Czarny ogród Małgorzata Szejnert

Do tej książki miałam dwa podejścia. Pierwsze, 10 lat temu, gdy przeprowadziłam się do serca Górnego Śląska. Nie dałam rady przeczytać jej do końca, pomyślałam wręcz, że jest strasznie nudna. Ostatnio znowu wpadła w moje ręce i…kompletnie przepadłam. Co się zmieniło?

Odpowiedź jest prosta – ja

Dekadę temu przyjechał gorol z pod Krakowa (patrz ja), i tak naprawdę o Śląsku nie wiedział wiele – że kopalnie, że wesołe miasteczko, że zawiła historia…ot, stereotypy. Po 10 latach, niezliczonych rozmowach z rodziną mojego M… i sąsiadami, na ten region patrzę zupełnie inaczej. Zdążyłam też zobaczyć miejsca które zachwycają. I o jednym z takich miejsc właśnie opowiada Małgorzata Szejnert w Czarnym ogrodzie…

Dawno temu, jeszcze przed pierwszą wojną światową, tu na Śląsku były niezliczone połacie lasów. Jednak…przeprowadzone badania wykazały, że ziemia kryje prawdziwe czarne złoto – węgiel, niezbędny w wielu gałęziach gospodarki. Znalazł się inwestor, koncern Giesche i rozpoczęto budowę. Wykarczowano lasy, zbudowano kopalnię, doskonale przemyślane osiedle domków jednorodzinnych z ogródkami dla pracowników i ich rodzin, a także szkołę, ochronkę dla dzieci, dom kultury, aż wreszcie kościół i…kolej Bałkan.

Potrzeba było jeszcze rąk do pracy…

Ale ludzie nie za bardzo chcieli się przenieść ze swoich czterech kątów do nowego osiedla. A przecież mieli tu wszelkie wygodny, łącznie z kanalizacją. Koniec końców, skuszeni lepszą przyszłością dla siebie i swoich dzieci, zasiedlali powoli nowe osiedle. I tu zaczyna się cała historia…

Na szczęście dla mnie to reportaż. Chociaż biorąc pod uwagę opisane w niej wydarzenia, można by na tej podstawie napisać całkiem ciekawą obyczajówkę z historią w tle. W Czarnym ogrodzie poznajemy losy kilku rodzin na przestrzeni lat – od początku XX wieku aż do pierwszych lat XXI Trzy powstania, dwie wojny światowe, zmiany polityczne…region ten był świadkiem ogromnej dziejowej zawieruchy. A obrywało się zawsze najbardziej zwykłym ludziom, którzy chcąc nie chcąc musieli dostosować się do trudnych czasów….

Opowieść kończy się w momencie, gdy na miejscu wybudowanych domków jednorodzinnych zaczyna się budowa wielkiego osiedla wysokich bloków. Z wygodnymi mieszkaniami, z ogrzewaniem, kanalizacją, windą… jednak mało kto z mieszkańców Giszowca wita tą zmianę z radością.

Po skończonej lekturze podjechałam na Giszowiec

zostało tylko kilka starych domków, które objęte są już kuratelą wojewódzkiego konserwatora zabytków, została też jedna willa… i wiele wspomnień. A to wszystko otoczone nowoczesnym osiedlem wysokich bloków. Małgorzata Szejnert wykorzystała ostatni moment aby zapisać te wszystkie wydarzenia widziane oczami mieszkańców. I chwała jej za to.

Czarny ogród to prawdziwa skarbnica wiedzy na temat historii Górnego Śląska i zawiłych losów Ślązaków. Opatrzona wieloma starymi zdjęciami, planami a nawet kosztorysami budowy, pozwala jeszcze głębiej wejść w cały ten zamierzchły świat. Nie czyta się łatwo, poświęciłam jej wiele wieczorów, ale nie żałuję. To była podróż w przeszłość, która pozwoliła mi jeszcze bardziej zrozumieć miejsce w którym mieszkam obecnie….

Książkę tą zgłaszam do wyzwania czytelniczego u miros-de-carti.blogspot.com w kategorii reportaż dotycząca miejsca w którym mieszkasz (16)

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj o jak… odszkodowanie z ac Niestety, wypadki zdarzają się nawet najbardziej doświadczonym i uważnym kierowcom. Procedura odszkodowawcza oraz dochodzenie swoich praw może spędzić sen z powiek niejednemu z nas. Są jednak firmy, które specjalizują się w tej zawiłej materii i swoim doświadczeniem mogą pomóc w uzyskaniu najbardziej optymalnego odszkodowania. Jednym z nich jest codex.org.pl Warto dać sobie pomóc!

31 thoughts on “Czarny ogród Małgorzata Szejnert

  1. Lubię czytać reportaże, więc ten też chętnie przeczytam. Tym bardziej, że jakiś czas temu stwierdziłam, że Śląska … prawie wcale nie znam. Niebawem będę planować podróże po śląskiej ziemi 🙂 Zobaczymy, co z tego wyjdzie 🙂 Pozdrawiam!

  2. Po Twojej opinii, mimo ze sama przyznajesz, że była to dla Ciebie trudna lektura, jestem zaintrygowana, bowiem lubię takie architektoniczno-społeczne smaczki z zacięciem historycznym 🙂

  3. Są książki, do których trzeba dorosnąć lub po prostu zmienić podejście. Im jesteśmy starsi, żyjemy w innych warunkach, tym zmienia się nasze życie, zamiłowania. inaczej patrzymy na świat.

  4. Ciekawie zachęcasz do tej książki, pewnie wartościowa na liście „do przeczytania”.
    Pozdrawiam ze sołnkiem majowym:))

  5. a widzisz to ciekawe, ja mam zazwyczaj tak, że książka która kiedyś mnie zachwyciła, po latach…okazuje się słaba. Dlatego wolę nie wracać do lektur z przeszłości. Tu widzę jest sytuacja odwrotna…:) i super

  6. Przyznam że bardzo interesująca książka 😉 w tamtych regionach kraju to ja nigdy nie byłam a czy będę… to nie wiem… 🙂

  7. Wiesz co, tak mi się skojarzyło, że na aktualnekonkursy.pl jest dużo konkursów literackich. Bardzo często pojawiają się takie, gdzie powieść, czy opowiadanie ma być właśnie oparte o region, przeważnie śląski (ale już dawno tam nie zaglądałam). Może spróbowałabyś swoich sił, bo i dobrze piszesz, i interesujesz się swoim miastem. W każdym razie warto tam zaglądać od czasu do czasu. 🙂

  8. W sumie przyznam, że książka średnio mnie interesuje ale potrafię Cię zrozumieć, bo gdybym dopadła taką o swojej miejscowości albo któreś mi bliskiej na pewno by mnie pochłonęła 🙂

Dodaj komentarz