Trzy maseczki z gazety czyli…

…jak wiele z Was ostatnio potruchtałam do kiosku aby kupić gazetki z maseczkami. Były w Glamour i Zwierciadle. Cena za 3 maseczki, razem z gazetami wyszła koło 15 zł. Czy zrobiłam interes życia? Zaraz Wam o tym opowiem…

Na początek kilka słów o gazetach – kiedyś Zwierciadło było moim ulubionym pisemkiem. Teraz.. czuję jakbym przeglądała gazetkę reklamową, gdzie ktoś z wyraźnym trudem upchnął jakieś fajne teksty. Ja wiem, że reklamy są potrzebne ale…gdy obejmują 1/3 miesięcznika. Dla mnie to przegięcie. A Glamour? Miałam chyba pierwszy raz w życiu- nie oczekiwałam wiele i też niewiele otrzymałam. Ot do przekartkowania i ogarnięcia się w tym, co teraz jest „hot” a co „not”;) Wiem co powiecie, nie ten target wiekowy…tak…macie rację;) Ale miało być o maseczkach…

Na pierwszy rzut idzie…

Sephora maseczka

Sephora, Collection, Coconut Face Mask (Maseczka z tkaniny do twarzy odżywcza i kojąca) cena: około 19,00

Zdziwienie nastąpiło tuż po otworzeniu – pierwszy raz spotkałam się z maseczką w płachcie, która ma na sobie dodatkowy element – folię którą trzeba ściągnąć tuż przed nałożeniem. To całkiem mądre i higieniczne jakby nie patrzeć… Sama maseczka była dobrze wyprofilowana, nie miałam problemu z nałożeniem. W opakowaniu zostało sporo esencji, którą wklepałam ochoczo w szyję i dekolt. Jak działa? Przyjemnie. W zamyśle producenta ma koić, odżywiać i poprawiać koloryt skóry. Moja twarz po niej była miękka, nawilżona i ogólnie w lepszej kondycji. Taki stan utrzymywał się również następnego dnia. Byłam więc zadowolona, ale zachwytu nie poczułam…

Kolejną była słodka owieczka…

Belleza Castillo, Edge Cutimal,

Belleza Castillo, Edge Cutimal, Sheep Aqua Mask (Nawilżająca maska w płachcie) cena ok. 17,00

Maseczka ma uroczy print nawiązujący do owieczki. W efekcie wyglądałam jak clown z podbitymi oczami. Wybaczcie więc brak zdjęcia;) Z tą maseczką od początku miałam problem – materiał był bardzo mocno nasączony, z trudem udało mi się ją rozwarstwić i nałożyć na twarz. W opakowaniu zostało dużo esencji którą wklepałam w dekolt, szyję i na nogi też wystarczyło… Miałam ją pozostawić na twarzy przez 15- 20 min. Po 10 zaczęłam odczuwać pieczenie i lekkie swędzenie. Ściągnęłam więc czym prędzej. Twarz była…zaczerwieniona, ale sprawiała wrażenie miękkiej i nawilżonej. Po godzinie skóra wróciła do normy, a po efektach maseczki nie było śladu. Zdecydowany bubelek, który podrażnia zamiast nawilżać i do tego…nie robi nic!

Nie zrażona, sięgnęłam po trzecią maseczkę….

Neogen Dermalogy Vita Energizing Fiber Mask

Neogen Dermalogy Vita Energizing Fiber Mask cena: około 16,00 

Tak jak w przypadku poprzedniczek – płachta była bardzo mocno nasączona – również tu esencji wystarczyło na szyję i dekolt. Co jeszcze…kiepsko się ją rozkładało, a dziwne nacięcia w masce powodowały lekką komplikację przy nakładaniu. Ale…jestem w stanie to wszystko wybaczyć bo…ta maseczka była świetna. Producent obiecuje oczyszczenie, zwężenie porów, nawilżenie i rozjaśnienie. I ona to właśnie robi – bez podrażnień czy innych fajerwerków w postaci niechcianych krostek czy plamek. Skóra była nawilżona, gładka, odżywiona...aż miło było dotknąć...

