Zakręcona na…głowie

Kobiety nawzajem zazdroszczą sobie wielu rzeczy- figury, kariery zawodowej, ubrań… Ja zazdroszczę czegoś, co na mojej głowie nigdy nie trwa dłużej niż godzinę. Cudownych, poskręcanych loków… i dzisiaj o nich słów kilka…

modaitrendy

Historycy dowodzą, że tak naprawdę to mieszkanki starożytnego Egiptu, a nie jak się powszechnie uważa- Kalr Ludwig Nessler, odkryły jak na głowie wyczarować trwałą. Archeolodzy znaleźli bowiem dowody na to, że już około 2000 r. p.n.e. Egipcjanki nawijały pokryte błotem włosy na specjalne patyczki a następnie suszyły je na słońcu. Potem tą modę przejęli Grecy i Rzymianie.

Zresztą, historia pokazuje, że ludzie kochali loki – popatrzcie na barokowe czy renesansowe obrazy- każda szanująca się dama musiała mieć romantycznie spływające na plecach fale lub kunsztownie zaplecioną perukę…z loczkami oczywiście w roli głównej. Wraz z upływem lat zmieniała się tylko forma loków i co oczywiste, sposób ich wykonania. Jednak miłość do uroczych pofalowanych kosmyków okalających twarz trwa dalej.

Ponoć tylko 15% Europejek ma naturalnie kręcone włosy. I to jest coś czego absolutnie zazdroszczę, lecz też po cichu cieszę się, że nie muszę o nie dbać. Bo pielęgnacja takich włosów to nie lada wyzwanie. Tu nie wystarczy wash and go jak to mawiał mój fryzjer. Falowane i kręcone potrzebują odpowiedniego nawilżenia, co w naszym klimacie nie jest proste, zwłaszcza zimą. Poza tym należy dobrać odpowiednie akcesoria do układania i szczotkowania – plastikowe szczotki tu się nie sprawdzą. O wiele lepsze będą drewniane akcesoria albo same palce. Kolejnym grzechem, który leży po stronie fryzjerów jest fakt, że obcinają włosy kręcone w taki sam sposób jak proste. A do nich trzeba innego podejścia…

Z lokami jednak sporo zachodu. I matka natura jednak wiedziała co robiła dając mi proste jak druty włosy. Wystarczy dobre cięcie, olejowanie raz na tydzień i włosy same się układają. A jak będę chciała zaszaleć z lokami, zawsze jest jeszcze peruka z kręconymi włosami. O modzie na peruki i doczepy pisałam już wcześniej (zobacz nowa fryzura na zawołanie!). Nie jest to już fanaberia czy dodatek sceniczny. Peruki to dodatek, na który my, kobiety, w szarej codzienności decydujemy się niezwykle rzadko. Jednak czasem można zaszaleć…nie sądzicie?

16 thoughts on “Zakręcona na…głowie

  1. Moja kuzynka ma piękne, ciemne loki, których dawniej jej bardzo zazdrościłam, ale rzeczywiście pielęgnacyjnie to jest spore wyzwanie, a w dodatku trudno znaleźć fryzjera, który umie takie włosy dobrze obciąć 😉

  2. Raz jedyny dałam się namówić mojej mamie na tzw. trwałą. Byłam wtedy młodą dziewczyną z bardzo dużą ilością włosów na głowie. Po wyjściu od fryzjera myślałam, że zemdleję. Wyglądałam jak napuszony lew. Coś strasznego. Nigdy więcej zakusy na włosy sprężynki się nie pojawiły. Choć skłamałabym, gdybym stwierdziła, że loczki mi się nie podobają. Podobają się i to bardzo, ale u innych pań.

  3. Oj nie masz czego zazdrościć, uwierz mi…
    Jestem posiadaczką lekko kręconych włosów i ogarnięcie ich -nawet po trwałej stylizacji -to nie lada wyzwanie.
    O moich próbach ich okiełznania przed zabiegiem nawet nie wspomnę, ale warto czasami zaszaleć 😉
    Pozdrawiam
    Lili

  4. We wczesnych latach dziecięcych byłem na ustach wszystkich w rodzinie z powodu naturalnie kręconych włosów. Wyglądałem jak cherubinek… Wkurzało mnie tylko to, że wszyscy cięgiem uważali mnie za dziewczynę 😀 W końcu Mama z Tatą mi te loczki obcięli.

  5. A ja lubię swoje włosy ! Teraz to człowiek może mieć to , co sobie zamarzy, bo rynek oferuje nie tylko peruki, ale i doczepy, opaski i inne. Poza tym fryzjerzy potrafią wyczarować rozmaite fryzury. Pozdrawiam 🙂

  6. Wiem, że kręconowłosym trudno jest utrzymywać dzień po dniu takie piękne loki i ile je to kosztuje zachodu, cieszę się więc, że mam w miarę proste, które mogę sobie raz na ruski rok pokręcić 😉

Dodaj komentarz