Historia pewnego zdjęcia – święta święta i już po…

I po świętach. Tyle przygotowań, planowania, wyczekiwania, odliczania i… dzisiaj kolejny, zwykły dzień. A może nie do końca taki zwyczajny? 

Muszę przyznać, że te Święta były faktycznie w rytmie slow. Potwierdziła się teza, że odpowiednie zaplanowanie to klucz do sukcesu i…spokoju. Były i spotkania w rodzinnym gronie i rozmowy przez skype. Prezenty pod choinką również się znalazły. I to nie byle jakie. Chociaż powiem Wam tak między nami, że najbardziej ucieszyłam się z tych prezentów, które zasugerowałam lub kupiłam sobie sama. To były rzeczy długo wyczekiwane, więc radocha tym większa. Uświadomiłam sobie również, że prezenty jakie otrzymujemy od bliskich nam osób wiele mówią o tym, w jaki sposób jesteśmy przez nich postrzegani. I czasem bywa to zaskakujące…

Kwintesencją tego wolnego czasu był wczorajszy późny wieczór – z głośników sączył się świąteczny jazz a ja usiadłam w fotelu i z kubkiem dobrej herbaty (tak, herbaty;) zabrałam się za czytanie…nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas na taką celebrację chwili. I ten czas tylko dla mnie był chyba najfajniejszym prezentem z okazji tych minionych już Świąt….

A jak tam u Was po Świętach?

57 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – święta święta i już po…

  1. Kocham spokojne święta, osobiście sama lubię ciszę i cieszę się, że udało mi się zdobyć ten spokój ducha właśnie przynajmniej na Wigilię – opchnęłam większość obowiązków dla reszty członków rodziny 🙂
    Pozdrawiam!
    Beata z blog BM.net.pl

  2. To prawda, prezenty potrafią dużo powiedzieć „między wierszami” 🙂 Ja również jestem zadowolona z tych które sama wybrałam bądź zasugerowałam. Prawdę mówiąc – wszystkie prezenty takie były 🙂 Po Świętach zostały jedynie wspomnienia i pełna lodówka. Pozdrawiam serdecznie kochana <3

  3. Ja też zachowałam spokój ducha i zaszczepiłam ten spokój w swojej rodzinie. Cieszę się z tych świąt, bo miały ten klimat, o który zawsze dbałam. Pozdrawiam poświątecznie i życzę rytmu slow na kolejny tydzień:))

  4. I tak właśnie powinny wyglądać Święta 😉 Z czasem dla bliskich i dla siebie, a nie ciągłe bieganie po kuchni. Niestety ja jakoś jestem zmęczona po tych świątecznych dniach. Może kiedyś uda mi się spędzić je odpowiednio spokojnie 🙂

  5. A ja najbardziej się cieszę z prezentów niespodziewanych. Te co sama wybiorę nie mają już takiej magii, chociaż też cieszą oczywiście. Spędziłyśmy bardzo podobne wieczory – na luzie, w piżamce, z herbatką 🙂

Dodaj komentarz