Kawa od Dyktatora…

Zaczęło się od profilu na instagramie- tak trafiłam na krakowską palarnię kawy Dictator Coffee. Po wymianie kilku zdań, zdecydowałam się na zakup trzech rodzajów kawy -Brainwash, The Regime i Propaganda. Z ciekawości, dla wypróbowania i…aby potem móc Wam o tym opowiedzieć…

Od razu mówię, że do kawowych kipperów, o których pisałam wcześniej jest mi daleko. Każdy z nas ma swoje indywidualne upodobania smakowe i nimi zazwyczaj się kieruje. Przyznam, że na co dzień piję cappuccino. Czasem w ekstremalnych sytuacjach ratuję się espresso. Kiedy więc poprosiłam w rozmowie z Dyktatorem (jak to brzmi!;) o doradzenie, która kawa będzie najlepsza, otrzymałam fachową poradę. Zamówiłam więc Propagandę, Brainwash i The Regime. 

Propaganda

Jest średnio palona, o wyrazistym smaku i…bardzo wyczuwalnej goryczce. Wypita solo (ach, ta pianka!), była jak dla mnie za intensywna w smaku. Harmonię zaburzał mi lekko kwaśnawy i gorzki posmak. W cappuccino była jednak całkiem przyzwoita.

Branwash

Ekipa z Dyktatora radziła mi ją właśnie do cappuccino czy latte. Jednak w tej formie nie przypadła mi do gustu. Jej charakterystyczne posmaki gdzieś mi uciekały. Natomiast jest to jedna z niewielu kaw, które piję solo z przyjemnością. Ta kawa nie narzuca z góry określonego smaku, nie przytłacza posmakami i aromatami. W tym wydaniu jest przyjemna, choć nie mdła.

The Regime

Moja ulubiona. Opłacało się zaryzykować i kupić właściwie w ciemno chociażby właśnie dla tej kawy. I już Wam opowiadam dlaczego – jak zwykle, zrobiłam sobie o poranku cappuccino, jeszcze sennym wzrokiem ogarniając świat zrobiłam pierwszy łyk… czekolada?! gorzka czekolada?!  Ta kawa, ma wyczuwalne subtelne nuty czekoladowe które idealnie komponują się z porannym cappuccino. Solo już nie robi na mnie takiego wrażenia, ten czekoladowy aromat jest niejako przykryty przez goryczkę. Jednak w cappuccino jest cudowne!

Tak… przygodę z kawą od dictator.coffee uważam za baaaardzo udaną. Mimo że nie każda przypadła mi do gustu, to odkryłam swojego kawowego faworyta. Aha i jeszcze jedno – na zakup dostałam 20% rabatu na całe zamówienie ważny do końca lutego (wpiszcie tylko riseandgrind) – Dyktator stwierdził że mogę się podzielić tym ze znajomymi, więc z tym większą radością dzielę się z Wami;)

27 thoughts on “Kawa od Dyktatora…

  1. Nie znam, ale zawsze staram się kupować takie po środku, jak najmocniejsze, ale jednocześnie jak najmniej kwaśne 😛 I rzeczywiście nie każda gra z mlekiem 😛 A tylko roślinnego używam, głównie do porannej i popołudniowej, rano lubię prostotę i moc, po południu słodką i łagodną 😛 W ciągu dnia ostatnio stawiam na czarną, ani mocna, ani przesadnie kwaśna 😛 Ale ponieważ ciągle mieszam, w tym też ekspres klasyczny na ziarna i kapsułkowy, że ciągle jednoznacznych faworytów nie wyłoniłam 😛

  2. Muszę podsunąć pomysł mężowi – kawoszowi.
    My od pewnego czasu kupujemy w Single Origin i jesteśmy zadowoleni – duży wybór gwarantuje, że każdy znajdzie coś dla siebie.
    Pozdrawiam serdecznie 😃

  3. Ja nie mogę pić kawy przez problemy z sercem. Czasami sobie pozwolę, naprawdę okazjonalnie na jakimś wyjściu. Szkoda, bo lubię smak kawy, ale niestety nie jest dla mnie. Ale jeśli mogłabym ja normalnie pić, zdecydowałabym się na tę ostatnią, bo lubię czekoladowe nuty w kawie 🙂

  4. Po tym poście czytając go łatwo zauważyć Twoje kawowe zamiłowanie- puiszesz o niej z takim literackim aromatem, że normalnie czuję tę kawę swoimi zmysłami- dzięki za polecenie nieznanej mi dotąd kawowej marki 🙂

    Cieplutko pozdrawiam

Dodaj komentarz