Najbardziej aromatyczne chwile 12/2018

Nowy Rok wszedł w moje życie z przytupem i prędkością światła. O postanowieniach noworocznych już pisałam. Aby jednak zamknąć stary rok, wrócę jeszcze wspomnieniami do grudnia – wszak nie może zabraknąć najbardziej aromatycznych chwil…a działo się dużo dobrego…

Chwila nr 1

Przekroczyłam swoją strefę komfortu- to zawsze uskrzydla i daje niezłego kopa do działania. I potem zazwyczaj człowiek zaczyna się pukać w głowę pytając sam siebie – ale o co Ci chodziło? Co było takie straszne? Tym razem było to…prowadzenie samochodu mojego M. M… jeździ dłuższym i większym autem niż ja, przez długi czas wzbraniałam się, wynajdując tysiące wymówek- które teraz oczywiście wydają mi się kuriozalne i głupie. Ale pozwalały mi na pozostanie w swojej strefie komfortu. Aż w końcu życie mnie zmusiło i…do teraz nie wierzę, że tak łatwo mi się je prowadzi i parkuje. Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Nie pytajcie….;)

Chwila nr 2

Coroczne spotkanie z Przyjaciółką w Krakowie – kiedyś widywałyśmy się co zjazd na studiach – teraz – raz w roku. Pochłonięte prozą życia, kontaktujemy się ze sobą sporadycznie ale ten jeden dzień między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem rezerwujemy na spotkanie. I wtedy totalnie nie możemy się nagadać.

P… jeszcze raz dziękuję za wspaniałe pogaduchy! 

Chwila nr 3

Święta w rytmie slow – dzięki Agnieszce z bloga slowlifestudio.pl dołączyłam do ciekawej akcji – i również dzięki temu te moje Święta Bożego Narodzenia były faktycznie slow. Bez pośpiechu, bez nerwów i niepotrzebnej bieganiny. Za to pełne spokojnych rozmów, leniwych poranków i zajadania bez wyrzutów sumienia. Cieszę się również, że udało mi się zorganizować rozdanie i paczki z piernikami poleciały w świat. A że w przyrodzie musi być równowaga – wygrałam również rozdanie u Beatrycze z bloga człowieczekdemoleczka.blogspot.com. Uwielbiam Jej podejście do otaczającego świata i podziwiam talent artystyczny, który wciąż rozwija. Zobaczcie zresztą sami, jakie fajne rzeczy wygrałam:D

Taki był mój grudzień, można powiedzieć, że w rytmie slow… a jak tam u Was?

94 thoughts on “Najbardziej aromatyczne chwile 12/2018

  1. Piękne chwile. Zrobiłam prawo jazdy w zeszłym roku i panicznie boję się siadać za kółkiem. Nie lubię aut, kurs to była prawdziwa katorga. Więc przesiadanie się z auta do auta to kosmos.
    Co do świąt to u mnie w domu zawsze są slow. Choć zdecydowałam się na umycie okien to przypłaciłam to anginą i to był mój ostatni raz. Nigdy nie ma spiny i pośpiechu. Po prostu jak czegoś nie zrobię to trudno, świat się nie zawali.
    Pozdrawiam w nowym roku!

    1. A wiesz, po tym jak przesiadłam się na inne auto, taka perspektywa zmiany już mnie tak nie stresuje…wszystko siedzi w głowie. Co do anginy – współczuję! Te okna potrafią wykończyć każdego;)

  2. Po prostu cudne chwile! Czasami człowiek ma nieuzasadnione obawy przed czymś, czego nie zna. Wiele razy tego sama doświadczyłam. Taka wpisana w kalendarz tradycja spotkań z bliskimi osobami to świetny pomysł.
    U mnie święta też bez spiny.
    Serdeczności przesyłam:)

  3. Kochana wiesz, że tylko 7% naszych obaw i lęków sprawdza się, jeżeli chodzi o sytuacje nam nieznane? 🙂 U Ciebie jest to świetny przykład 🙂 Cudowne chwile <3 Takie pogaduchy również sobie bardzo cenię, bo niestety nie ze wszystkimi jest możliwość regularnie widzieć się w ciągu roku. Wszystkiego co najpiękniejsze w 2019 kochana! <3 Aromatycznego Roku 🙂

  4. W moim grudniu nie było ani chwili na jakąkolwiek krztynę jakiegokolwiek slow. Najpierw intensywna nauka do 22 grudnia, a potem świąteczny zawrót głowy i wszystko z nim związane.
    Pozdrawiam 😉

