365 dni Blanka Lipińska

Są historie, które powinny zostać tylko w głowie. Przelane na papier, pozbawione tej calej lekko magicznej otoczki, postawione w jasnym świetle dnia wyglądają bowiem marnie. I tracą ten pierwotny czar. A jak to jeszcze są marzenia o zabarwieniu mocno erotycznym, to wychodzi….żenada. Sięgnęłam po 365 dni tylko z jednego powodu. I wiecie….tego się niestety nie da odzobaczyć.

Jednym z punktów wyzwania czytelniczego na które wkręciłam się niesamowicie, jest przeczytanie książki, która zbiera złe recenzje. Jeżeli już wpadła mi w oczy ocena „365 dni”, to była ona niezwykle wyważona lub krytyczna. A z drugiej strony- ta książka jest na liście bestsellerów największych księgarni czy to internetowych czy stacjonarnych. Dodatkowo spotkałam ją w kioskach, ba, nawet na promocji w Biedronce. Zaczęłam się zastanawiać o co chodzi – z jednej strony promują ją jako cudowną książkę a z drugiej czytam, że to gniot.

Przekonałam się sama

To jest erotyk. I powiedzmy sobie szczerze – do tego typu literatury nie mam za dużych wymagań. Schematyczność, spłycona fabuła i dialogi a także mnogość scen o zabarwieniu erotycznym. Najpopularniejszą klasyką gatunku jest znane „50 twarzy Greya” – i dla wszystkich którzy na tej historii nie pozostawiają suchej nitki. Są koszmarniejsze książki – chociażby recenzowana już „Kochanka księcia” Myślałam że nie ma nic gorszego. Jednak… w moje ręce wpadło „365 dni”

I tu nie chodzi już nawet o fabułę…

Ot, mafijny boss z Sycylii zakochuje się w Polce która akurat przyjechała na wakacje z narzeczonym i przyjaciółmi na tą piękną wyspę. Porywa ją, zamyka w swojej willi i daje ultimatum- ma rok aby się w nim zakochać. Jeżeli spróbuje uciec, on, mafiozo, zabije całą jej rodzinę. Obsypuje ją prezentami, drogimi ubraniami od najlepszych projektantów, podróżami. Spełnia każde zachcianki, erotyczne też. Co ciekawe, z zaskakującą dokładnością opisane są drogie kosmetyki, ubrania czy pozycje erotyczne, a inne, ważniejsze z fabularnego punktu widzenia elementy zostały zamknięte w kilku zdaniach…

Także tego…

fabuły więc się nie czepiam. Ale jakości już tak. Juz dawno nie czytałam tak koszmarnie napisanej książki. Zwykle mam duży kredyt zaufania do autora, biorąc pod uwagę chociażby fakt, że ktoś to przecież przed wydaniem musiał przeczytać, zrecenzować, dopuścić do druku… Czytając niejednokrotnie miałam ochotę po prostu rzucić tą książką w kąt i nigdy do niej nie wracać. Ona naprawdę jest kiepska.

Nie rozumiem tylko…

jakim cudem taka książka ma taką promocję. Jest tyle dobrej literatury która nigdy nie będzie miała nawet cienia szansy na znalezienie się na liście bestellerów, a taki twór jak „365 dni” wyskakuje z każdego kąta. Kasa naprawdę załatwia wszystko?!

Jeżeli przyjdzie Wam więc do głowy aby sięgnąć po 365 dni Blanki Lipińskiejnie róbcie tego. Zamiast tego idźcie na spacer, zadzwońcie do mamy, przyjaciółki czy infolinii Orange. Bo wszystko będzie bardziej produktywne niż lektura tej książki.

 

Książkę tą zgłaszam do wyzwania czytelniczego u miros-de-carti.blogspot.com w kategorii książka która zbiera złe recenzje (7)

21 thoughts on “365 dni Blanka Lipińska

  1. Haha! W tej kategorii już zgłosiłam inną książkę, choć mnie akurat się podobała 🙂
    I tak sobie myślę, że miałam więcej szczęścia 🙂 Wyzwanie kontynuowane, ale bez takiej traumy czytelniczej 🙂 Pozdrawiam!

  2. Co za zbieg okoliczności, ja właśnie dziś skończyłam czytać książkę o historii miłosnej „Bosa mafii” (w cudzysłowie, bo w końcu się nim nie okazał być) i pewnej Polki. Niestety nie kończy się dobrze, ale czytało się nieźle, choć nie była to literatura wysokich lotów, ot taki odmóżdżacz na sobotnie popołudnie. Tytuł „Zemsta”, autor : K. Michalak.

  3. A ja tyle czasu zastanawiałam się o co chodzi z tą książką! Chyba od 2 miesięcy jest na promocji w Biedronce i wszędzie gdzieś ją widzę. Jakoś bardzo mnie nie zainteresowała, gdzież erotyk i prawie pełnoletnia! Ale jak widzę nic nie straciłam bo książka koszmarna. No dobra… to ja ten… no… zadzwonię do Orange czy coś? Trochę się uśmiałam ?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Najgorzej, jak masz ochotę na dobrą literaturę, a tu bang dziadostwem w głowę. Ale jakoś to tak jest, że dobre teksty nie potrzebują wielu słów i sztucznego napompowania. Tak na przykład lektura książki „Duma i uprzedzenie” sprawiła, że z zachwytu słów mi zabrakło. Życzę nam tylko takich wrażeń! Miłego wieczoru <3

  5. Czytałam tę powieść i jeszcze nie była aż taka zła. Trochę smutne jest to, że nie wiadomo, czy autorka specjalnie tak pisze, czy po prostu nie umie jakoś wykrzesać z tych bohaterów czegoś więcej. Mimo wszystko przeczytałam drugą część, a w czerwcu ponoć ma wyjść trzecia i mam nadzieję, że to już będzie ostatnia, bo trzeba przyznać, że co jak co, ale końcówki powieści i pomysły na cliff hangery to Lipińska ma 😀
    Pozdrawiam

  6. Jak dal mnie to ta książka bliźniaczo przypominała Greya… czytałam ją bo tylko taką zabrałam ze sobą w podroż, że lubię czytać to czytałam 😉

    1. Hmmm jeżeli tytułowa piękna ma permanentny i jest wulgarna i lubuje się w drogich luksusowych markach a bestia jest przystojnym mafiozem który zabija z zimną krwią, to….prawie się zgadza;)

Dodaj komentarz