Hańba John Maxwell Coetzee

Ach, to czytelnicze wyzwanie rzuca mnie w zupełnie nieznane meandry literatury. Tym razem miałam znaleźć książkę, której okładka jest w kolorze którego nie lubię. Chodziłam więc po bibliotece niczym błędny rycerz i szukałam książki w kolorze…jasnego lekko przybrudzonego seledynu. Niełatwe zadanie – ale znalazłam. I wiecie, gdyby nie ten kolor, nigdy bym po tą książkę nie sięgnęła…

Jakoś nie po drodze mi z prozą Coetzee– nie oszukujmy się, jest ciężka w odbiorze, a czasem i w czytaniu. Ten noblista nie zadaje sobie trudu wytłumaczenia wszystkiego czytelnikowi. Jedni powiedzą, że twórca szanuje inteligencję i wiedzę odbiorcy- tym samym pozostawia całą masę niedomówień. Inni będą marudzić, że bez kilku kluczowych informacji składających się na relacje społeczne panujące w danej historii – książki się po prostu nie zrozumie…

„Hańba” to jedna z takich pozycji, która choć niewielkich rozmiarów, to czyta się długo. Działania głównych bohaterów, gdy przejdą już przez nasze, czytaj czytelnika, wewnętrzne moralne sito, mogą być rozumiane różnie. Przyznam że już od samego początku zastanawiałam się jakim kodeksem moralnym kierował się główny bohater.

A jest to opowieść o ludzkiej ułomności. O tym, jak każdy, kogo los doświadczy traumatycznymi splotami wydarzeń, radzi sobie, gdy wstaje nowy dzień. O tytułowej hańbie, którą nosi każdy z bohaterów– nie mogą jej już zmyć ani zapomnieć. Nie odwrócą wydarzeń które miały miejsce więc…buntują się przeciwko wszystkiemu lub pokornie dostosowują się do nowo panujących reguł.

Rozgadałam się górnolotnie, ale nie napisałam jeszcze o czym to właściwie jest – już nadrabiam. To historia pięćdziesięcioletniego wykładowcy akademickiego z Kapsztadu, który oskarżony o romans ze studentką zostaje usunięty z uniwersytetu. Jego cała naukowa kariera runęła w gruzach, więc jedzie do swojej córki, która mieszka samotnie na farmie i prowadzi hotel dla psów. I więcej nic nie powiem- dzieje się jeszcze sporo.

Jeżeli szukacie książki z wartką akcją- to nie ten typ. Obyczajówki z romansem w tle? Nie idźcie tą drogą. Opowieść ta to swego rodzaju studium natury ludzkiej- pełna refleksji. Wydaje się, że te wszystkie okropne rzeczy którymi los doświadczył bohaterów są tylko pretekstem do dalszych, głębszych rozważań.

To jest książka dla wymagającego czytelnika. Mówię to z pełną odpowiedzialnością;)

Książkę tą zgłaszam do wyzwania czytelniczego u miros-de-carti.blogspot.com w kategorii „książka z okładką w kolorze którego nie lubisz (2)

 

34 thoughts on “Hańba John Maxwell Coetzee

  1. Haha, ciekawe to wyzwanie, skoro nawet kolor okładki ma znaczenie 😀 Może to fajnie, że odkrywasz nieznane dotąd zakamarki biblioteki? 😉 Ale książka wydaje się być bardzo dziwna. Raczej nie czuję się zachęcona po Twoim opisie. Wolę lżejsze lektury 🙂

  2. Chyba jeszcze go nie czytałam ale chyba lubię takie psychologiczne studium ludzkiej psychiki 🙂 Sięgnę, zobaczę czy się w niej odnajdę. Zerknęłam też na wyzwanie czytelnicze które podałaś w linku i raczej większość to nie dla mnie. Bo mimo, że to wyzwanie czyli łamanie przyzwyczajeń i sięganie po coś z poza naszej strefy komfortu to dość często powtarza się tam kryminał i thriller a to nie dla mnie. Ja biorę udział w wyzwaniu z „lubimy czytać”, tym bardziej tam wciąga, bo dopiero 1 dnia danego miesiąca zostaje podane do wiadomości wyzwanie na dany miesiąc 🙂 Polecam. Ciekawe i niezawężające jak na razie do żadnej czytelniczej kategorii. No i ponownie wzięłam udział na fb 52 książki w 2019 🙂 Jestem w trakcie 29/52, więc jak na razie daję radę 🙂
    Pozdrawiam i dzięki za polecenie książki.
    R.

  3. Jakoś nie bardzo przepadam za tego typu książkami, chociaż może poczytam o refleksjach nad życiem. Sama nie wiem haha, jak się natknę na ta książkę to obiecuje przeczytać.

    1. Tak… Twoja dociekliwość przestaje mnie zadziwiać;) /wręcz jak jej nie ma to się dziwię;)))/ Wracając do koloru- brudny lekko wypłowiały seledyn;) A to jednak poduszka. Żywa zieleń jak najbardziej miła dla oka;)

Dodaj komentarz