Czy nauka w domu ma sens?

Pytanie może nie do końca jasno zadane, więc już rozwijam – czy nauka w domu, on- line, z wykupionym kursem ma sens? Dzisiaj pogadajmy o plusach i minusach uczenia się przez internet.

nauka w domu

Zacznijmy od minusów

Nauka w domu, on-line sprawia że nie masz bezpośredniego kontaktu z nauczycielem/wykładowcą. Jeżeli chcesz zadać pytanie – rzadko otrzymasz odpowiedź od razu. Twórca kursu musi najpierw odczytać Twojego maila a następnie na niego odpowiedzieć. Ten kontakt to również współzawodnictwo czy nawiązanie relacji z innymi uczestnikami kursu – w tym przypadku jesteś sama i nikt obok Ci nie podpowie ani nie wyśle porozumiewawczego spojrzenia..

Sama ustalasz ile czasu przeznaczasz na naukę, co jest same w sobie wadą i zaletą. O zaletach niżej. A wady? musisz mieć żelazną silną wolę i determinację twardszą niż diament i tytan razem wzięte. Bo jest tyle rozpraszaczy i rzeczy które nagle są najważniejsze na świecie i absolutnie musisz to zrobić właśnie wtedy, gdy masz zacząć się uczyć…

Nauka w domu – plusy

Cena. To pierwszy plus jaki przyszedł mi do głowy – kursy on-line są z reguły o wiele tańsze od ich stacjonarnych odpowiedników a treściowo niczym się nie różnią. Niepodważalnym atutem jest również fakt, że nie musisz wychodzić z domu. Czas zmarnowany na dojazdy i stanie w korkach możesz już wrzucić do puli z nazwą nauka. Do tego masz całkowitą wolność. Jeżeli jesteś tzw. sową i lubisz uczyć się w nocy, gdy wszyscy śpią- włączasz kurs właśnie wtedy. Jeżeli jednak jesteś skowronkiem, nic nie stoi na przeszkodzie – abyś uczyła się rano. Masz akurat nieprzewidzianą wolną chwilę? Nie musisz dostosowywać się do kursu – to kurs dostosowuje się do Ciebie. Do tego sama ustalasz prędkość nauki – bo to Ty decydujesz o tym ile poświęcisz czasu danego dnia. Ta wolność to jednocześnie prawdziwa pułapka w którą wpadłam i ja…

Od trzech miesięcy uczę się języka angielskiego on line na jednej z platform. Wykupiłam dostęp i krok po kroku w swoim tempie przerabiam kolejne lekcje i zdaję testy sprawdzające. Po pierwszym tygodniu słomiany zapał zazwyczaj się wypala – tak było i u mnie. Znajdowałam 1000 i jeden wymówek że dzisiaj nie dam rady, choć wcześniej zakładałam że będę uczyć się codziennie. W efekcie odpuściłam na półtora miesiąca. (nie zawsze udaje się jak z 30-dniowym wyzwaniem picia wody ;/) Wróciłam, choć nie było to łatwe. Teraz jestem już trochę mądrzejsza i wiem, że bez dobrego planowania to się po prostu nie uda. Rozplanowałam sobie tydzień tak, aby znaleźć przynajmniej godzinę trzy razy w tygodniu- żeby usiąść i na spokojnie się pouczyć. Do tego w specjalnej aplikacji powtarzam słówka. Bo cały klucz to wcale nie wysoka intensywność a….regularność.

Ostatni wieczór i zapewne dwa kolejne poświęcam czas na całkiem inny kurs on-line, o którym zapewne napiszę niebawem. Zdradzę, że nie ma nic wspólnego z kawą (to przecież niemożliwe!:), ani z językami obcymi. Ma za to ogromne znaczenie dla tego, czemu poświęcam tak dużo czasu, a kręci się wokół trzech magicznych liter… (mega zaciekawionych zapraszam o tu– sprawa będzie jasna;)

29 thoughts on “Czy nauka w domu ma sens?

