Historia pewnego zdjęcia – Muzeum Historii Katowic

Mam wrażenie, że w końcu muzea dostosowują się do zmieniających czasów. Mało kogo już bawi fakt, że pewne rzeczy może sobie pooglądać. Chcemy dotknąć, pobawić się, zobaczyć multimedialną wizualizację czy posłuchać wirtualnego przewodnika. I to wszystko zaserwowało nam Muzeum Historii Katowic – a na końcu zostawiło nam prawdziwą wisienkę na torcie – jaką? czytajcie dalej!

Nowa stała wystawa, pod nazwą Z dziejów historii Katowic, zdecydowanie różni się od innych ekspozycji w tym muzeum. Tu bowiem wszystko można, a nawet trzeba dotknąć, przycisnąć, bawić się, oglądać a nawet rozmawiać. Nasza droga przez poszczególne sale jest równocześnie podróżą w czasie – kiedyś tam, gdzie obecnie jest tętniące życiem miasto, była mała wieś, a jeszcze wcześniej, wielkie połacie lasu. Historyczne zawieruchy i inwestycje gospodarcze już na zawsze zmieniły ten sielsko anielski krajobraz. A każda władza, bez względu na narodowość, odcisnęła swoje piętno.

Na kilku multimedialnych ekspozycjach możemy nauczyć się, jak wypalano niegdyś rudy, sprawdzić czy pamiętamy gdzie były poszczególne kopalnie, zobaczyć jak żyło się w Katowicach, gdzie zamiast samochodów jeździły dorożki a damy w przepięknych kapeluszach spacerowały leniwym krokiem po ówczesnym rynku.

Krocząc dalej, obserwujemy trudne czasy pierwszej i drugiej Wojny Światowej, aby później dowiedzieć się, jak kopalnie napędzały rozwój urbanistyczny miasta. Ciekawe przykłady architektury modernistycznej można spotkać na każdym kroku- a informuje nas o tym wielka podświetlana makieta, wyglądająca trochę jak centrum dowodzenia.

Aż w końcu dochodzimy do czasów współczesnych. I tam, na jednej z ekspozycji, można zobaczyć zdjęcie wykonane przez mojego M… Swego czasu Miasto Katowice ogłosiło konkurs na ciekawe uchwycenie katowickiego krajobrazu w obiektywie. M… był jednym z laureatów, a potem Muzeum Historii Katowic zwróciło się z zapytaniem, czy może wykorzystać owe zdjęcie. Oczywiście odpowiednio opisane i podpisane nazwiskiem autora…

Podeszliśmy do kostek umieszczonych na stojakach. U góry miały coś na kształt soczewki/obiektywu. To właśnie w jednej z nich zostało zamknięte zdjęcie autorstwa M… Byłam bardzo podekscytowana i dumna z M…- lecz gdy zapytałam go, co czuje człowiek którego praca wisi w muzeum, na stałej ekspozycji, który, idąc za Horacym, wystawił sobie swego rodzaju exegi monumentum, M… jedynie się uśmiechnął. Ja już mam, teraz Twoja kolej. Hmmmm….

(jak podpisać zdjęcie zdjęcia? Bo zdjęcie zrobiłam ja, ale na zdjęciu zdjęcie M… ;))))

Powyższe zdjęcie nie oddaje niestety całości. Jeżeli będziecie kiedyś w Katowicach, zerknijcie do Muzeum Historii Katowic. Jestem pewna, że tak samo jak ja będziecie pozytywnie zaskoczeni i…przy okazji dowiecie się wielu fajnych rzeczy o tym regionie.

23 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – Muzeum Historii Katowic

  1. Zerknę, zerknę i to chyba już niebawem ,bo za kilka dni będę w Katowicach i jestem w trakcie planowania pobytu 😀
    Tak więc dziękuję za podpowiedź no i pozdrawiam 😘
    Lili

  2. Oczywiście, bez jakichkolwiek wątpliwości, muzea interaktywne, z multimedialnymi wystawami, wykorzystujące ,najnowsze technologie, podnoszą atrakcyjność zwiedzania. W opisywanym przez Ciebie muzeum nie byłam, ale jeśli trafię do Katowic, z pewnością tam zajrzę. Gratulacje dla M.
    Pozdrawiam:)

  3. Bardzo ciekawy adres – jeśli uda się kiedyś wyrwać do Katowic, to na bank tam zajrzę! Gratulacje dla Męża no i ma rację… Teraz kolej na Twoje! ♥

  4. Gratuluję Twojemu M. takiego wyróżnienia, bo napwdę jest się czym chwalić 🙂 Fajnie, że takie miejsca, jak Muzeum Historii Katowic, stają się coraz bardziej „amerykańskie” pod względem technologii, atrakcji i ogólnego wrażenia. Masz rację mówiąc, że samo patrzenie to już dzisiaj za mało 🙂

    Pozdrawiam gorąco!

  5. Nie wiem czemu, ale nie mogę skomentować ostatniego postu, więc skomentuje tutaj:

    Powiem Ci, że sprzątanie również kojarzyło mi się z biurowcami czy też sklepami.
    Jednak pamiętam jak jedna dziewczyna na grupie zapytała jak może sobie zarobić to ktoś zasugerował, że za wynoszenie śmieci i inne domowe sprawy ma brać od rodziców pieniądze. Oczywiście wszyscy się oburzyli, bo to przecież normalna pomoc rodzinie. Jednak ona stwierdziła, że dla niej nie i ona by się nie dawała tak wykorzystywać, bo ma panią od sprzątania… A dziewczyna miała 15 lat.
    No cóż, z jednej strony mieli pieniądze to czemu nie, ale z drugiej? Rozpieszczona i nie nauczona życia.
    Uważam, że jeśli ktoś rzeczywiście nie daje sobie rady w domu, dużo pracuje albo ma pieniądze to czemu nie. Osobiście wiem, że raczej nie skorzystam z takich usług, bo lubię sprzątać i raczej nie miałabym pieniędzy na takie luksusy 🙂

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz