Ten cholerny Księżyc Algis Budrys

A co by było– zagadnęłam mojego M…- gdyby tak faktycznie dało się zapisać człowieka w formie danych i przechowywać je w specjalnych warunkach, a potem, jak umrze, to go odtwarzać? Czy wtedy to będzie ten sam człowiek czy już nie do końca? Gdzie będzie jego prawdziwa istota, jego wewnętrzne ja? M.. popatrzył na mnie uważniej- Aga, piłaś? Nie, to tylko Ten cholerny księżyc…

W gwoli ścisłości. Jedni upijają się na wesoło, inni na smutno a ja na filozoficznie. To właśnie po lampce wina uruchamiają się we mnie pokłady filozoficznych dywagacji, którymi to absolutnie muszę się podzielić z innymi. Jeżeli tylko ktoś chce mnie posłuchać. W tym przypadku jednak było inaczej- książka Ten cholerny księżyc Algisa Budrysa prowokuje do rozmyślań nad istotą człowieka i tego, ile jest w stanie poświęcić. Dowiedziałam się o niej od Asi Czytasi – to jedna z niewielu recenzentek książkowych, które potrafią mnie zaintrygować historią już od pierwszego zdania. Tak też było w tym przypadku. Dzisiaj moja recenzja.

O czym to jest?

Poznajemy doktora Edwarda Hawksa, który prowadzi specjalistyczne badania w ogromnym, ściśle tajnym laboratorium. Robi to na zlecenie marynarki wojennej. Na Księżycu bowiem zauważono tajemniczy obiekt, do którego można wejść lecz…nikt już stamtąd nie wyszedł żywy. Trwają więc poszukiwania śmiałków, którzy nie boją się śmierci i są jednocześnie tak sprytni, aby rozgryźć dlaczego ten obiekt zabija. I pojawia się Al Baker- twardziel z gatunku tych lekko psychopatycznych, który podejmuje się tego zadania. Jest pewien, że mu się uda…

Jak się czytało?

To klasyczna powieść science fiction. Kiedy czytałam tą książkę przed oczami miałam obrazy przerysowane, przekoloryzowane, jak gdyby na rzeczywistość nałożyć filtry podkręcające kontrast. Bo wszystko, łącznie z postaciami i wzajemnymi relacjami jest…bardzo wyraziste. Historia o księżycu wydaje się tylko pretekstem do zadania wielu pytań, głównie tych egzystencjalnych.

Bo książkę tą można odbierać dwutorowo- z jednej strony to opowieść o niezwykłej odwadze i przekraczaniu własnych granic. O tym, jak to jeden człowiek przy pomocy całego sztabu ludzi jest w stanie przeciwstawić się dziwnemu tworowi na Księżycu. A z drugiej strony, to powieść filozoficzna, zadająca niezwykle ważne pytania. I właściwie tylko od czytelnika zależy, w jaki sposób odbierze tą opowieść.

Czy polecam? 9/10

Tak- książka ogromnie mi się podobała, jednak ja lubię takie nieszablonowe publikacje, gdzie pod płaszczykiem prostej historii kryje się głębsze przesłanie. Nie każdemu taka kombinacja przypadnie do gustu. 

 

 

17 thoughts on “Ten cholerny Księżyc Algis Budrys

  1. W czasach licealnych i studenckich zaczytywałam się w literaturze science fiction. Dziś ten gatunek nie należy do moich ulubionych, więc chyba po tę powieść nie sięgnę.
    Serdecznie pozdrawiam:)

  2. Tobie też się tak szybko czyta ebooki? Hmm intrygujące rozważania. Na studiach pedagogicznych miałabyś z kim pogadać, w Szczecinie, u nas rzadkością jest, że ktoś prowadzi rzetelne zajęcia i wykłady, oczywiście z wyjątkami. Ogólnie zapisuję, może trafi do mnie.

    1. Tak, też zauważyłam, że ebooki jakoś tak szybciej się czyta. W ogóle to ja zakochałam się w czytniku i wolę niż klasyczne książki. (tak, wiem…wielbiciele szeleszczących kartek teraz mnie „zjedzą”;)))

    1. To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, to amerykański pisarz litewskiego pochodzenia. Zmarł w 2008roku. Początkowo podpisywał się pod swoimi dziełami John A. Sentry. Jak coś mi jeszcze wpadnie w ręce tego autora to z pewnością przeczytam, bo to coś innego, ciekawego:)

Dodaj komentarz