  1. Zabieram się do nauki angielskiego, ale zabrać nie mogę:)
    Zastanawiałam się właśnie nad internetowym kursem, ale u mnie z systematycznością bywa na bakier, więc nie wiem czy ma to sens:(
    Pozdrawiam:)

  2. Fakt dużo zależy od człowieka, ja np lubię pracować sama. Gdy ktoś mnie zmusza do nauki czuje zniechęcenie, podczas gdy sama sobie coś ustalę to się tego trzymam. Fakt zdarzają się chwile słabości ale często spowodowane chorobą czy jakimś wydarzeniem, które miało na mnie wpływ. Poza tym potrafię codziennie poświecić chwilę czemuś na czym mi zależy. Lubię się uczyć w samotności i spokoju ;P

  3. Jeśli chodzi o naukę języka -myślę że taki kurs jak najbardziej się sprawdzi☺
    W przypadku zajęć które wymagają jakieś praktyki i nieco większej pomocy wykładowcy ,instruktora (tak jak w moim przypadku wizaż, przedłużanie rzęs ) taka forma szkolenia raczej by się nie sprawdziła ☺
    Pozdrawiam

    Lili

  4. Mam do Ciebie pytanie. Od jakiegoś czasu jestem na FB i chciałam w bocznej zakładce mojego bloga dodać zakładkę z polubieniami i udostępnieniami. Coś w tym stylu co jest u Ciebie, ale za żadne skarby świata nie mogę tego dokonać. Nawet informatyk ma problem z wstawieniem tego szablonu. Jak myślisz od czego to zależy.
    Czy FB musi to w jakiś sposób zaakceptować, bo jestem zupełnie zielona o co w tym wszystkim chodzi???

  5. Masz rację co do samodyscypliny i motywacji a byłoby gdyby ten kurs online byłby z tematu, który nas bardzo interesuje… od razu czas znalazłby się i motywacja też pozdrawiam ciepło

  6. Sama dość często korzystam z kursów online ale to prawda, bez dobrej organizacji ciężko zasiąść. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka. Ja w ten sposób robiłam studia podyplomowe. Ale byłam mega zainteresowana, więc parło mnie do tego przy usiąść 🙂

  7. Ja osobiście na pewno nie wytrwałabym w postanowieniu i moja samodzielna nauka w domu skończyłaby się tylko na chęciach. Jednak mój brat jest doskonałym przykładem, że to jest możliwe. Sam w domu nauczył się perfekcyjnie języka włoskiego. Zamawiał jakieś książki, wtedy jeszcze kasety z rozmówkami. Nauka zajęła 4 lata i do dzisiaj podziwiam go za wytrwałość 🙂 Jeżeli ma się odpowiednią motywację i czas to wszystko jest możliwe 🙂

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia! 🙂

  8. To jest znakomita alternatywa pod pewnymi warunkami. Jeżeli jest się obciążoną rodziną to ta metoda nie wypali. Podobnie jest z pracą, jeżeli pochłania mnóstwo czasu i zaangażowania to też nic z tego. Sama motywacja to chyba za mało.
    Pozdrawiam 🙂

  9. Często korzystam z kursów on-line, ale wciąż podstawowym problemem jest motywacja. Muszę niekiedy przypominać sobie budzikiem, ze warto zajrzeć dziś do kursu. Ale korzystam zarówno z językowych, jak i merytorycznych,

  10. Kilka podejść i wszystkie uwaliłam, bo brakowało mi tego tytanicznego zapału i regularności.
    Tym razem od stycznia całkowicie zmieniłam podejście. Nie jestem sztywna, bo się to u mnie po prostu nie sprawdza, ale jak w ciągu tygodnia nie było czasu to siedzę w weekend i nie ma zmiłuj. Druga sprawa to mniej przerabiania nowego materiału, a więcej powtórek (mój odwieczny problem – lecę z materiałem, ale jakoś nigdy nie chce mi się powtarzać).
    Na całe szczęście mam dobrą motywację, więc nie biorę od uwagę niczego prócz sukcesu! 😉

  11. Myślę że to dość dobry sposób na naukę. Nie każdy ma możliwość kształcenia się w swoim miejscu zamieszkania to dlaczego nie korzystać z możliwości jakie oferuje nam internet. Sama też uczę się online norweskiego i jestem zadowolona 🙂

Dodaj komentarz