Córka zegarmistrza Kate Morton

To było pierwsze spotkanie z twórczością Kate Morton. Córka zegarmistrza była książką, która szturmem zdobyła blogosferę, często widziałam ją na instagramie. Może odstraszać lekko swoją objętością /544 strony/, może też nie do końca zachwycać misz- maszem gatunkowym – bo to w sumie romans, powieść obyczajowa, trochę historyczna, trochę fantasy a trochę kryminału? Sami przyznajcie – to niezły literacki mix…

O czym to jest?

Dobrze zapowiadający się malarz, wraz z grupką swoich przyjaciół i ukochaną modelką wyjeżdżają na wakacje do malowniczej posiadłości gdzieś w idylliczne rejony Anglii. Podczas jednej z letnich burz, postanawiają wywoływać duchy. Pośród ciemności pada strzał, umiera kobieta, ginie bardzo drogi diament. Nikt nie wie, co tam się naprawdę wydarzyło…

150 lat później młoda archiwistka, Elodie Winslow, podczas swojej rutynowej pracy, trafia na skórzaną, drogo wykończoną skórzaną torbę. W niej znajduje szkice – pejzaże jakiegoś wielkiego domu z dwoma wieżami i oprawiony w srebrną ramkę portret pięknej kobiety. Rozwiązanie zagadki  związanej z tymi rzeczami zdaje się ją bardziej pochłaniać niż przygotowania do zbliżającego się ślubu…

Trochę o konstrukcji książki…

przyznam że choć czytało się ją szybko, to jednak jest…przegadana. I największym jej mankamentem jest ogromna wielowątkowość. Autorce koniec końców udało się powiązać większość napoczętych wątków w logiczną całość, lecz przyznam, że kilka rzeczy spokojnie mogła odpuścić- i bez tego książka byłaby ciekawa…

Moja ocena 7/10

Bo ta książka wciąga, opowiada ciekawą, zgrabnie skonstruowaną historię. Pomijając aspekt wspomniany wcześniej, nie mam jej właściwie nic do zarzucenia. Przystępny język, bez zbędnego patosu. Raczej literatura kobieca, ale bez przesadnej ckliwości czy momentów. Z pewnością umili niejeden letni wieczór, przenosząc nas do Londynu i okolic.

14 thoughts on “Córka zegarmistrza Kate Morton

Dodaj komentarz