  5. Nasz grudzień był szalony, szczególnie ze względu na dłuższy świąteczny wyjazd do rodziny z naszą 4-tygodniową Gwiazdą 🙂 I chociaż ja zdecydowanie wolę większe samochody to przy pakowaniu już miałam wątpliwości, czy nie powinniśmy ciężarówki wypożyczyć 😀

    1. Taaaaaaaaaaaaaak….skąd ja to znam. Mleko/jedzenie/pieluchy/łóżeczko/wózek/wanienka/leki/termometr/ubranka/ubranka na zmianę/zabawki/etc…etc… przerabiałam dwa razy. I nawet nie wiesz jak się cieszę, że moje Baby są już większe- nie musimy wozić tyle klamorów:D

  6. moja koleżanka zaczęła jeździć po latach od zrobienia prawa jazdy i właśnie dużym, ciężkim samochodem. Dal własnego bezpieczeństwa:))

  7. A u mnie na świętach było trochę nerwów, chociaż swoją drogą atmosfera w rodzinie nieco się oczyściła. Myślę, że następne święta będą już wyglądać dużo lepiej.

  8. Takie zwolnienie rytmu czasami bardzo sie przydaje 🙂 Tym bardziej w tym zabieganym okresie świątecznym 🙂
    A duze auta prowadzi się świetnie! Pamiętam jak dostałam służbową furę i przesiadałam sie z mojego wtedy Forda Ka do SUV – to dopiero była jazda 😀

  9. Też byłam w szoku jak z L przesiadłam się do samochodu combi. Nie wierzyłam że jest aż taka różnica w szerokości samochodu… ale się przyzwyczaiłam. Wychodzenie ze swojej strefy komfortu daje chyba największą satysfakcję. Ja mam z tym problem.. dużo rzeczy mnie przerasta, ale wciąż walczę. Moje święta chyba nie były slow. Umyłam okna, a tego nienawidzę i trochę posortowałam życie. Same dni świateczne spędziłam w rozjazdach do rodziny lub przez tv. Ale to były moje święta, wymarzone i takie znajome. A to chyba najważniejsze, prawda ? 🙂

  10. Ja również kiedyś balam się większych aut niż moje. A również przekoałm się, że jazda nimi jest o wiele łatwiejsza i bezpieczniejsza 🙂 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :*

      1. Czasami to co zajmuje dużo czasu, jeśli postanowimy wyjść ze strefy komfortu, sprawia podwójną frajdę 🙂 Polubiłam nawet samochód męża choć parkowanie wersją kombi w mieście proste nie jest…Tyle, że to dotyczy poprzedniego samochodu.Zaprzyjaźniłam się z nim na dobre i zaczęłam nim jeżdzić.Ale nowym, dużym , służbowym autem męża, wciąż nie mam odwagi.Ale obiecuję sobie, że wiosną się odważę, dam znać jak mi poszło, oczywiście:)
        Pozdrawiam z bloga kobiety dojrzałej Poziomkowe Wzgórze

  11. Święta w rytmie slow brzmią bardzo kusząco. 😉 Cieszę się, że miałaś tak udany grudzień – niech styczeń będzie równie udany! 😉 Wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe, ale zawsze przynosi satysfakcję. 😉

  12. To bardzo fajnie, że znajdujecie dla siebie czas z przyjaciółką i macie zawsze możliwość spotkania się w takim wyjątkowym i przyjemnym czasie:). Ja też planuję takie spotkania z przyjemnością:).

  13. Miałam podobną historię z samochodem 🙂 Po zdaniu prawka cały czas jeździłam matizem, malutki, zwrotny podobny do pandy 🙂 W końcu przyszła pora przesiąść się do większego samochodu- alfy romeo. Bałam się, marudziłam, że nie wygodne, że to że tamto a teraz nie wyobrażam sobie jeździć innym autem 🙂 Chodź pewnie gdybym znów musiała się przesiąść, po setkach wymówek i tak bym to zrobiła 🙂 Wiem jak to jest „nie nagadać się” ja ze swoją przyjaciółką widuję się raz w tygodniu a i tak nam mało 🙂 gratuluję wygranej! urocze skarpetki 🙂 jak również dziękuję za paczuszkę, teraz jestem chora ale jeszcze nacieszę się kosmetykami! 🙂 jednak pierniczki wszystkie wpałaszowałam :3
    Pozdrawiam ciepło ♡

  14. Zazwyczaj wszelkie ograniczenia tkwią tylko w naszej głowie, dobrze się czasem przełamać 🙂
    Pomyślności w nowym roku Agnieszko!

