie Świadomych Blogerek, o którym będę pisać w najbliższy piątek, jak i Festiwal Kobiet Internetu (zobacz relację : Festiwal Kobiet Internetu 2019),  był potężnym kopniakiem motywacyjnym…ba, był inspiracyjną bombą atomową. Problem w tym, aby tę energię przekierować na właściwe tory. Aby wszystkie plany nie skończyły w szufladzie…

 

To miesiąc spełniania marzeń…

Tak! Nie będzie dla nikogo chyba zaskoczeniem, gdy napiszę, że jednym z moich skrytych marzeń był kurs baristy. W ostatni dzień listopada pojechałam do pogrążonego w mgle (albo smogu, nie mylić ze smokiem;), Krakowa, by tam, w Krakowskiej Szkole Barmanów uczestniczyć w kursie domowego baristy. I wiecie, mam już licencję na robienie kawy…i nie zawaham się jej użyć!;) Szerzej o tym wszystkim będę pisać jeszcze w tym tygodniu.

To miesiąc przekraczania swojej strefy komfortu…

Zapisałam się na kurs tańca – ja, która ma problem z wyluzowaniem swojego ciała zapisałam się na bachatę! A tańce latynoamerykańskie to dla mnie kompletna abstrakcja. I kiedy pierwszy stres minął i zaczęłam się po prostu dobrze bawić, uśmiech nie schodził już z mojej twarzy. Chwała M… za to, że mnie wyciągnął na te zajęcia.

Zmierzyłam się ze swoim największym strachem. Nie powiem co to. Ale wspomnienia mam niezbyt dobre, więc perspektywa konieczności wizyty była dla mnie ogromnie stresująca. Okazało się, że jednak strach ma wielkie oczy, a ja jestem rewelacyjną reżyserką w kręceniu sobie czarnych filmów. Ech… także tego.

View this post on Instagram

Dzisiaj @kobiecafotoszkola jako temat przewodni na #instawtorek wybrała #selfcare – zadbanie o siebie. Idealnie zgrało się to z moją dzisiejszą wizytą w gabinecie stomatologicznym. Jak ja się bałam 😳 (oczywiście nie było czego) Półtorej godziny na fotelu dentystycznym. SPA dla zębów czyli fluoryzacja, piaskowanie i tak dalej… Bo dbanie o siebie, to również dbanie o swoje zdrowie. Na koniec dostałam naklejkę…dzielna ze mnie pacjentka🤣😉💪☕️ ____________ #kobiecafotoszkoła #kobiecafotoszkola #zadbaj #osiebie #zadbajosiebie #zabawa #naklejka #dzielnypacjent #dzielnapacjentka #smieszna #naklejka #dentysta #stomatolog #zhumorem #mycoffeeinspiration

A post shared by Agnieszka Mycoffeetime (@aga.mycoffeetime) on

Zaakceptowałam jedną ze swoich słabości. Uważam, że mam totalną dysfunkcję jeżeli chodzi o orientację w terenie. Ja się potrafię zgubić wszędzie. Nawet w centrum handlowym (to uczucie, gdy szukasz samochodu na parkingu podziemnym:/) I tak między nami mówiąc, okropnie się tego wstydziłam. Dorosła baba, a gubi się czasem gorzej niż dziecko. Aż w końcu dotarło do mnie, że ja po prostu taka jestem. Mogę z tym walczyć, albo to zaakceptować i robić wszystko, aby gubić się jak najmniej. Nawet nie wiecie, jaką ulgę przyniosła mi akceptacja. Ot, taka moja uroda. Dobrze, że jest google maps;))))

Ależ się osobiście zrobiło. Cóż poradzić, że taki właśnie był mój listopad. A jak tam u Was? 

22 thoughts on “Najbardziej aromatyczne chwile 11/2019

    1. Listopad zleciał mi nie wiem kiedy. Robiłam dużo roznych rzeczy, załatwiałam duzo różnych spraw. Nie myslałam czego się boję…. po prostu to robiłam. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

  1. Listopad też mi zleciał nie wiem kiedy…. co robiłam wszystko po kolei…..nie myslałam czy sie tego boję, czy coś tam…. po prostu robiłam co musiałam. Chyba jajgorzej myśleć czy to lubię, czy sie tego boję. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

  2. Faktycznie listopad u Ciebie pod hasłem WYZWANIE. Super,ze mimo wszystko pokonałaś strach i mimo niezbyt przyjemnych doznań przekroczyłaś granicę lęku. Trzymam kciuki za postepy w tańcach latynoamerykańskich – jak widac czasami warto otworzyć sie na nowe mozliwości i spróbowac nowych rzeczy. O kurs baristy brzmi ciekawie 🙂
    Mój listopad był nieco zwariowany, praca, dwa plany filmowo reklamowe, próby do spektaklu, wyjazd do Uk i poznanie nowego członka rodziny- siostrezńca o wdzięcznym imieniu Harry 🙂

    pozdrawiam z nad kubka herbaty lipowej 🙂

  3. Gratuluję ukończenia kursu – super :))) Co do kręcenia czarnych scenariuszy, to ja też jestem wielką specjalistką , patrze , patrze z tęsknotą na te fruwające nade mną samoloty i … nic tylko strach 🙂 Może kiedyś…Cudnie czytać takie dobre doniesienia 🙂

  4. Bardzo ciekawy miałaś listopad, u mnie jak na razie ciągle klimaty remontowe. Kurz i utrudnienia i tak jeszcze dwa tygodnie, byle do świat się wyrobili… A co do google maps, to pamiętam czasy, kiedy to po Europie jeździło się z mapą na kolanach. Tzn. mąż kierował, a ja byłam pilotem.

  5. A daj spokój, w centrum handlowym to nie trudno sie zgubić. 😉 Jak bym dobrze policzyła, to nie wiem, czy ze trzy razy w życiu mi sie udało wyjść na tę stronę, na która chciałam. ;p
    Mnie listopad minął w ogóle nie wiem kiedy….

  6. Ja się dentysty nie boję, ale tylko dlatego, że chodze już do jednego, sprawdzonego i jak robi zęby to tak delikatnie, że nie czuć 🙂 Za to miałam tez bardzo nieprzyjemne sytuacje z dentystami 😡

    A kurs tańca to fajna sprawa ♥ wytrwałości życzę zatem i kondycji! ;D

  7. Nie ty jedna potrafisz się zgubisz też mam do tego talent i bardzo mi pomogło zaakceptowanie swoich błędów. Zazdroszczę kursu baristy myślę że taki też by mi się przydał chociażby dla samej siebie. No i spotkania przydałoby mi się wybrać na jakieś blogowe spotkanie ponieważ mam ostatnio wielki wielki kryzys blogowy

    1. Takie blogerskie spotkania naprawdę dają niezłego kopa do działania- zdecydowanie polecam Ci wybrać się zatem na któreś z nich. W przyszłym roku zapewne będzie ich sporo!

Dodaj komentarz