Living Coral w kosmetykach czyli…

…czas poszukać kosmetyków w najmodniejszym w tym roku odcieniu! Dwa lata temu królowała soczysta zieleń, rok temu mój ulubiony fiolet. A w tym? Koral z pogranicza czerwieni, pomarańczy i różu. Ten odcień jest wprost stworzony, aby zainspirować się nim przy (nie)codziennym makijażu…

Umówmy się od razu – zarówno w stylizacji jak i makijażu nie lubię formy „total” czyli wszystkiego w jednym odcieniu czy wybranym kolorze. Nie wyobrażam sobie chodzić ubrana w czerń lub koral od stóp do głów, nie za bardzo widzę się również w tym samym kolorze ust, oprawy oczu i dajmy na to kolorze włosów. W makijażu w ogóle pozostaję wierna akcentom…czyli jedna cześć mocno podkreślona a reszta jest dla niej ładnym tłem….

Tak sobie myślę, że odcień living koral to całkiem przyjemna propozycja i jestem pewna, że większość z Was ma w swojej kosmetyczce chociaż jeden kosmetyk tego koloru. Ja mam tylko lakier do paznokci, więc planuję uzupełnić moją kosmetyczkę o inne akcenty w tym kolorze…

akcent nr 1 – szminka/pomadka

Przede wszystkim stawiam na maty. Wiem że teraz na topie są z metalicznym połyskiem, lecz u mnie wciąż królują te z matowym wykończeniem i zapewne szybko się to nie zmieni. Zakochana bardziej w ciemniejszych odcieniach czerwieni z lekką nieśmiałością spoglądam na koralowe. Ale…w sumie…dlaczego nie?

 

I jeszcze odwieczny problem – pomadka w płynie, sztyfcie a może…w kredce?

Wszystko to chyba kwestia przyzwyczajenia. Bardzo lubię pomadki w sztyfcie – klasyczne – przekonałam się już do tych w płynie. Moja nieufność polegała na błędnym założeniu, że jak coś jest w płynie to nie zastygnie…(tak, wiem;) Co do kredek- wciąż podchodzę z dystansem….

akcent nr 2 – paznokcie

Kolor koralowy (spróbujcie to powiedzieć na głos i szybko…kto połamał język?;) to odcień stworzony na nasze pazurki. Przyznam że lubię eksperymentować z kolorami ale jeżeli mam postawić na szyk i elegancję – stawiam na odcienie czerwieni. Energetyzująca mieszanka jaką jest pomarańcza, czerwień i róż z pewnością doda pewności siebie i…będzie sygnałem, że wiesz co jest na topie…

Akcent nr 3 – oczy…

Tutaj zalecałabym jednak ostrożność. O ile lakier i szminka są w miarę uniwersalne o tyle cienie w kolorze living coral mogą nie pasować każdemu..

Akcent nr 4 – róż

Tu podobnie jak z cieniami. Nie każdy dobrze czuje się w takim odcieniu różu. Idąc za radami stylistów, odcień pomarańczowy czy morelowy najbardziej pasuje do opalonej skóry- więc z tym akcentem musimy chyba poczekać do lata…

Jak Wam się podoba kolor roku 2019? Myślę że ma w sobie dużo dobrej energii a dzięki niemu w szafach zrobi się kolorowo. Przedstawiłam Wam tylko namiastkę inspiracji, jakie możecie znaleźć w Internecie. Jeżeli szukacie kolorówki, zerknijcie również tutaj. Lecz tak naprawdę, to czy coś jest modne zweryfikują nie wielkie domy mody ale…ulica. Dlatego też wypatrujcie koloru koralowego nie tylko na koralach królewny Karoliny (kto połamał język?;)))

26 thoughts on “Living Coral w kosmetykach czyli…

  1. Ja też nie wyobrażam sobie wszystkiego w jednym kolorze.
    Kiedyś np. połączenie pomarańczowego, łososiowego i różu było szczytem bezguścia. Dzisiaj jest na porządku dziennym, co mnie cieszy, bo uwielbiam taki zestaw.

  2. Koral jest przyjemny, ale nie każdemu pasuje. Jak dla mnie jest za mdły. Jestem blondynką i w koralowych rzeczach zlałabym się w jedno 🙂

Dodaj komentarz