Światła września Carlos Ruiz Zafón

Kolejny weekend z książką. Tym razem coś dla ludzi z wyobraźnią. Nie to, że książka jest pozbawiona fantazji, o nie, powiedziałabym raczej, że jest nią wypełniona po brzegi i jeszcze się wylewa…ot, cały Zafón…

 

Po pierwsze….niebanalny język…

Z tym autorem po raz pierwszy spotkałam się przy okazji „Labiryntu duchów” i kolejnych części tej serii. Tym razem jednak mamy do czynienia z książką kierowaną do nastolatków. Tylko…pokażcie mi książkę dla młodych czytelników, która napisana jest tak wysublimowanym językiem…

” …Światła września nauczyły mnie wspominać ślady Twoich kroków rozmywane przez wody przypływu. Już wtedy wiedziałem że nadchodząca zima zatrze całkowicie miraż owego lata, które spędziliśmy razem w Błękitnej Zatoce. Zdziwiłabyś się widząc, jak niewiele się tutaj od tamtego czasu zmieniło. Wieża latarni morskiej wciąż wznosi się niczym wartownik pośród mgieł, a szosa biegnąca wzdłuż Plaży Anglika jest coraz mniej uczęszczana i powoli zaczyna przypominać wiejską drogę wijącą się donikąd pośród piasków…”

Tak zaczyna się ta historia i piękny język nie opuszcza jej do ostatniej strony.

Po drugie – wielowymiarowa opowieść…

Przyznam szczerze, że gdy skończyłam czytać tą książkę, zaczęłam mamrotać pod nosem…”no cały Zafon, cały Zafon…” Jest to piękna historia z mrocznym obliczem, miłość, szaleństwo i demony oraz  stara legenda o cieniu, smutne dzieciństwo i…nieznajomy zmieniający życie niekoniecznie na dobre. Ta książka to również swego rodzaju alegoria nawiązująca do wydarzeń które wstrząsnęły całym światem – do II Wojny Światowej…

Po trzecie – zwykła historia z mrocznym (happy)endem

Ta książka jest historią o Simone Sauvelle i jej dzieciach. Spotykamy ich kilka lat przed wybuchem II Wojny Światowej. Simone traci męża i jako wdowa nie znajduje pracy w mieście. Wyjeżdża więc do nadmorskiej miejscowości, do posiadłości ekscentrycznego naukowca i producenta zabawek, aby tam objąć posadę ochmistrzyni w rezydencji. Wszystko układa się pomyślnie do momentu, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie pokojówka…

Zaczynają się dziać rzeczy, których umysł już nie obejmuje – do gry wchodzą duchy, upiory i ożywione zabawki które nie znają litości… Tak. Przyznam że jeżeli macie wybujałą wyobraźnię, to obrazy z książki mogą Was przestraszyć. Napisana jest bowiem w taki sposób, że wiele rzeczy można sobie dopowiedzieć, albo…wyobrazić. Zwłaszcza, gdy się człowiek zaczyta, i nawet nie zauważa, że domownicy poszli już spać, jest wszędzie ciemno, a zegar właśnie wybija północ. I nagle gdzieś słychać podejrzane trzaski…

Po czwarte- czy polecam?

Myślę że ta książka nie jest tylko dla nastolatków, sama przy niej również dobrze spędziłam czas. Może nie było to olśnienie, jakieś wielkie WOW, ale czytało się bardzo przyjemnie. Na tyle, że mam w planach sięgnąć po kolejne książki z tego cyklu. O tym, że „Światła Września” są trzecią częścią cyklu Trylogia mgły, dowiedziałam się bowiem jak już przeczytałam tą książkę. Na szczęście można je czytać oddzielnie nic nie tracąc…

37 thoughts on “Światła września Carlos Ruiz Zafón

  1. Przyznam, że fabułka książki ciekawa i nietuzinkowa 🙂 Wyobraźnia potrafi płatać figle, do dziś pamiętam jak bałam się swoich lalek gdy po kryjomu obejrzałam Laleczke CHucky 😛

  2. Pamiętam „Grę anioła”, to był mój pierwszy kontakt z Zafonem. Chętnie sięgnę po kolejną książkę tego autora, choć do nastolatków już nie należę 😉 pozdrawiam serdecznie

  3. Czytałam Cień wiatru (chyba nie pomyliłam), jednak to nie do końca moja bajka. Zbyt twardo stoję na ziemi

  4. Po książki tego autora jeszcze nie sięgnęłam, ale muszę to nadrobić, bo już słyszałam o nim dużo dobrego. Zaciekawiła mnie ta książka. Lubię takie mroczne klimaty
    Pozdrawiam 🙂

  5. na razie tego autora przeczytałam tylko Cień wiatru. W następnej kolejności mam Grę Anioła (chyba tak się nazywa kolejna część serii), ale myślę, że sięgnę po jeszcze inne książki Zafóna.

  6. Bardzo lubię książki tego autora, podobają mi się historie, o którym pisze, trochę niepokojące, trochę tragiczne, pięknie też opisuje Barcelonę 🙂

  7. Ale tamte 2 części czytałaś?
    Z twojego opisu to idealna książka dla mojej Oliwii, która lubi takie klimaty a wysławia się tak, że powinna była urodzić się w epoce Romantyzmu… Zapisuję tytuł.

  8. Bardzo lubię Zafona… ale zimą, kiedy i tak kiepski dostęp do słońca daje w kość mojemu nastrojowi czytam odmóżdżacze. Do Zafona wrócę w lato, bo Światła września czekają w kupce „do przeczytania”;)

  9. Uwielbiam Zafona i przeczytałam, nawet kilkakrotnie ( bo po jakimś czasie się zapomina) wszystkie jego książki. Nie mam ulubionej, po prostu wszystkie bez wyjątku są niesamowite.
    Pozdrowionka:)

  10. Cos dzisiaj walcze z komentarzami. Ostatni zawisl w powietrzu i nie wiem, czy poszedl, ale nie bede sie powtarzac ?

  11. Fajna recenzja 🙂 bardzo mnie zachęciłaś do przeczytania tej książki a że lubię jego twórczość to tym bardziej po nią sięgnę 😉

Dodaj komentarz