Zero waste w czystej postaci czyli…

Bohaterką tego wpisu będzie produkt idealnie wpisujący się w ideę „zero waste”. Co więcej- polubią go zarówno mięsożercy jak i weganie, wierzący, ateiści. Z pewnością znają go wielbiciele starych książek wymagających naprawy jak i pasjonaci gier planszowych czy DIY. O czym mowa?

To tektura introligatorska

Eeee…że co? Już tłumaczę. To produkt naturalny i ekologiczny. Są sklepy, takie jak Ramy Kultury, który posiada w swojej ofercie tektury introligatorskie wykonane w 100% z makulatury. O tym, że spełnią nawet najbardziej wyśrubowane standardy, świadczy fakt że zostały przebadane w warunkach laboratoryjnych. Do ich szczególnych cech należą min. bezkwasowość  i spełnianie norm na starzenie się. W kwestii grubości wybór jest spory – od 0,5 mm do 3mm, a rozsądna cena pozwala na zakupowe szaleństwo;)

Dzięki swym właściwościom pozwala na zrobienie estetycznie wyglądającej oprawy książki zabezpieczając ją tym samym przez zniszczeniami i wilgocią. I nie mówię tu tylko o wartościowych „białych krukach”. Wszak do naprawy oddawane są nie tylko unikatowe egzemplarze. O tym jak szybko potrafią niszczyć się książki wiedzą chociażby pracownicy bibliotek…

Ale oprawa książek to tylko jedna z opcji…

Wiem że wśród czytelniczek mojego bloga są wielbicielki DIY. Czytając Wasze wpisy, które niejednokrotnie zachwyciły mnie prostotą wykonania, pomysłowością i trwałością, widziałam jaką trudność potrafi sprawić znalezienie właściwego materiału do obróbki. Bo z reguły, gdy już znajdziemy idealny materiał, to jest on kosmicznie drogi. A tektura introligatorska, prócz tego że jest tania, to jeszcze jest wdzięcznym materiałem do obróbki. Jej ramy wyznacza tylko Wasza wyobraźnia i umiejętności.

A może modelarstwo?

Mam znajomego, który potrafi godzinami ślęczeć nad projektami, potem je wycinać, sklejać i trzymać na półce niczym trofeum. Ja bym nie miała ani cierpliwości ani wyobraźni przestrzennej aby to wszystko poskładać razem. Przy tym można oczywiście kupić plastikowy zestaw części i odpowiednie środki chemiczne aby to poskładać w logiczną całość. Lecz można prościej i…w duchu ekologii. No i nic nie uczy tak bardzo kreatywnego myślenia jak właśnie zabawa w konstruowanie, budowanie, sklejanie… dorosłych to relaksuje a dzieci mają świetną naukę przez zabawę.

Tak jak wcześniej wspomniałam, tektura introligatorska ma więcej zastosowań niż mogłoby się na początku wydawać. Może być świetnym patentem na nudne popołudnie lub ostatnim ratunkiem dla ulubionego wydania naszej książki. A przy tym jest ekologiczna i niedroga. Warto o niej pamiętać!

11 thoughts on “Zero waste w czystej postaci czyli…

  1. Chyba przykładam się do tej tektury, bo choć mieszkam w wieżowcu, w którym jest zsyp, to zawsze wszelkie papiery wyrzucamy do specjalnych pojemników przed budynkiem. To samo z metalem i plastikiem.
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. Super. 100% makulatury. Jestem całym sercem za, u mnie papier jest wykorzystywany do ostatniego centymetra, a potem idzie do pojemnika na papiery. I mam nadzieję, że go dobrze traktują!!!! 😉

  3. Makiety i modele się świetnie z niej robi :D. Mój ukochany czasami zamawia sobie z hurtowni. Fajne przekładki do szuflad można z niej zrobić, choć z płyty piankowej łatwiej ciąć 😛

  4. Nie słyszałam o takiej tekturze. Ja kupuję w księgarni takie kartki do notatek, czy napisanie podania właśnie z makulatury. Są dużo tańsze a swoją rolę też spełniają.

Dodaj komentarz