  15. Widzisz niby tyle się wydarza, a jeśli człowiek nie zapisze, to umyka z pamięci. Mi w ogóle ten grudzień śmignął szybko i już nie wiem co się w nim wydarzyło. Poza świętami, oczywiście. Zazwyczaj etapami przełomowymi w każdym miesiącu są nowe słowa Tamalugi, a że ich coraz więcej to trudno spamiętać 🙂
    Pozdrawiam!

    1. Mała też już rzuca takimi tekstami że nie sposób zapamiętać wszystkich nowych słów… A czas umyka strasznie szybko i niezauważalnie – stąd te aromatyczne chwile, żeby chociaż kilka zatrzymać w kadrze;)

  16. Ja też mam małe autko i kiedy muszę przesiąść się do większego samochodu męża, to ogarnia mnie lekki paraliż. Także rozumiem, co czujesz 😉 Ale najważniejsze, to stopniowo przełamywać swój strach.

  17. Celebruję czas świąteczny od kilku lat. Dawno, dawno temu przesiadłam się z malucha na audi 100 i od tej pory żaden samochód nie jest straszny:-)

  18. Najbardziej podoba mi się to, że się odważyłaś z autem. Chylę czoła , bo wiem, ze to niełatwe, ale właśnie potem staje się to banalnie łatwe. No kurczę, ale sie zaplątałąm, ale rozumiesz, o co mi biega:)

  19. Najbardziej podoba mi się to coroczne spotkanie z przyjaciółką i niezmiennie podziwiam Twoją pracowitość.
    Serdecznie pozdrawiam

  20. Wychodzenie ze swojej strefy komfortu jest jedynym sposobem na rozwój 😉 Także brawo, gratuluję i mam nadzieję, że teraz częściej będziesz podejmowała „ryzyko” 😉

  21. Tę niechęć do jeżdżenia mężowskim samochodem znam z autopsji – za duży, za długi i w dodatku z automatyczną skrzynią biegów. Takim samochodem nigdy nie jeździłam i nie wiem, czy się skuszę. Lecz jeśli sytuacja zmusi pojadę, oczywiście, że pojadę 😉
    Pomyślności w Nowym Roku, Agnieszko 🙂

  22. U mnie też grudzień bez napinki i biegu! Jak nigdy 🙂 Pewnie dlatego, że było tyle czasu na przygotowania, a do tego moje dziewczyny chorowały, więc byłam w domu dłużej 🙂 Kolejnego cudownego roku!

  23. Ja też często boję się nowych rzeczy a potem okazuje się, że to nie takie straszne i można się pośmiać z samej siebie :P. Fajnie jest odnawiać stare kontakty z przyjaciółmi. Najgorzej jak nie można się zgadać z czasem to takie irytujące. A slow święta jak najbardziej pochwalam i polecam wszystkim 🙂 Nie ma co się spieszyć, warto wyluzować i cieszyć się tym pięknym czasem :). Gratuluje wygranej :*

    1. Życie na co dzień pędzi tak szybko, że wszystko nam po prostu ucieka. A takie podsumowanie pozwala choć na chwilę przystanąć i podziękować za fajne chwile które się przeżyło…

  24. Super,że udaje Ci się chociaż raz w roku spotykać ze swoją znajomą ze studiów. Ja też mam taką znajomą,z którą spotykam się co roku. Tyle,że poznałam ją jeszcze w gimnazjum. 🙂

  25. Bardzo fajne podsumowanie minionego roku. Wychodzenie ze strefy komfortu jest niezwykle trudne, dlatego podziwiam i gratuluję, że odważyłaś się! Chciałabym też bardzo podziękować Ci za wspomnienie o akcji Slow Święta i za Twój udział. Tekst, który napisałaś był świetny. Wciągający, jak najlepsza opowieść.

    Pozdrawiam serdecznie

  26. Grudzień w rytmie slow to niezłe osiągnięcie. W końcu wtedy wszyscy pędzą, denerwują się, szukają prezentów i przygotowują Święta… Także gratulacje;)

  27. U mnie slow jest na porządku dziennym, ale o tym doskonale wiesz 🙂 a inne aromatyczne chwile? Tak… jak mój ekspres do kawy wrócił z naprawy. Zrobiło się bardzo, bardzo aromatycznie 🙂

Dodaj komentarz