Historia pewnego zdjęcia – renifer prosto z Finlandii

Dzisiaj Mikołajki! Czy wszyscy byli grzeczni i dostali prezenty? Dzisiaj w co czwartkowej zdjęciowej podróży jedziemy przez Finlandię, prosto do sławnej wioski Świętego Mikołaja. Byłam, zobaczyłam, nie chcę wracać. Może gdy śnieg spada na ten cały plastik – to miejsce nabiera barw i prawdziwej magii. Latem zupełnie tego nie czułam. Ale po drodze spotkaliśmy…renifery. Czy wiecie, że one chrumkają?!

Nasza wakacyjna wyprawa na Przylądek Północny prowadziła nas również przez Finlandię. To tam właściwie poznałam, co to znaczy ogromny LAS. Bo kiedy jedziesz samochodem godzinę, dwie, trzy, ba, cały dzień i wszędzie gdzie okiem sięgnąć jest LAS… Tak. Prócz lasów, świetnej jakości dróg, wielu miejsc piknikowych i czystych toi toi gdzie prócz odświeżacza powietrza były również pieluszki dla maluszka (szok), często widywaliśmy małe stada łosi i reniferów….

M… marzył o fajnym zdjęciu tego ostatniego. Więc gdy zobaczyliśmy małą grupkę reniferów, zatrzymaliśmy samochód, M…zabrał aparat i ruszył w ich kierunku. Kiedy tak sobie o tym teraz myślę, to nie był zbyt mądry pomysł, ale wtedy…byliśmy młodsi;) W każdym razie – M… podchodził wolno, krok po kroku. Renifer obserwował go bacznie nie przestając skubać trawy ani na moment. Spłoszył się delikatnie, gdy migawka w lustrzance „cyknęła” charakterystycznie, jak to ma w zwyczaju podczas robienia zdjęcia. Obserwowałam całe zdarzenie z pewnej odległości – M… zrobił krok i nagle widzę jak całym sobą próbuje wstrzymać wybuch śmiechu, ale kiepsko mu to idzie. Renifer podniósł łeb i poszedł sobie dalej. Gdy M… wrócił, jego rozbawienie wcale nie zniknęło. Aguś, on na mnie chrumkał! – zdążył tylko wydusić i wybuchnął kolejną salwą śmiechu. Tak… renifery proszę Państwa chrumkają…najpewniej, gdy nie mają już ochoty na pozowanie do zdjęć… 😉

(źródło)

18 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – renifer prosto z Finlandii

  1. Kiedyś, bardzo,dawno temu, za kołem polarnym miałam okazję widzieć renifery na własne oczy. Robiłam im zdjęcia, czasem musiałam się zatrzymać jadąc samochodem bo przechadzały się stadnie całą szerokoścą szosy 😉 chrumkanie nie pamiętam 😉 za to pamiętam spotkanie z łosiem! Stanął nam na drodze, w lesie, piękny i okazały a my schowaliśmy się w naszym maluchu :)) Tak, małym Fiacie! Gdyby łoś miał wobec nas niecne zamiary to ani z nas, ani z naszego samochodziku nic by nie pozostało 😉 Renifery przy łosiu jawiły się nam niczym maskotki ;)) Od tego czasu wiem jak duże są łosie :)))

  2. Uwielbiam renifery! Świetne zdjęcie. Ostatnio robiłam pewien projekt i dowiedziałam się, że w Mongolii żyje plemię, które opiera swoje całe życie na właśnie tych zwierzętach! Coś niesamowitego 🙂 nawet na nich jeżdżą jak na koniach 😀

  3. Najpierw nieżyt nosa, a teraz chrumkanie … co będzie dalej ? Zaraz nam powiesz, że Mikołaj nie istnieje! Skandal 😉

  4. Kiedyś w Norwegii zaserwowano mi przekąskę.
    – Smaczne? – zapytał gospodarz.
    – O, tak – przytaknęłam.
    – To szynka z renifera…
    Spuśćmy zasłonę milczenia. Wcale nie jestem z siebie dumna. Lubię żyjące reniferki, nawet te chrumkające.

  5. Też zrobiłam zdjęcie reniferom na wolności. 🙂
    Zwierzęta w ogóle chyba nie lubia być fotografowane. Sarny na przykład stoją spokojnie i się na siebie patrzymy, ale niech no tylko wyjmę telefon – tylko im te białe kuperki migają. 😉

  6. Oj, Finlandia to póki co cały czas moje marzenie. Może kiedyś się tam wybiorę. A jeśli szukacie wioski Świętego Mikołaja to polecam trochę bliżej, bo … na Białorusi w Parku Białowieskim. Co prawda to Dziadek Mróz, ale klimat jest 🙂

  7. Ja za każdym razem poluje na renifery będąc na północy 🙂 i w tym roku małąm to szczęście że widziałam dwa razy po 5 sztuk blisko drogi 🙂 biegłam za nimi jakiś kawałek ale nie bardzo chciały mi pozować 😉

Dodaj komentarz