Historia pewnego zdjęcia- Bociany (Koniec Świata)

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny- wraz z tą porą roku zwykle czułam niesamowity przypływ sił lecz teraz dopadło mnie paskudne przeziębienie. Nic to, między jednym a drugim kichnięciem zapraszam na historię o bocianach z mojego Końca Świata…

Dorastałam na wsi, którą to właśnie pieszczotliwie nazywam czasem Koniec Świata- blisko lasu i malowniczego zakola Wisły. Po ślubie przeprowadziłam się do wielkiej aglomeracji miejskiej i dobrze mi tu. Doceniam wszystkie walory mieszkania w mieście zadomowiłam się. Nie żałuję zmiany miejsca zamieszkania- a wręcz czuję że właśnie miejsce w którym mieszkam obecnie pozwoliło mi rozwinąć skrzydła.

Na moim Końcu Świata jest szlak bocianich gniazd – faktycznie bociany bardzo polubiły tą okolicę- można je spotkać właściwie wszędzie. Wraz z M… wiele lat temu, gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, postanowiliśmy z aparatami podążyć za bocianami. Jeździliśmy więc po całej wiosce zatrzymując się to tu to tam, robiąc zdjęcia i wzbudzając tym samym zainteresowanie mieszkańców….

Bo to, co na stałe wpisuje się w naszą codzienność często przestaje być dla nas wyjątkowe- staje się zwykłym elementem krajobrazu. Za to każde zachowanie odbiegające od społecznie utartych schematów robi się ciekawostką na miarę wiadomości dnia.

Nie muszę więc dodawać, że swoim zachowaniem wzbudzaliśmy niemałą sensację – wiecie, sąsiadki w oknach obserwujące każdy krok, i ta ciekawość w oczach, która prowadzi je aż do bramek i wzajemnych, sąsiedzkich komentarzy. Pytanie „co wy tu właściwie robicie” wisiało w powietrzu za każdym razem gdy napotykałam zaciekawione spojrzenia…

W końcu jedna ze znajomych mojej Mamy nie wytrzymała i wypaliła „Bocianów szukacie? żebyście sobie nie wykrakali, bo wam jeszcze co przyniesie…” Także tego. Jak zapewne się domyślacie, podjęłam kurtuazyjną rozmowę kierując ją na tematy pogodowo- przyrodnicze. Gdy pochwaliłam kwiaty w ogrodzie, sąsiadka mile połechtana zostawiła nas w spokoju.

Uzupełniając- jedyne co sobie „wykrakaliśmy” to całkiem fajne zdjęcia- a poniżej jedno z nich….

(fot. marcinkrysiak.pl)

23 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia- Bociany (Koniec Świata)

  1. W mojej rodzinnej wiosce bociany uwiły sobie gniazdo na wysokim kominie nieczynnej już cegielni. Gdy jeździłam do tej wioski, zawsze szukałam po drodze bocianich gniazd, które były w każdej mijanej wiosce.
    Bociany to piękny zwiastun wiosny.
    Życzę zdrowia.

  2. w mieście łatwiej o dyskrecję i prywatność, bo w małej miejscowości wszystkie nietypowe zachowania wzbudzają wielkie zainteresowanie;)

  3. Ja mieszkam na wsi ostatnio widziałam bociana jakieś dwa lata temu jeszcze tego samego roku byłam w ciąży 😀 super zdjęcie 🙂 Pozdrawiam 🙂

  4. Bociany sa fascynujące. 🙂
    Koło mnie z wiosną pojawia się ich sporo i wystarczy wyjechac kolejką podmiejską kawałek poza miasto i zawsze się zobaczy jakieś kroczące dumnie po łące. 🙂

  5. Piękne zdjęci ♥ Bociany są ” ozdobą ” każdej wsi, kocham te ptaki, są taki dostojne i piękne… Ech te baby…
    Agnieszko, proszę popraw swoje zgłoszenie dodane w konkursie Pixi organizowanym na blogu, G+ nie wchodzi w zakres wyliczonych mediów do udostępnienia, tylko Blog, Instagram i Facebook – inaczej nie będę mogła wziąć pod uwagę Twojego zgłoszenia 🙂
    Miłego wieczorku życzę 🙂

  6. Uchwyciłaś ich piękno 🙂 Ja czasem u siebie na łąkach widze bociany a ostatnio jak jechałam rowerem (na łąkach jest taki chodnik aby ludzie z naszego osiedla mogli przejść do centrum miasta) drogę przebiegła mi sarenka 😉

Dodaj komentarz