Podsumowując…

Nie żałuję zakupu żadnej z nich. Z Sephory była przyzwoita, ale to ta ostatnia skradła moje serducho i będę jej wypatrywać na sklepowych półkach… Miałyście te maseczki?

47 thoughts on “Trzy maseczki z gazety czyli…

  1. Nie miałam ich 🙂 przypomniało mi się jak całkiem niedawno kupiłam jakąś maseczkę w płachcie i tak zakładam ją na twarz oczywiście chciałam to zrobić raz dwa ale nie mogłam za nic w świecie jej przykleić do twarzy. Jak ja się zdziwiłam gdy zobaczyłam tą folię 😀 była przeźroczysta więc jej od razu nie widziałam 😀 Pozdrawiam 🙂

  2. Nie znam żadnej z tych maseczek.
    Nie kupuję gazet specjalnie dla dodatków – jeśli przy okazji coś się trafi to fajnie 🙂
    A maseczki kupuję okazyjnie – będąc gdzieś przy okazji jak mi sie rzucą w oczy – na bieżąco zużywam i uzupełniam zapasy i w moim maseczkowym pudełeczku zawsze coś mam 🙂

  3. Korzystaj, póki widzisz efekty. Ja już się dawno poddałam. Jeśli się dba na co dzień o dobre zmycie, peeling i nawilżenie skóry, to w pewnym wieku żadna maseczka nie da spektakularnego efektu. Moja kosmetyczka od dawna odmawia mi zabiegów pielęgnacyjnych ograniczając się do henny, bo nie chce mnie naciągać na kasę. A moja skóra po bóg wie jakich profesjonalnych środkach i zabiegach wygląda… dokładnie tak, jak przedtem :)))
    To co mogę naprawdę polecić (oprócz wymienionych wyżej), to ćwiczenia mięśni twarzy. One ci dadzą więcej, niż najdroższe kremy i maski. Pozdrawiam

      1. Są całe filmiki, jak to robić. Ja ćwiczę przed wstaniem z łóżka, żeby się dobudzić albo w samochodzie. Latem ktoś może sobie coś pomyśleć na temat mojej poczytalności, ale kto by się tym przejmował? :))
        Zwróć uwagę, jak często nawet bardzo gładkie twarze są postarzone przez zwisające chomiki. Tylko ćwiczeniami możesz temu zapobiec. nawet krem z kawioru za 3200 ci tego nie załatwi. :))

  4. Używałam tylko tej z Sephory i była ok, ale bez wow 🙂
    Za to bardzo przekonałaś mnie do maseczki numer 3 i też bede jej wypatrywać 🙂

  5. Kiedyś uwielbiałam czytać dwutygodnik BRAVO. Nowinki modowe, rady, komiks i plotki z życia gwiazd. Ale potem też już było dużo reklam z tego, co pamiętam, a niektóre plotki były wyssane z palca. Ale o czymś trzeba pisać i czasem kogoś oczernić. Dlatego przestałam czytać…
    Więc raczej nie jest to kwestia wieku, a ich podejścia do czytelnika i do pieniądza…

    Szkoda, że maseczki jak na swoją cenę okazały się bez rewelacji. Druga urocza, ale no tylko tyle… Przynajmniej trzecia nie zawiodła! A jak to mówią do trzech razy sztuka 🙂

  6. Zgadzam się, z w tych gazetach jest więcej reklam, niż tekstów, dlatego ich nie kupuję, jeśli przeglądam to tylko u fryzjera 🙂 takich maseczek w płachcie nie używałam, ale może się skuszę w Sephorze na jakąś na próbę 🙂

  7. Maseczki w płachcie bardzo lubię, to chyba jedyne, które na sobie używam 😉 Ale tych, o których piszesz jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Swoją drogą kiedyś do gazet były dodawane naprawdę fajne dodatki

  8. Nie miałam jeszcze tych maseczek. Przyjaciółka jednak mówiła, o tych ze z Belleza, ze właśnie nic, a nic nie działają. Ważne, że choć jedna się u Ciebie sprawdziła. 🙂 Pozdrawiam cieplutko. 🙂

