B jak bubel (#2) czyli…

…dzisiejszy kosmetyczny wtorek będzie stoi pod znakiem bubli- czyli takich kosmetyków, które mnie mimo spektakularnych i bardzo przekonywujących opisów producenta, okazały się porażką…

Bubel nr 1 

Dove, Anti-Stress Micellar Water Shower Gel (Żel micelarny pod prysznic)

Co mnie podkusiło żeby nabyć ten żel? Pamiętam. Poszłam po ulubione pisemko a wyszłam dodatkowo z żelem pod prysznic. Dove to silna marka, kojarząca się raczej dobrze, więc co poszło nie tak?! zacznijmy od…

producent obiecuje…

Dove, Anti-Stress z ultra łagodną formułą opartą na działaniu miceli pomaga oczyścić Twoją skórę z codziennych zanieczyszczeń…

a mnie…

zirytował już od pierwszego użycia. Ten żel miał zapach kojarzący się ze starymi perfumami „być może…”, był na tyle agresywny i drażniący, że skutecznie zniechęcił mnie do jego używania. Poza koszmarnym zapachem jego działanie też pozostawiam pod znakiem zapytania – gdy po użyciu poczułam swędzenie, odpuściłam.

Na obronę tego bubelka mam tylko to, że dodatki do gazet mogą być przechowywane w różnych warunkach /o czym oczywiście wcześniej nie pomyślałam/ i to podrażnienie mogło się wywiązać właśnie z tego. Natomiast co do zapachu…sprawdziłam w sklepie. Zapach ten sam! (cena z gazetą koło 12,00)

Bubel nr 2…

Belleza Castillo, Edge Cutimal, Sheep Aqua Mask (Nawilżająca maska w płachcie)

Pisałam o niej przy okazji zbiorowej recenzji maseczek w płachcie. Aby się nie powtarzać, powiem tylko że- mimo iż producent obiecuje świetne nawilżenie i ogólną poprawę kondycji skóry – mnie lekko podrażniło, do tego kiepsko nakładało się na twarz. O efektach też mogłam jedynie pomarzyć…

Bubel nr 3

Ziaja, Antyoksydacja, Krem na dzień ochronno-łagodzący SPF 10

Lubię kosmetyki z Ziaji. Kiedy skończył się mój krem nawilżający, pomyślałam że zamiast wymyślać coś nowego, wrócę do sprawdzonej Ziaji. Pani w salonie, słuchając czego potrzebuję od kremu, poleciła mi krem z serii Antyoksydacja. I…to nie był dobry wybór bo…

producent obiecuje…

Krem acai działa… przywraca cerze zdrowy, promienny wygląd, dba o nawilżenie, elastyczność i gładkość skóry, chroni przed czynnikami zewnętrznymi , łagodzi podrażnienia przynosząc ulgę zaczerwienionej skórze

a mnie…

koncertowo zapchał. Żeby tego było mało, prócz małych krostek na twarzy doszło jeszcze nadmierne „świecenie się” w strefie „T”. Owszem, zazwyczaj muszę przypudrować nos po 4-5 godzinach od zrobienia makijażu, ale nie po godzinie! Próbowałam z podkładem mineralnym i płynnym – nie miało to znaczenia. Świeciłam się jak…żarówka;)
Jednego nie można mu odmówić – poziom nawilżenia był OK.

Bubel nr 4

Bielenda, Make-Up Academie, Lumiere Base, Baza pod makijaż z efektem rozświetlenia

Prawdziwa perełeczka. Tak pięknie wyglądającego bubelka jeszcze nie miałam. Skusiłam się na promocji w rossmanie 2+2 na kosmetyki (tak, wiem, kiedy to było!) Miałam trochę czasu aby ją poużywać. I tak…

producent obiecuje…

Żelowo-perłowa rozświetlająca baza pod makijaż to idealny sposób na dodanie blasku i wizualne odświeżenie cery, przy jednoczesnej poprawie jej nawilżenia Baza jest bardzo lekka, nie klei się, szybko się wchłania.Błyszczące pigmenty rozświetlające tworzą na skórze subtelną mgiełkę, która daje dyskretny i naturalny efekt wypoczętej, rozjaśnionej i rozświetlonej skóry, a twarz odzyskuje piękny wygląd.

a u mnie…

było jedno wielkie rozczarowanie. Bo jeżeli kupuję bazę pod makijaż z efektem rozświetlenia to przede wszystkim oczekuję dobrej bazy, która przy okazji rozświetla cerę. A tu jakby w drugą stronę- po użyciu jest efekt rozświetlenia, ale…bazą pod makijaż to ona jest marną. Próbowałam na wiele sposobów – z podkładem mineralnym i płynnym. Nie odczułam, aby żywotność makijażu była jakaś dłuższa. Za to się świeciłam. Za bardzo.

