Historia pewnego zdjęcia – Narwik Norwegia

Dzisiaj wraz ze zdjęciem przenosimy się do Norwegii. Nie ukrywam że za każdym razem, gdy Ania z bloga myinaszepodroze.pl wspomina o wojażach po tym kraju, czytam do ostatniej literki, a oglądając zdjęcia prawie przyklejam się do monitora. Pięknie tam. Przypominam sobie również jak ja tam kiedyś byłam…i przekonałam się na własnej skórze, że nawet najbardziej zachwycające rzeczy mogą się po prostu znudzić…

Kiedy pierwszy raz wyjechaliśmy z promu na czyste i zadbane szwedzkie ulice- przyznam że byłam pod ogromnym wrażeniem. Bardzo wysoka kultura jazdy, uśmiechnięci, przyjaźni ludzie, cudowne widoki. Dopiero później dowiedziałam się, że za złamanie przepisów drogowych stawia się tutaj ogromne mandaty. Przejechaliśmy setki kilometrów i radiowóz spotkaliśmy tylko raz – policjant wyskoczył z krzaków z „suszarką” w dłoni. Zupełnie jak w Polsce. Na szczęście laser nie był wymierzony w nas- jeździliśmy tam bardzo wzorowo.

Ale ja nie o samochodach a o widokach. O ile Szwecja to jeziora i lasy, o tyle Norwegia to góry, poszarpane, zapierające dech w piersiach klify i jeziora niczym szmaragdy, ukryte wśród skał. Jedne pokryte lodową czapą, inne ośnieżone, jeszcze inne szare. Błękit nieba i żywa zieleń stanowiły dla nich tło idealne. Cudownie było zrobić sobie przerwę od podróży, usiąść nad jeziorem, zjeść coś lub napić się dobrej kawy…

Jednak przyznam szczerze, że po trzech tygodniach te widoki nie robiły już na nas tak spektakularnego wrażenia jak na początku. Po pierwszych i każdych kolejnych zachwytach przyszło lekkie zobojętnienie- może zmęczenie też miało w tym swój udział?

Poniższe zdjęcie powstało gdy byliśmy właściwie na półmetku naszej podróży – lekko zniechęceni mgłą która zaskoczyła nas na Nordkapp, ruszaliśmy już „w dół”.  Kiedy jest się w miejscu gdzie słońce właściwie nigdy nie zachodzi- człowiek zupełnie traci poczucie czasu. Ładna zatoka, jakiś ptak… niby nic specjalnego. Przynajmniej wtedy tak mi się wydawało.

Dopiero przeglądając zdjęcia zobaczyłam, jak tam było pięknie. Przypomina mi się rada pewnego przewodnika turystycznego – rób zdjęcia wszędzie- bo dopiero w domu, gdy zaczniesz je przeglądać, zobaczysz jak tam było fajnie…

A z cyklu jednym zdaniem o… dzisiaj w jak… węże do wody Rzecz z gatunku prozaicznych, która znacznie ułatwia życie. Komu? Strażakom- do gaszenia pożarów, rolnikom do nawadniania upraw. Przemysł szeroko pojęty również szczególnie upodobał sobie węże do wody – zakłady mleczarskie, budownictwo, kanalizacja, systemy odwadniające…możliwości jest nieskończenie wiele. Czym kierować się przy wyborze takich materiałów? Przede wszystkim trwałością, wysoką jakością i rozsądną ceną. I takie właśnie oferuje midatech.pl

12 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – Narwik Norwegia

  1. Cudowna fotka, mnie osobiście Norwegia chwyciła za serce- ten surowy klimat, ludzie, taki jakiś spokój, nawet w miastach nikt się specjalnie nie spieszy.

  2. Ostatnio oglądałam na canal+ serial, gdzie akcja toczyła się w scenerii zimowej w Norwegii. Zdjęcia i krajobrazy były tak piękne, że na fabułę wogole nie zwracała uwagi. Fantastyczne widoki. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia Cz. Zapraszam do mojej strony http://www.krystynaczarnecka.pl

  3. Piękne zdjęcie 🙂 Norwegii jeszcze nie zwiedzałam, była w Szwecji i chociaż podobało mi się, to jakoś nie ciągnie mnie w tamte rejony 🙂 zdecydowanie wolę południe Europy 🙂

  4. Święte słowa z tym robieniem zdjęć. Dlatego ja trzaskam ile wlezie. Choć jak zajrzysz do mnie nastepnym razem to będzie własnie o tym jak to zapomniałam robic zdjęcia. Z wrażenia. 😉

  5. Dziękuje pięknie Agnieszko za miłe słowa za wspomnienie o mnie i mojej stronie, to bardzo miłe i bardzo to cieszy i cieszę się że podobają Ci się moje zdjęcia i nasze wojaże 🙂 Narvik to znamy tylko z lotniska i z niego zawsze lecimy na Lofoty. W tym roku mam plan na zwiedzanie Narwiku dokładniej bo to pięknie położone miasto, a wiem to bo z samolotu widoki są obłędne 🙂
    pozdrawiam serdecznie 😉

Dodaj komentarz