  9. Witaj ciepło, maseczki uwielbiam ale dobrze, że napisałaś ten tekst bo już chciałabym się skusić na kupno Zwierciadła a Glamour nie kupuję bo jakoś nie mogę tam nic dla siebie znaleźć pozdrawiam ciepło

  10. Agnieszko. Eksperymenty z różnymi maseczkami mam już na dobre za sobą. Kwestię:”nałożyć czy nie nałożyć na twarz” rozstrzyga dziś za mnie…wynik skanowania aplikacją ” Clean Beauty”, która po zrobieniu zdjęcia składowi INCI produktu informuje mnie czy i jakiego rodzaju substancje szkodliwe zostały wykryte w kosmetyku.Jestem zaleczonym pacjentem z atopowym zapaleniem skóry ( AZS). W kosmetykahc podrażnia mnie wiele substancji, najbardziej tzw.PEG-i oraz ( wyjątkowy „syf”) Phenoexyethanol. Długo szukałam sensownego i ekonomicznego rozwiązania tego problemu. Zdarzało mi się nałożyć na skórę podczas np urlopu coś, co w konsekwencji uniemożliwiało mi potem opalanie, korzystanie z basenu czy kąpieli w morzu.Od roku mam z tym spokój, uczulenie wystąpiło od tego czau tylko RAZ, kiedy, nieopatrznie, skorzystałąm z darmowej próbki dość wiodącego producenta, podsuniętej przez nieświadomą tematu AZS koleżankę. W efekcie po zastosowaniu usta mi spierzchły i popękały. Leczenie tej egzemy na ustach zajęło tydzień.A maseczką nie dotknęłam nawet okolic ust!. Znalazłąm jednak niezawodnego, krajowego i niedrogiego producenta kosmetyków pielęgnacyjnych klasy „premium”, bazującego wyłącznie na aktywnych wyciągach botanicznich, emullsji ciekłokrystalicznej, która poprawia wnikanie kosmetyku w głębsze warsty skóry. Kosmetyki ( maseczki, demakijaż, kremy, dezodoranty, pielęgnacja ciała i twarzy ogólnie mówiąc) uzyskały prestiżowy certyfiukat ECO CERT przyznawany kosmetykom najwyższej jakości, które nie zawierają mieszanki syntetycznych substancji i produkowane są w oparciu o receptury przeznaczone dla najwrażliwszej skóry. Firma , która produkuje te niesamowite cuda nazwya się Organic Life. Przedział cenowy: 12.60- 69.pln. To firma działająca w systemie e-commerce.Klienci kupują z ominięciem struktury tradycyjnej, wielopoziomej dystrybucji, wprost w sklepie producenta. Firma płaci cash back za lojalność, oferuje wyższą od staddardowej, drogeryjnej, jakość i świeżość produktu. W efekcie oszczędzam i pieniądze, i czas, bo nie musze drobiazgowo analizowac składów i zastanawiać się, czy coś mnnie uczuli czy nie. Za bardzo szanuję skórę i mój organizm, za bardzo cenię sobie dobre samopoczucie aby testować kosmetyki niewiadomego pochodzenia. Czy kiedykolwiek czytasz informacje zawart e z tyłu opakowania? A zwłaszcza składy INCI? Polecam bo wiele substancji syntetycznych, które są zagęstnikami, zapobiegają jełczeniu produktu, ma właściwości podrażniające, upośledza pracę wątroby, nerek, powoduje plamice skóry, pieczenie, inne sytuacje dyskomfortu. Chętnie podzielę się informacją jak uzyskać na stałe 25% rabatu na każde, nie jednorazowe, podkreślam, każde zakupy w tym sklepie od cen podanych na stronie http://www.organiclife.com.pl Zapraszam jeśli marzy ci się naprawdę zdrowa, porządnie odżywiona, promienna skóra i jeśli masz już dość niespodzianek typu nieoczekiwane pieczenie i reakcja alergiczna po zaaplikowaniu kosmetyku na skórę.Pozdrawiam z Poziomkowego Wzgórza 🙂

Dodaj komentarz