Kiedyś przeczytałam, że nie ma sensu pisać o kosmetykach które się nie sprawdziły. Każda z nas ma inną cerę i inne predyspozycje, a to, co nie sprawdza się u mnie, może sprawdzić się u Ciebie. Owszem. Jestem jednak zdania, że o bubelkach trzeba mówić. Chociażby po to, aby przy użyciu włączyła się lampka ostrzegawcza…

37 thoughts on “B jak bubel (#2) czyli…

  1. A właśnie chciałam kupić ten dove .. Dobrze ze przeczytałam ten wpis, także nie lubię mocnych zapachów 😘😘

  2. Tę maseczkę widziałam ostatnio w Biedronce (były też inne wersje), ale czytałam Twój niedawny wpis na jej temat i ją odłożyłam. Chciałam wypróbować inne wersje, ale długaśny skład mnie zniechęcił.
    Pozdrawiam! 🙂

  3. Na szczęście nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale u mnie produkty z Ziai w ogóle się nie sprawdzają, więc omijam tę markę szerokim łukiem 😉

  4. Nie lubie Ziaji i nie lubie Bielendy. Zreszta, kiedy wyjezdzalam z Polski, te firmy dopiero wchodzily na rynek, no moze Ziaja byla troche dluzej, ale ja kupowalam tylko Soraya i AA. Zreszta, te kilkanascie lat temu nie bylo takiego wyboru jak teraz. Z polskich kosmetykow mam jedynie maseczki Eveline, ktore moge sobie kupic w polskim sklepie w przystepnej cenie.
    Ja bardzo lubie wyprobowywac rozne kosmetyki, moze efektow nie da sie zauwazyc na podstawie probki ale od razu wiadomo czy nam cos nie odpowiada, np. zapach, konsystencja utp.

  5. Ja lubię żele pod prysznic marki DOVE, szczególnie ten pistacjowy i w sumie kupuję tylko ten. 😀
    Żelu micelarnego nie stosowałam, jak i pozostałych kosmetyków i trudno mi się wypowiedzieć, ale dobrze, że opisujesz produkty, które okazały się mało skuteczne. 🙂

  6. Hahaha, tak Cię rozświetliło, że aż się świeciłaś? 😀 😀 😀
    I zamiast odstresować, żel Cię zirytował? 😀 😀 😀
    Ale masz przypadki kosmetyczne, boki zrywać. 😀 😀 😀

  7. Fajnie, że piszesz również o tym, co okazało się nie być dobre. Ja na szczęście przerzuciłam się od jakiegoś czasu na naturalną pielęgnację, więc przynajmniej sprawa podrażnień czy zapychania mniej u mnie występuje 🙂

  8. Kiedyś używałam kosmetyków marki Dove i byłam z niej zadowolona. Natomiast, bardzo żałuję, że zawiodła Cię Ziaja, bo ja ją uwielbiam. 😊

  9. Ojej aż się dziwić nie chce że ten zapach Dove taki jest do bani:( mam nadzieje że to tylko ten zapach a reszta jest bez zmian 😉 bo bardzo lubię te żele

  10. Miałąm tę maseczkę, ale nie zapamiętałam szczególnie jej działania. Widocznie u mnie nie zrobiła nic szczególnego ani w jedną, ani w drugą stronę 🙂

  11. Nie znam żadnego z tych produktów, jak widzę na szczęście, bo również jestem posiadaczką cery mieszanej w stronę tłustej, świecenia nie potrzebuję, ale kosmetyków subtelnie rozświetlających – tak 🙂 Tę bazę gdzieś w zapasach mam, z jakiegoś pudełka chyba, no i liczyłam na efekt ” blur ” po jej użyciu, dlatego jeszcze nikomu ni oddałam, a tu mówisz ” poświata ” … 😀 Chyba jednak powędruje w świat 🙂

  12. Również uważam, że o bublach należy głośno mówić, choćby własnie po to aby inni mogli się dwa razy zastanowić zanim powtórzą nasz błąd stosując mogący podrażnić żel, szampon czy krem. Zapamiętam sobie zwłaszcza tę maskę, ponieważ opakowanie wpada w oko i samo to może spowodować, że wpadnie do koszyka. A tak będę unikać 🙂

  13. Po ten krem z pewnością nie sięgnę, moja cera jest podatna na zapychanie, podziękuje ;p hmm a zapachu tego żelu z dove jestem ciekawa, aż sprawdzę czy mój nos też będzie drażnił ;D Buziaki <3

  14. Z tym żelem Dove może podkusiły Cię same ochy i achy na blogach, kiedy była ich promocja. Wszyscy polecali 😀 Sama ich nie miałam, ale klasyczne żele Dove lubię.

  15. Z Bazami Bielendy to dziwna sprawa. Jedna wersja jest moją ulubioną i sprawdzała się nawet na klientkach (lepiej niż takie z wyższej półki). Kupiłam kolejną z ostatniej serii i okazała się totalnym nieporozumieniem, w dodatku zapycha.

  16. Też miałam ten żel z gazety – zawsze miałam wrażenie, że pachnę proszkiem do prania i jak na złość ten zapach się utrzymywał na skórze…

Dodaj komentarz